Ekstraklasa piłkarska – porażka lidera z Gliwic

Piast po porażce w Gdańsku może w niedzielę przestać być liderem polskiej ekstraklasy fot.Facebook

Piast po porażce w Gdańsku może w niedzielę przestać być liderem polskiej ekstraklasy fot.Facebook

Lider piłkarskiej ekstraklasy Piast Gliwice, który w tym roku nie wygrał jeszcze meczu, uległ w 24. kolejce na wyjeździe Lechii Gdańsk 1:3. W niedzielę może zostać wyprzedzony przez mającą obecnie punkt mniej Legię, która w Warszawie podejmie Ruch Chorzów.

Gliwiczanie byli rewelacją rundy jesiennej, ale w tym roku sprawiają wrażenie, jakby nie obudzili się jeszcze z zimowego snu. W dwóch pierwszych lutowych kolejkach nie zdobyli bramki (zremisowali po 0:0 z Górnikiem Łęczna i Pogonią Szczecin), a teraz ulegli Lechii.

Na stadionie w Gdańsku przeciwko sobie zagrali bracia bliźniacy – Michał Mak z Lechii i Mateusz z Piasta. Obaj zdobyli po bramce. Michał na 2:0 dla gospodarzy w 38. minucie (wcześniej gola strzelił Grzegorz Kuświk), natomiast Mateusz w 59. minucie. Akcentów rodzinnych było zresztą więcej – w ekipie z Trójmiasta zagrali portugalscy bliźniacy – Flavio i Marco Paixao.

Wynik spotkania, przy biernej postawie defensywy Piasta, ustalił w doliczonym czasie gry Paweł Stolarski.

Oba zespoły kończyły w dziesiątkę. Na początku drugiej połowy czerwoną kartkę zobaczył zawodnik gospodarzy Serb Milos Krasic, a w 86. minucie jego los podzielił Słowak Martin Bukata z Piasta.

W trzech tegorocznych meczach Lechii sędziowie pokazali łącznie (gdańszczanom oraz ich rywalom) pięć czerwonych kartek.

Prowadzona od niedawna przez Piotra Nowaka Lechia gra „w kratkę”. Najpierw pokonała Podbeskidzie Bielsko-Biała aż 5:0 (rywale grali drugą połowę w dziewiątkę), a tydzień później – walcząc od 48. minuty w osłabieniu – uległa Koronie Kielce 2:4.

Piast wciąż ma 47 punktów, natomiast dorobek Lechii, która awansowała na dziewiąte miejsce, wynosi obecnie 29.

Ciekawy przebieg miał sobotni mecz w Łęcznej, gdzie Górnik – choć przegrywał po 17 minutach 0:2 – pokonał Koronę 3:2. Wszystkie gole dla gospodarzy strzelił Jakub Świerczok (dwa pierwsze z rzutów karnych), a dla kielczan – Barłomiej Pawłowski i Hiszpan Airam Cabrera.

To już drugi w lutym przypadek, gdy Korona przegrywa 2:3, mimo prowadzenie różnicą dwóch bramek. 12 dni wcześniej podopieczni trenera Marcina Brosza prowadzili 2:0 w Szczecinie z Pogonią, ale nie zdołali zdobyć nawet punktu. Co ciekawe, wówczas gole dla kielczan również strzelili Pawłowski i Cabrera, na dodatek w tym samym okresie meczu jak teraz w Łęcznej.

W wieczornym sobotnim meczu przeżywająca kryzys Wisła Kraków przegrała z Podbeskidziem Bielsko-Biała 1:2. To oznacza, że trwa fatalna seria u siebie „Białej Gwiazdy”, która ostatni raz wygrała pod Wawelem… 28 sierpnia. Licząc natomiast mecze przed własną publicznością i wyjazdowe, Wisła nie odniosła zwycięstwa w dziewięciu ostatnich kolejkach.

Wprawdzie w sobotę gospodarze prowadzili do przerwy po golu sprowadzonego zimą Czecha Zdenka Ondraska, ale w drugiej połowie bramki dla gości zdobyli Mateusz Możdżeń z rzutu karnego i Samuel Stefanik.

„Górale”, którzy na wyjazdach zdobyli aż 19 ze swoich 27 punktów, wydostali się ze strefy spadkowej, a na przedostatnie miejsce spadła Wisła – 24 pkt (jeden odjęty przez Komisję Licencyjną).

Jako pierwsi w tej serii gier wybiegli na boisko piłkarze Śląska Wrocław i ostatniego w tabeli Górnika Zabrze. Spotkanie zakończyło się bezbramkowym remisem. Goście pozostają jedynym zespołem, który wiosną nie zdobył gola.

Także w piątek doszło do niespodzianki w Krakowie, gdzie trzecia w tabeli Cracovia przegrała z KGHM Zagłębiem Lubin 1:2. Bramkę dla „Pasów” zdobył pochodzący z Senegalu Boubacar Dialiba, a dla gości Filip Starzyński z rzutu karnego oraz Łukasz Janoszka, który w 63. minucie ustalił wynik.

Na niedzielę zaplanowano trzy spotkania. Potknięcie Piasta może wykorzystać Legia, która po dwóch tegorocznych zwycięstwach traci już tylko punkt do gliwiczan. Zespół Stanisława Czerczesowa zagra w Warszawie z piątym w tabeli Ruchem (34).

Broniący tytułu, ale dopiero szósty w tabeli Lech Poznań (31) podejmie mającą trzy punkty mniej Jagiellonię. Jednym z piłkarzy „Kolejorza” jest Maciej Gajos, który do sierpnia ubiegłego roku stanowił o sile zespołu z Białegostoku. W innym spotkaniu Pogoń zagra w Szczecinie z Termaliką Bruk-Bet Nieciecza.

Trwająca kolejka zakończy się już w niedzielę, ponieważ następna została zaplanowano na wtorek i środę – 1 i 2 marca.

(PAP)

Categories: Sport

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*