Ekstraklasa piłkarska – szczęśliwe zwycięstwo Cracovii. Górnik wraca na pierwsze miejsce

Igor Angulo zdobył w tym sezonie dla Górnika już 18 bramek fot.Facebook

W piątkowych meczach ekstraklasy piłkarskiej Cracovia pokonała na własnym boisku Lechię Gdańsk 2:1, a Górnik Zabrze wygrał z Jagiellonią 3:1 i objął prowadzenie w tabeli.

O wygranej „Pasów” przesądził gol Krzysztofa Piątka z rzutu karnego w doliczonym czasie gry, a podyktowany po weryfikacji przez system VAR.

Przez pierwsze 20 minut mecz był mało atrakcyjnym widowiskiem. Lekką przewagę uzyskała Lechia, ale nie potrafiła wypracować sobie dobrych okazji bramkowych.

Dopiero w 29. minucie niezły, lecz niecelny, strzał z około 17 metrów oddał Daniel Łukasik. Dwie minuty później powinno być 1:0 dla gdańszczan. Rafał Wolski precyzyjnie dośrodkował z rzutu wolnego, a Grzegorz Wojtkowiak oddał strzał głową, po którym piłka odbiła się od słupka. Niezłą okazję do zdobycia bramki miał także Marco Paixao, który znalazł się sam przed Grzegorzem Sandomierskim. Bramkarz „Pasów” dobrze jednak skrócił kąt i zablokował strzał Portugalczyka.

Cracovia atakowała rzadziej, ale była dwukrotnie bliska objęcia prowadzenia za sprawą Jakuba Wójcickiego. Skrzydłowy gospodarzy raz posłał piłkę obok słupka, a pod koniec pierwszej połowy główkował wprost w Dusana Kuciaka.

Drugą połowę goście rozpoczęli od niezłego kontrataku zakończonego mocnym strzałem Marco Paixao, który z trudem sparował Sandomierski. Po godzinie gry trener gości Adam Owen wprowadził na boisko Sławomira Peszkę. I była to świetna decyzja, gdyż reprezentant Polski przedarł się lewym skrzydłem i strzelił z ostrego kąta. Piłka odbiła się jeszcze od Michała Helika i wpadła do siatki. Trafienie to zaliczono jako samobójcze stopera Cracovii.

Gospodarze dość szybko doprowadzili do wyrównania. Kamil Pestka precyzyjnie dośrodkował, a Krzysztof Piątek efektownym strzałem głową nie dał szans Kuciakowi. Bramkarz Lechii uratował swój zespół przed stratą gola kwadrans przed końcem, gdy efektowną paradą wybił, zmierzającą pod poprzeczkę, piłkę po główce Helika.

Krakowianie uwierzyli, że mogą powalczyć o wygraną i zepchnęli Lechię do głębokiej defensywy. W 90. minucie w polu karnym, po starciu z Pawłem Stolarskim, padł Javier Hernandez. Sędzia nie odgwizdał faulu, ale podczas pierwszej przerwy w grze postanowił skorzystać z systemu VAR. Zamieszanie z tym związane trwało kilka minut. W końcu arbiter zdecydował się podyktować „jedenastkę”. Jej pewnym egzekutorem okazał się Piątek. Dzięki temu Cracovia odniosła drugie w tym sezonie zwycięstwo na własnym terenie.

Dzięki m.in. dwóm trafieniom lider klasyfikacji snajperskiej Hiszpana Igora Angulo Górnik pokonał Jagiellonię i co najmniej do sobotniego wieczora, kiedy zagra Legia, wrócił na prowadzenie w tabeli ekstraklasy.

Gospodarze po niedzielnej wyjazdowej porażce z broniącą tytułu drużyną z Warszawy stracili fotel lidera, a lekiem na zapomnienie o tym powodzeniu miało być pokonanie wicemistrza Polski. Przed pierwszym gwizdkiem sędziego 20 tysięcy kibiców odśpiewało „Sto lat” obchodzącemu kilka dni wcześniej 80. urodziny byłemu piłkarza Górnika i reprezentacji Polski Stanisławowi Ośliźle.

Cztery minuty później ten świąteczny nastrój zmącił Taras Romanczuk. Przepchnął się z piłką przez dość biernie zachowującą się defensywę gospodarzy i czubkiem buta pokonał bramkarza Górnika.

Goście jeszcze przez kilka minut niepokoili zabrzan, potem to miejscowi doszli do głosu. Po kwadransie wyrównać mógł lider klasyfikacji strzelców Angulo, jednak spudłował z bardzo dobrej pozycji. Później dwukrotnie Słowaka Mariana Kelemena próbował zaskoczyć Damian Kądzior. Najpierw został w polu karnym zablokowany, w kolejnej akcji skutecznie interweniował białostocki golkiper.

Efektem natarcia zabrzan był gol zdobyty cztery minuty przed przerwą. Do dośrodkowania Kądziora z rzutu rożnego najwyżej wyskoczył Angulo i strzelił swoją 17. bramkę w sezonie.

Komplet kibiców na zabrzańskim stadionie, mimo dość chłodnego wieczoru, nie mógł narzekać, bowiem w drugiej części gospodarze od początku parli do zwycięstwa.

W 54. minucie rozległa się eksplozja radości, kiedy hiszpański napastnik Górnika w dużym zamieszaniu wpakował z bliska piłkę do siatki po raz drugi. Sędzia po analizie wideo trafienia jednak nie uznał z racji spalonego.

Podrażnieni tą decyzją podopieczni trenera Marcina Brosza chcieli jak najszybciej wyjść na prowadzenie. Długo nie potrafili się jednak przebić przez białostocką obronę, chociaż kilka razy zabrakło im niewiele.

W końcówce nieco pomogło im szczęście. W 80. minucie po rzucie wolnym Rafała Kurzawy własnego bramkarza pokonał Piotr Wlazło. W następnej akcji Górnika już żadnego przypadku nie było. Angulo w sytuacji sam na sam nie dał szans Kelemenowi i zapewnił swojej drużynie wygraną 3:1, a sam cieszył się z 18. trafienia w sezonie.

(PAP)

Categories: Sport

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*