Ekstraklasa piłkarska – Pogoń i Wisła wciąż bez porażki. Pierwsze zwycięstwo Lechii

fot.Facebook

Pogoń i Wisła są jedynymi w tym sezonie zespołami ekstraklasy, które nie doznały jeszcze porażki fot.Facebook

W pierwszym meczu szóstej kolejki piłkarskiej ekstraklasy Pogoń Szczecin zremisowała 1:1 z Wisłą Kraków. Obie bramki padły z rzutów karnych.W drugim meczu Lechia pokonała na PGE Arenie Górnika Łęczna 3:1.  Gospodarze, którzy odnieśli pierwsze w tym sezonie zwycięstwo, mieli ułatwione zadanie, bowiem przyjezdni przez ponad 80 minut grali w „10”. 

Gospodarze rozpoczęli pechowo. Jeszcze na przedmeczowej rozgrzewce kontuzji nabawił się Jarosław Fojut i w wyjściowej jedenastce Czesław Michniewicz musiał dokonać korekt. Na pozycję stopera przesunął Mateusza Matrasa, a do pomocy desygnowany został Mateusz Lewandowski. Były zawodnik włoskiego Virtusa Entella, który miał mecz rozpocząć na ławce rezerwowych, trafił na nią tuż po przerwie. Zastąpił go Takuya Murayama.

W początkowej fazie meczu zdecydowanie więcej wigoru prezentowali gospodarze. Jednak najczęściej akcjom brakowało ostatniego podania otwierającego drogę do strzału na bramkę.

Pierwsza akcja, która mogła otworzyć wynik, nastąpiła w 13. min. Na prawej stronie pola karnego do piłki dopadł Ricardo Nunes, oddał ni to strzał, ni centrę. Piłka minęła Radosława Cierzniaka, ale nie miał kto minimalnie zmienić kierunku jej lotu, by wpadła do siatki.

Trzy minuty później sędzia Jarosław Przybył podyktował jedenastkę dla przyjezdnych, po tym jak Rafał Murawski wspólnie z Jarosławem Czerwińskim powalili w polu karnym Wilde Guerriera. Rzut karny pewnym, technicznym strzałem zamienił na bramkę Rafael Crivellaro.

W 31. min. mogło być już 2:0 dla gości, ale Kudła popisał się doskonałym refleksem, broniąc trudny strzał głową Macieja Jankowskiego.

W 38. min. kibice domagali się rzutu karnego dla gospodarzy. Niesłusznie, bo Richard Guzmics fulował Murawskiego dobry metr przed linią pola karnego. Węgier słusznie ujrzał żółtą kartkę, ale rzutu wolnego z dogodnej pozycji nie wykorzystał Nunes.

Druga połowa zaczęła się tak, jak cały mecz od przejęcia inicjatywy przez Portowców, ale obrona Białej Gwiazdy spisywała się bezbłędnie. W efekcie pierwszy strzał na bramkę wiślaków oddał Patryk Małecki w 64. min. Nie sprawił on problemów Cierzniakowi.

Co innego w 70. min., gdy dwójkową akcję przeprowadził Murawski z Miłoszem Przybeckim. Ostatecznie strzał kapitana Pogoni z trudem na róg sparował bramkarz gości. Trzy minuty później groźnym strzałem z dystansu popisał się Adam Frączczak i znów Cierzniak sparował piłkę na rzut rożny.

Pogoni nie udawało się strzelić z akcji, więc wyrównanie padło po rzucie karnym. W kontrowersyjnej sytuacji sędzia Przybył uznał, że faulowany był Przybecki i po raz drugi w tym meczu odgwizdał jedenastkę. Skutecznym egzekutorem okazał się Frączczak.

Tym samym po sześciu kolejkach obie drużyny zachowały status niepokonanych. Jednak Pogoń ciągle w tym sezonie nie zdołała wygrać meczu na własnym boisku, natomiast Wisła jedyny mecz wygrała 1 sierpnia (z Lechem Poznań 2:0) i nadal będzie pod kreską dzielącą tabelę na grupy mistrzowską i walczącą o utrzymanie.

Spotkanie w Gdańsku rozpoczęło się dla lechistów znakomicie, bowiem już w 7. minucie boisko musiał opuścić bramkarz rywali Sergiusz Prusak. A całą sytuację sprokurował pomocnik gości, notabene były piłkarz Lechii Kamil Poźniak. Jego zbyt lekkie podanie do tyłu przejął Grzegorz Kuświk – napastnik „biało-zielonych” sprytnie starał się minąć będącego już poza polem karnym golkipera Górnika, który zagarnął piłkę ręką, za co zobaczył czerwoną kartkę.

Za chwilę na boisku pojawił się rezerwowy bramkarz Silvio Rodic, który zastąpił sprawcę całego zamieszania, czyli Poźniaka. Grający w osłabieniu goście cofnęli się do obrony, ale i tak Chorwat nie mógł narzekać na brak pracy. W 22. minucie odbił silny strzał Ariela Borysiuka, a w 35. minucie przerzucił piłkę nad poprzeczką po główce Haraslina.

Groźnie dwa razy uderzał także Daniel Łukasik, a raz Kuświk. Najwięcej emocji było jednak w doliczonym czasie pierwszej połowy, w którym padła dwa gole.

Sędzia Szymon Marciniak przedłużył tę część aż o cztery minuty i niewiele brakowało, aby pierwsi na prowadzenie wyszli zawodnicy Górnika. Po strzale Łukasza Tymińskiego i rykoszecie piłka przeszła tuż obok słupka bramki gospodarzy.

Więcej szczęścia mieli za chwilę gdańszczanie – po prostopadłym zagraniu Stojana Vranjesa i strzale Haraslina piłka trafiła w Rodica, a po odbiciu się od murawy nabrała dziwnej rotacji i pomimo interwencji dwóch stojących na linii piłkarzy gości wpadła do siatki.

Radość gdańszczan nie trwała jednak zbyt długo, bo dwie minuty później do remisu efektownym uderzeniem zza pola karnego doprowadził Grzegorz Piesio.

Dziesięć minut po wznowieniu gry zrobiło się 2:1 dla Lechii. Autorem tego trafienia był ponownie Haraslin – Słowak wykorzystał błąd golkipera zespołu z Łęcznej i skierował piłkę do pustej bramki. W 61. minucie arbiter nie uznał prawidłowo zdobytego przez Kuświka gola, dopatrując się w tej sytuacji pozycji spalonej napastnika gospodarzy.

Wynik ustalił w czwartej minucie doliczonego czasu drugiej połowy z rzutu karnego Vranjes. „11” została podyktowana za zagranie piłki ręką przez Tomislava Bozica, który w ten sposób zablokował uderzenie Piotra Wiśniewskiego.

(PAP)

Categories: Sport

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*