Ekstraklasa piłkarska – kolejna porażka Legii, Lechia w strefie spadkowej

W Legii od kilku tygodni nie dzieje się dobrze fot.Facebook

Piłkarze Legii Warszawa doznali drugiej z rzędu, a już dziesiątej w sezonie porażki. W 29. kolejce ekstraklasy po raz pierwszy od prawie 40 lat przegrali w Gdyni z Arką 0:1. Po 11 z rzędu występie bez zwycięstwa w strefie spadkowej znalazła się Lechia Gdańsk.

W Legii od kilku tygodnie nie dzieje się dobrze. Kłopoty na boisku zaczęły się od porażki z Jagiellonią Białystok (0:2), a zwycięstwa nad Lechem Poznań i Lechią w następnych kolejkach tylko zaciemniały obraz. Przed przerwą na mecze drużyn narodowych obrońcy tytułu ulegli Wiśle Kraków 0:2, a w jej trakcie drużyną wstrząsnęły sprawy pozasportowe. Do rezerw został przesunięty Michał Kucharczyk, a u podstaw trenera Romeo Jozaka miały leżeć „dobro i jedność drużyny”. Inne informacje o podziałach w szatni, m.in. na tle różnic płacowych, były już nieoficjalne.

W sobotę w Gdyni niezadowoleni kibice Legii skandowali nazwisko Kucharczyka, a postawę swoich ulubieńców oceniali w mało parlamentarnych słowach. Stołeczni nie pokazali nic godnego zespołu, którego celem jest nie tylko mistrzostwo kraju, ale i awans do Ligi Mistrzów. Gospodarze braki w wyszkoleniu technicznym, i tak mniej widoczne na nie będącej w najlepszym stanie murawie, nadrabiali walecznością i sercem do gry, a legioniści nie potrafili odpowiedzieć na ich agresywność.

Jedynego gola zdobył z rzutu wolnego Andrij Bogdanow, który posyłając piłkę między nogami zawodników stojących w murze zaskoczył Arkadiusza Malarza. Poprzednio Legia przegrała w Gdynii we wrześniu 1978 roku.

„Jesteśmy w dużym kryzysie i ten mecz jeszcze go pogłębił. Czekaja nas poważne rozmowy” – powiedział po meczu trener Jozak.

Legioniści doznali już 10. w sezonie porażki. Więcej – 11 – zanotowali ostatnio w sezonie 2010/11, kiedy skończyli rozgrywki ekstraklasy na trzeciej pozycji.

W tabeli wciąż są drudzy ze stratą trzech punktów do prowadzącej Jagiellonii, która w wielkanocny poniedziałek w Lubinie spotka się z KGHM Zagłębiem. Zespół z Warszawy może wyprzedzić trzeci Lech Poznań, który traci do niego dwa punkty, a zmierzy się w Krakowie z Wisłą.

Arka natomiast, która po raz szósty z rzędu nie straciła bramki przed własną publicznością, przesunęła się na ósmą lokatę, o punkt wyprzedziła Zagłębie.

Równie kiepskie święta jak sympatycy i piłkarze Legii będą mieć fani oraz zawodnicy gdańskiej Lechii. Biało-zieloni po trzeciej z rzędu porażce – tym razem 0:1 w Kielcach z Koroną – pod wodzą Piotra Stokowca, który w roli ich trenera nie może się pochwalić choćby punktem, znaleźli się w strefie spadkowej.

Zespół z Gdańska pracuje na miano największego rozczarowania sezonu. Nie wygrał żadnego z ostatnich 11 meczów i choć miał walczyć o najwyższe cele, to musi bronić się przed spadkiem. Ma 27 punktów i za sobą w tabeli tylko Sandecję Nowy Sącz.

Bramkę na wagę wygranej, która przypieczętowała miejsce kielczan w górnej połowie tabeli przed rundą finałową, zdobył Goran Cvijanovic. Później Słoweniec zmarnował rzut karny, choć miał… dwie szanse. Najpierw jego strzał obronił Dusan Kuciak, jednak arbiter nakazał powtórkę i za drugim razem posłał piłkę wysoko nad poprzeczką.

„Musimy być razem w tym trudnym momencie, natomiast jestem daleki od lamentowania i panikowania. Naszym największym przeciwnikiem jest czas, ale my z każdym meczem będziemy grać lepiej, jestem tego pewien” – zaznaczył szkoleniowiec Lechii.

Dłużej niż jego drużyna, bo od 20 kolejek, smaku zwycięstwa nie zaznała Sandecja. Beniaminek w Zabrzu prowadził od 56. minuty po sprytnym zagraniu jubilata Wojciecha Trochima, który w sobotę obchodził 29. urodziny. Kwadrans przed końcem wyrównał z rzutu karnego Igor Angulo, który uzyskał 20. gola w sezonie, ale pierwszego w jego wiosennej części. Chwilę później Górnik wygrywał po strzale innego Hiszpana Daniego Suareza, ale po kolejnych trzech minutach było 2:2 po trafieniu Bułgara Aleksandyra Kolewa.

To już siódmy mecz podopiecznych trenera Marcina Brosza bez porażki, ale aż pięć z nich zakończyli remisem i z 47 pkt plasują się na czwartej pozycji w tabeli.

W Niecieczy Bruk-Bet Termalica pokonała Cracovię 2:0. Gospodarze dzięki trafieniom w ostatnim kwadransie Szymona Pawłowskiego i Słowaka Samuela Stefanika opuścili strefę spadkową i przerwali serię czterech zwycięstw „Pasów”, których szanse na czołową ósemkę przed podziałem tabeli znacznie zmalały.

„Było to bardzo słabe spotkanie, nie ma co szukać usprawiedliwienia. Skoro nie oddaliśmy celnego strzału, to nie mamy prawa liczyć na zdobycz punktową” – ocenił trener gości Michał Probierz.

W poniedziałek, oprócz meczów w Lubinie i Krakowie, Wisła Płock podejmie Piast Gliwice, a w ważnym dla układu dolnej części tabeli pojedynku Pogoń Szczecin zmierzy się ze Śląskiem Wrocław, który wiosną jeszcze nie wygrał.

Po następnej, 30. kolejce nastąpi podział tabeli na pół i zespoły w „ósemkach” rozegrają siedem spotkań rundy finałowej, z uwzględnieniem punktów wywalczonych w zasadniczej części sezonu.

(PAP)

Categories: Sport

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*