Ekstraklasa piłkarska – piątkowe dwa razy po 1:1

Wisła Kraków fot.Facebook

Wisła Kraków nie odniosła zwycięstwa na własnym stadionie od sierpnia ubiegłego roku  fot.Facebook

Remisem 1:1 zakończył się mecz Podbeskidzia Bielsko-Biała z Koroną Kielce. „Górale” nie przedłużyli passy wygranych meczów do czterech. Dla kielczan jest to pierwszy punkt wywalczony w tym roku na wyjeździe. Takim samy wynik padł w Krakowie, gdzie tamtejsza Wisły spotkała się z Piastem Gliwice.

Podbeskidzie przeważało w pierwszej połowie. Pierwszą doskonałą okazję do zdobycia bramki „Górale” mieli w 15. min. Wpierw Damian Chmiel przegrał pojedynek z bramkarzem Korony, a chwilę później dobitkę Mateusza Szczepaniaka z linii bramkowej wybił udem Elhadji Pape Diaw.

Gospodarze objęli prowadzenie w 33. min. Marek Sokołowski z ponad 20 m trafił w poprzeczkę, ale przy bramce Korony znalazł się Szczepaniak, który mimo asysty obrońcy Vladislavsa Gabovsa, skierował głową piłkę do siatki.

Korona grała z kontry. Dwukrotnie zapachniało golem. W 9. min. po dośrodkowaniu z lewej strony Ariama Cabrery minimalnie z piłką minął się wchodzący wślizgiem Łukasz Sekulski. 20 minut później „złocisto-krwiści” zmontowali niemal identyczną sytuację. Po dośrodkowaniu z prawej strony z piłką minęli się Sekulski oraz zamykający akcję Diaw.

W drugiej części Korona odważniej zaatakowała, ale bielszczanie przez długie minuty panowali nad wydarzeniami groźnie kontrując. W 55. min. Szczepaniak po takiej akcji podał do wbiegającego w pole karne z lewej strony Mateusza Możdżenia, ale jego strzał obronił Małkowski. Możdżeń w 74. min. trafił też w słupek.

Od 70. min. napór Korony zaczął narastać. Goście raz po raz wypracowywali sobie dogodne okazje. Z kilkunastu metrów uderzał z woleja Kamil Sylwestrzak, ale Emilijus Zubas był na posterunku. Parę minut później w kierunku bramki przepychał się Bartłomiej Pawłowski i dopiero interwencja Koheiego Kato zażegnała niebezpieczeństwo. Zubas wyłapał także uderzenie głową Diawa po dośrodkowaniu z rzutu wolnego.

Korona udokumentowała przewagę golem w 87. min. Po długim wrzucie z autu i niepewnych interwencjach obrońców Michał Przybyła z kilku metrów trafił do siatki. (PAP)

Wisłą Kraków, która nie odniosła zwycięstwa na swoim obiekcie od 28 sierpnia 2015 roku była bliska zdobycia trzech punktów w piątkowym spotkaniu z Piastem Gliwice. Jednak w ostatniej minucie meczu rzutu karnego nie wykorzystał Paweł Brożek.

Przez pierwsze pół godziny drużyna ze stolicy Małopolski miała pięć szans na objęcie prowadzenia. Najbliższy tego był Zdenek Ondrasek w 24. min, ale po jego „główce” piłka poszybowała nad poprzeczką. W 42. min było 0:1. Po zagraniu z prawej strony Kamila Vacka piłka trafiła do Josipa Barisica. Był przy nim Rafał Pietrzak, z pomocą biegł Arkadiusz Głowacki, ale to Chorwat skutecznie zagrał. Krakowscy kibice zaczęli krzyczeć: „co wy robicie, wy naszą Wisłę hańbicie”.

W drugiej połowie inicjatywę miała „Biała Gwiazda”, która jednak długo była nieskuteczna. Na przykład w 67. min Rafał Boguski był z piłką 6 metrów od bramki Jakuba Szmatuły, a nie potrafił celnie uderzyć. Dopiero na dziewięć minut przed końcem Ondrasek podał do Bobana Jovica, ten wbiegł w pole karne i strzelił tak, że piłka, która otarła się jeszcze od pleców Patrika Mraza wpadła do siatki.

W doliczonym czasie gry Kristijan Ipsa w polu karnym Piasta sfaulował Ondraska. Strzał z rzutu karnego Brożka obronił Szmatuła.

W poniedziałek został urlopowany trener Wisły Tadeusz Pawłowski. Zastąpił go tymczasowo Marcin Broniszewski. Trwają spekulacje kto zostanie nowym szkoleniowcem. Kibice jasno dali w piątek do zrozumienia, że nie chcą, aby był nim Franciszek Smuda. Skandowali: „każdy to powie, nie chcemy Smudy w Krakowie”.

(PAP)

Categories: Sport

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*