Ekstraklasa piłkarska – nuda w Szczecinie. Łatwe zwycięstwo Lechii

fot.Facebook

Lechia bez większych problemów poradziła sobie z wrocławskim Śląskiem fot.Facebook

Pogoń Szczecin zremisowała z Zagłębiem Lubin 1:1 w meczu otwierającym 19. kolejkę Ekstraklasy. Obie bramki padły w ciągu kilkudziesięciu sekund. Poza tym z boiska wiało nudą. W drugim piątkowym spotkaniu Lechia bez problemu pokonała na własnym stadionie Śląsk 3:0 (1:0). Dwie bramki dla gospodarzy zdobył Flavio Paixao, a jedną Grzegorz Kuświk.

Trener Zagłębia Piotr Stokowiec był zmuszony do wprowadzenia dwóch zmian w składzie w porównaniu z zwycięskim meczem (1:0) w Niecieczy przed tygodniem. Urazu nabawił się Dorde Cotra, a z powodu nadmiaru żółtych kartek do Szczecina nie przyjechał Łukasz Janoszka. Pod nieobecność tego drugiego, po trzymiesięcznej przerwie wrócił do ataku Słowak Jan Vlasko.

Pogoń zagrała w tym samym ustawieniu, co przed tygodniem we Wrocławiu. Na lewym skrzydle – z konieczności, po kontuzji Spasa Delewa – wystawiony został Takafumi Akahoshi. Japończykowi jednak ciągle daleko do najlepszej dyspozycji i po godzinie gry zszedł z boiska zastąpiony przez Hubarta Matynię, który wrócił na boiska ekstraklasy po kontuzji i długiej rehabilitacji. Urazu doznał w maju 2015 r.

W pierwszej części spotkania żadna z drużyn nie oddała celnego strzału na bramkę rywali. Mecz toczył się w wolnym tempie. Najbliższy trafienia do siatki był Jakub Tosik, który w 18. min. strzelił z rzutu wolnego płasko po ziemi i minimalnie obok słupka bramki Jakuba Słowika.

Pierwszego celnego strzału kibice doczekali się po ponad godzinie gry. Vlasko uderzył spoza pola karnego, ale lekko i Słowik złapał.

Minutę później bramkarz gospodarzy popełnił fatalny błąd. Przy niegroźnej centrze Krzysztofa Janusa wypuścił piłkę z rąk, a Adam Buksa wepchnął ją do siatki. To kolejny kiks tego bramkarza w bieżącym sezonie, po którym Portowcy stracili gola.

Remis wrócił na świetlną tablicę kilkadziesiąt sekund później. Akcję prawym skrzydłem przeprowadził Cornel Rapa, w polu karnym odegrał do Adama Frączczaka, a napastnik gospodarzy pewnym strzałem pokonał Martina Polacka.

Wyglądało na to, że remis zadowala piłkarzy obu zespołów, bo po bramce Frączczaka znów niewiele ciekawego działo się na boisku. Jedynym wydarzeniem godnym odnotowania był strzał Jarosława Jacha z 20 metrów, który spod poprzeczki na róg wybił Słowik.

Tym samym Pogoń i Zagłębie skopiowały wynik meczu z 7 sierpnia, kiedy to w ramach czwartej kolejki zmierzyły się w Lubinie.

Śląsk Wrocław po raz drugi przegrał na wyjeździe 0:3 – 20 listopada w takim samych rozmiarach ulegli w Poznaniu Lechowi.

Goście zdecydowanie lepiej radzą sobie w tym sezonie na obcych boiskach, gdzie odnieśli cztery zwycięstwa, podczas kiedy na własnym stadionie zanotowali tylko jedną wygraną. W konfrontacji z Lechią podopieczni trenera Mariusza Rumaka nie mieli jednak nic do powiedzenia.

Pierwsza połowa nie należała do specjalnie emocjonujących. Otwarcie należało jednak do wrocławian, którzy już w 6. minucie mogli objąć prowadzenie – po błędzie Jakuba Wawrzyniaka Ryota Morioka uderzył nad poprzeczką. Później, poza sytuacją kiedy bramkę zdobyli gospodarze, na boisko nie działo się za wiele godnego uwagi.

W 30. minucie, po przerzucie z lewej strony Sławomira Peszki, fatalnie skiksował Peter Grajciar – słowacki lewy obrońca nie trafił w piłkę, dzięki czemu Grzegorz Wojtkowiak miał dużo czasu, aby dokładnie dośrodkować do Flavio Paixao, któremu w oddaniu skutecznego strzału głową nie zdołał przeszkodzić Kamil Dankowski.

Po przerwie ponownie pierwsi przed szansą zdobycia bramki stanęli wrocławianie i ponownie dogodnej okazji nie wykorzystał Morioka. W 57. minucie, po zagraniu z prawej strony Mario Engelsa, pozostawiony bez opieki Japończyk posłał piłkę obok słupka.

Za chwilę zrobiło się 2:0, a autorem gola był niezbyt widoczny do tej pory Grzegorz Kuświk. Napastnik Lechii dostał dokładne podanie od Milosa Krasica, ograł Dankowskiego i precyzyjnym uderzeniem w długi róg po raz drugi pokonał Lubosa Kamenara.

Po zdobyciu drugiej bramki gdańszczanie specjalnie nie forsowali tempa, ale i tak zdołali podwyższyć prowadzenie. W 90. minucie, po centrze z lewej strony wprowadzonego dziewięć minut wcześniej na boisko Marco Paixao, wynik tego jednostronnego spotkania ustalił strzałem z woleja jego brat bliźniak Flavio.

(PAP)

Categories: Sport

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*