Ekstraklasa piłkarska – Śląsk nadal niepokonany, ale liderem Pogoń

Pogoń wykorzystała potknięcie Śląska i została nowym liderem ekstraklasy piłkarskiej fot.Facebook

Piłkarze Śląska, remisując w Zabrzu z Górnikiem, zachowali miano jedynej niepokonanej drużyny w tym sezonie, ale stracili prowadzenie w tabeli na rzecz Pogoni Szczecin, która wygrała z ŁKS Łódź 1:0. To szósta z rzędu porażka beniaminka.

Pogoń ma obecnie 17 punktów i o jeden wyprzedza Śląsk, o dwa Jagiellonię Białystok, o trzy Legię Warszawa i o cztery Cracovię oraz Lechię Gdańsk. Ścisła czołówka może się zmienić już w poniedziałek, gdyż na koniec 8. kolejki ekipa z Krakowa podejmie Piasta Gliwice. Z kolei w środę zaległe spotkanie z Wisłą Płock rozegrają legioniści i w przypadku zwycięstwa zameldują się na czele.

Jedyny gol na przebudowywanym szczecińskim Stadionie Miejskim im. Floriana Krygiera, na którym ponownie mogło zasiąść tylko niespełna cztery tysiące kibiców, padł w 64. minucie. Zdobył gola strzałem z rzutu wolnego z ponad 20 m Adam Buksa, ale spora w tym „zasługa” również piłkarzy stojących w murze, którzy podskoczyli, rozstąpili się, a piłka przeleciała między nimi, co znacznie utrudniło interwencję Dominikowi Budzyńskiemu.

Ten ostatni w niedzielę zadebiutował w ekstraklasie, zastępując podejrzanego o doping Michała Kołbę, który do tej pory miał „etat” w bramce ŁKS. Łódzki klub, który świetnie rozpoczął sezon, ale od 3. kolejki wyłącznie przegrywa i zamyka tabelę, pozyskał już doświadczonego Arkadiusza Malarza, ale Budzyński w Szczecinie spisał się dobrze i jemu beniaminek zawdzięcza, że nie przegrał wyżej.

„Mieliśmy za mało argumentów, by wywieźć stąd punkty. W pierwszej połowie udało nam się stworzyć trzy sytuacje, a w drugiej z naszej strony była już tylko rozpaczliwa obrona. Mam duże pretensje o bramkę, bo piłka nie może przejść między zawodnikami w murze, to niedopuszczalne. Czekamy na przełamanie” – ocenił trener gości Kazimierz Moskal, który w sezonie 2016/17 z powodzeniem pracował w Szczecinie.

Mimo awansu na pierwsze miejsce szkoleniowiec Pogoni Kosta Runjaic starał się tonować nastroje. „Do jutra moi zawodnicy mają czas, by cieszyć się ze zwycięstwa. Potem przygotowujemy się do kolejnego spotkania” – wspomniał. Jego drużynę za tydzień czeka wyjazd do Białegostoku.

Pozycję lidera stracił Śląsk, który jednak pozostał jedynym niepokonanym zespołem w tym sezonie i remisując 0:0 jako pierwszy odebrał punkty Górnikowi na jego obiekcie. Twierdza Zabrze nie padła, to goście byli bliżej zwycięstwa, bo dobrych okazji nie wykorzystali Przemysław Płacheta i Daniel Szczepan.

To czwarty w sezonie i trzeci z rzędu remis piłkarzy trenera Vitezslava Lavicki. Górnik z 11 pkt jest 10. w tabeli, ale trzy zespoły tuż przed nim mają taki sam dorobek.

Za czołową dwójką w tabeli plasują się Jagiellonia i Legia, które w piątek także bezbramkowo zremisowały w Białymstoku. Miało to być najciekawsze wydarzenie kolejki, a rozczarowało kibiców.

Gospodarze nie oddali nawet celnego strzału, mimo że od 35. minuty grali w przewadze po czerwonej kartce dla Portugalczyka Luisa Rochy. „Duży niedosyt. Ale prawda jest taka, że remis jest zasłużony, bo stworzyliśmy za mało sytuacji” – przyznał szkoleniowiec „Jagi” Ireneusz Mamrot.

Rekordowa w tym sezonie liczba na stadionie w Białymstoku widzów – ponad 19 tysięcy – pożegnała swoich piłkarzy gwizdami. Z kolei Legia nie potrafi wygrać w Białymstoku od 18 listopada 2016 roku.

Po drugiej z rzędu wygranej do czołówki dołączyła Lechia. Tym razem pokonała Lecha Poznań 2:1. To pierwsze zwycięstwo gdańszczan przed własną publicznością i pierwsza wyjazdowa porażka „Kolejorza”.

Pierwszą bramkę dla gospodarzy uzyskał były zawodnik Lecha Sławomir Peszko, a na 2:0 podwyższył Michał Nalepa. Przyjezdnych stać było tylko na jednego gola – zdobył go Duńczyk Christian Gytkjaer.

Lech ma 11 pkt i jest dziewiąty. Taki sam dorobek ma m.in. Wisła Kraków, która zremisowała w Kielcach z Koroną 1:1. Gola dla gości uzyskał z rzutu karnego Paweł Brożek. To jego szósta bramka w tym sezonie, wszystkie zdobył w ostatnich czterech spotkaniach. Jego ekstraklasowy licznik wskazuje już 147 trafień, co daje mu ósme miejsce w klasyfikacji wszech czasów.

Do wyrównania w Kielcach doprowadził niedługo po przerwie Słowak Erik Pacinda. Remis w debiucie Sławomira Grzesika w roli pierwszego szkoleniowca pozwolił Koronie awansować z ostatniego na 14. miejsce w tabeli.

Za nią jest, poza ŁKS, także Arka. Gdynianie przegrali po raz czwarty w sezonie na wyjeździe. Tym razem w Bełchatowie z podejmującym tam ligowych rywali Rakowem Częstochowa 0:2. Obie drużyny potrzebowały punktów, ale w stojącym na mizernym poziomie meczu więcej chęci wykazali gospodarze.

Ta kolejka rozpoczęła się w piątek od wysokiego zwycięstwa Zagłębia Lubin na własnym stadionie nad Wisłą Płock 5:0. Była to pierwsza wygrana „Miedziowych” po serii trzech porażek.

Gospodarzy prowadził Paweł Karmelita, który jest tymczasowym trenerem, zastępując zwolnionego Holendra Bena van Daela. Być może już w poniedziałek oficjalnie piłkarskie stery przejmie w klubie Słowak Martin Sevela. Z kolei konkurs ma wyłonić nowego prezesa, bo Mateusz Dróżdż został odwołany przez radę nadzorczą.

(PAP)

Categories: Sport

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*