Ekstraklasa piłkarska – niedziela na remis

Górnik Zabrze w tym roku nie odniósł jeszcze ani jednego zwycięstwa fot.Facebook

Górnik Zabrze w tym roku nie odniósł jeszcze ani jednego zwycięstwa fot.Facebook

Piłkarze Górnika Zabrze zremisowali z Lechią Gdańsk 1:1 pozostając na wiosnę bez zwycięstwa i po 27 kolejkach wciąż zamykają tabelę ekstraklasy. Identycznym wynikiem zakończył się drugi niedzielny mecz KGHM Zagłębia Lubin z Pogonią Szczecin.

Zmiana trenera Górnikowi przynosi na razie połowiczne efekty. Jan Żurek, który 3 marca zastąpił Leszka Ojrzyńskiego, nie odmienił zespołu. Po niezłym występie, choć zakończonym porażką 1:3, w Warszawie z Legią przyszedł uratowany w ostatniej chwili remis na własnym stadionie. Goście prowadzili od 55. minuty po golu Serba Aleksandara Kovacevica. Gdy chwilę później po drugiej żółtej kartce, a w konsekwencji czerwonej, boisko musiał opuścił Słowak Roman Gergel, stało się jasne, że zabrzanom trudno będzie powalczyć o zwycięstwo. Jeden punkt uratował im w 88. minucie obrońca Bartosz Kopacz.

Lechia przerwała serię sześciu wyjazdowych porażek, ale na zwycięstwo na obcym terenie czeka od 25 października. Był to też jej pierwszy remis od 15 meczów.

Zespół prowadzony przez Piotra Nowaka nie wykorzystał okazji, by zrównać się punktami z Jagiellonią Białystok i nadal zajmuje w tabeli dziewiątą pozycję.

Zabrzanie z 23 pkt plasują się na ostatniej i tracą trzy do 15. Wisły. Krakowianie w poniedziałek zakończą tę serię spotkań derbowym pojedynkiem w Niecieczy z Termalicą Bruk-Bet. W roli trenera gości zadebiutuje Dariusz Wdowczyk, który w niedzielę zastąpił tymczasowo pracującego w roli pierwszego szkoleniowca Marcina Broniszewskiego.

Tuż nad strefą spadkową znajduje się Śląsk Wrocław, który Górnika wyprzedza o cztery punkty. Wrocławianie również mają nowego trenera. Mariusz Rumak, który przejął zespół po Romualdzie Szukiełowiczu, rozpoczął pracę od remisu 2:2 w Kielcach z Koroną, która również broni się przed spadkiem.

Goście do 73. minuty prowadzili 2:0 po trafieniach Tomasza Hołoty i Gruzina Laszy Dwalego. W końcówce dwa trafienia dla miejscowych zaliczył Ariam Cabrera. Hiszpan w obecnym sezonie strzelił już 12 goli, z czego aż osiem w tym roku.

Czwarta od końca kolejka zasadniczej części rozgrywek nie przyniosła zmian również na górze tabeli. Liderem pozostała Legia Warszawa, która po raz drugi w sezonie pokonała Cracovię, tym razem 2:1 na wyjeździe.

Jesienią legioniści pokonali u siebie „Pasy” 3:1, a w roli szkoleniowca gospodarzy zadebiutował wówczas Stanisław Czerczesow. Spotkanie w Krakowie ułożyło się dla warszawian znakomicie – prowadzili od trzeciej minuty po bramce Brazylijczyka Guilherme. Gospodarze, zajmujący trzecie miejsce w tabeli, odpowiedzieli już pięć minut później, gdy wyrównującego gola strzelił głową Erik Jendrisek. To 12. gol Słowaka w sezonie.

Po przerwie krakowski zespół miał kilka szans, m.in. dwukrotnie Jendrisek, ale dobrze w bramce gości spisywał się Arkadiusz Malarz. Decydujący głos należał do Legii. W 83. minucie szwajcarski piłkarz serbskiego pochodzenia Aleksandar Prijovic ustalił wynik na 2:1 dla Legii.

W piątym kolejnym meczu bramki dla stołecznej drużyny nie zdobył lider klasyfikacji strzelców ekstraklasy Nemanja Nikolic (23 gole), ale dla kibiców tego klubu zapewne najważniejsze jest, że po jednym dniu zespół Czerczesowa wrócił na pierwsze miejsce w tabeli. Ma 55 punktów, a Piast 54.

Gliwiczanie po bardzo emocjonującym meczu pokonali Podbeskidzie 3:2. Do 80. minuty gospodarze przegrywali 1:2, ale najpierw Josip Barisic zdobył bramkę wyrównującą (gol Chorwata w trzecim meczu z rzędu), a 10 minut później reprezentant Czech Kamil Vacek popisał się skuteczną dobitką po własnym rzucie karnym.

Trzecia Cracovia i czwarta Pogoń Szczecin tracą do Piasta już 11, a do Legii – 12 pkt.

„Portowcy” prowadzili od siódmej minuty po trafieniu Rafała Murawskiego, a wyrównał 10 minut po przerwie Łukasz Piątek. Miejscowi nie przegrali czwartego kolejnego spotkania, ale przerwali serię trzech zwycięstw. Z kolei drużyna trenera Czesława Michniewicza od pięciu kolejek nie może wygrać, choć zdobyła w tym czasie cztery punkty.

Ósme miejsce, ostatnie premiowane awansem do tzw. grupy mistrzowskiej, zajmuje obecnie Jagiellonia Białystok, która wygrała z Górnikiem Łęczna 1:0 po efektownym golu Estończyka Konstantina Vassiljeva w 84. minucie.

Cztery bramki, w tym dwie wyjątkowej urody, oglądali kibice w Chorzowie, gdzie siódmy w tabeli Ruch przegrał z piątym Lechem Poznań 1:3.

Pod koniec pierwszej połowy pięknym strzałem zza pola karnego popisał się pomocnik gości Maciej Gajos. Na 2:0 podwyższył w 63. minucie Szwajcar serbskiego pochodzenia Darko Jevtic. Niedługo później kontaktową bramkę zdobył Mariusz Stępiński, choć jak pokazały telewizyjne powtórki, wcześniej piłka odbiła się od jego ręki. To jego 13. bramka w sezonie. Ostatnie słowo należało jednak do „Kolejorza”. W 71. minucie drugą bramkę tego dnia zdobył Jevtic. Były zawodnik FC Basel trafił efektownie z około 20 metrów.

1. Legia Warszawa                   27  55-27  55 
2. Piast Gliwice                    27  45-31  54 
3. Cracovia Kraków                  27  54-38  43 
4. Pogoń Szczecin                   27  33-27  43 
5. Lech Poznań                      27  36-35  40 
6. KGHM Zagłębie Lubin              27  34-35  38 
7. Ruch Chorzów                     27  35-41  37 
8. Jagiellonia Białystok            27  36-44  35 
9. Lechia Gdańsk                    27  41-35  33 
10. Termalica Bruk-Bet Nieciecza    26  30-35  32 
11. Podbeskidzie Bielsko-Biała      27  32-46  31 
12. Korona Kielce                   27  28-35  30 
13. Górnik Łęczna                   27  30-40  30 
14. Śląsk Wrocław                   27  25-36  27 
15. Wisła Kraków                    26  32-29  26 
16. Górnik Zabrze                   27  31-43  23

(PAP)

Categories: Sport

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*