Ekstraklasa piłkarska – K.Warzycha: za moich czasów było Zakopane, a nie Cypr

Krzysztof Warzycha fot.Gerry Penny/EPA

Krzysztof Warzycha grając w Panathinaikosie strzelał bramki Manchesterowi United fot.Gerry Penny/EPA

„Za moich czasów wyjeżdżaliśmy zimą do Zakopanego, najwyżej Ostrawy. O żadnej Turcji czy Cyprze nie było mowy” – śmiał się były piłkarz Ruchu Krzysztof Warzycha, który odwiedził chorzowski zespół przygotowujący się na Cyprze do wiosennych meczów ekstraklasy.

Warzycha od listopada jest asystentem Serba Vladana Milojevica w miejscowej Omonii, która występuje w cypryjskiej ekstraklasie.

– To jest klub topowy, który bardzo się tutaj liczy. Wiadomo, że furorę zrobił w ostatnich latach Apoel, grając w Lidze Mistrzów. Ale Omonia ma bogatą historię, można powiedzieć, że jest takim Panathinaikosem na Cyprze – dodał były gracz zespołu z Aten.

Warzycha zdobył z Ruchem w 1989 roku ostatnie, 14. mistrzostwo Polski, a potem odszedł do Panathinaikosu, w którym grał 14 lat. Teraz jest u progu kariery trenerskiej, a duży wpływ na decyzję o przyjęciu oferty z Cypru miała osoba Milojevica.

– Trzy lata razem graliśmy w Panathinaikosie, podczas seminariów w trakcie zdobywania licencji UEFA Pro mieszkaliśmy w jednym pokoju, bardzo dobrze się znamy – nadmienił były reprezentant Polski. Obaj trenerzy podpisali z Omonią kontrakty obowiązujące tylko do maja.

– To, czy zostaniemy tu dłużej, zależy od wyniku. Jesteśmy na czwartej pozycji w tabeli, mamy dziewięć punktów straty do lidera, gramy w ćwierćfinale Pucharu Cypru. Liczymy na jego zdobycie i miejsce w czołowej trójce ligi. Jest o co walczyć, poprzeczka została wysoko zawieszona – powiedział „Gucio”.

Przyznał, że na razie jego cypryjska codzienność to przemieszczanie się na trasie hotel-ośrodek treningowy Omonii.

– Jeśli wszystko się dobrze poukłada i zostanę tu dłużej, trzeba się będzie rozejrzeć za jakimś mieszkaniem, samochodem – dodał.

Kluby ekstraklasy cypryjskiej mogą zatrudniać po 15 obcokrajowców, w tym pięciu spoza Unii Europejskiej. Na boisku musi być cały czas przynajmniej dwóch Cypryjczyków. Za brak każdego z nich płaci się karę po 1500 euro. Mając w kadrze komplet „stranieri”, można zimą wymienić maksymalnie czterech z nich.

– Na Cyprze generalnie można się porozumieć po grecku, chociaż kiedy rdzenny mieszkaniec wyspy odezwie się gwarą, coś jak po śląsku, jest już trudniej. Mamy komplet zagranicznych zawodników z wielu krajów, dlatego język angielski się przydaje. W zimowym okienku transferowym, jeżeli się ma 15 obcokrajowców, można maksymalnie wymienić czterech. Po rozwiązaniu kontraktów my zatrudniliśmy trzech nowych – wyjaśnił Warzycha, który w barwach Ruchu strzelił 66 goli w 167 meczach, a dla ateńskich „Koniczynek” – 245 w 390.

Podkreślił, że klubie skończył się czas bardzo wysokich kontraktów i teraz maksymalna umowa opiewa na 10 tys. euro, bo na tyle Omonię stać.

Jego zdaniem pięć czołowych cypryjskich klubów dałoby sobie bez problemu radę w greckiej ekstraklasie.

– To są naprawdę porządnie poukładane kluby. My mamy ośrodek treningowy, dwa trawiaste boiska. Warunki do pracy są bardzo dobre. Spadła frekwencja, bo gorsze były wyniki, jednak teraz jesteśmy na dobrej drodze, by kibiców na stadionie było więcej – podkreślił.

Wspomniał, że Omonia może liczyć na swoich kibiców także dosłownie. Sympatycy klubu wsparli go finansowo przy jednym z transferów.

Mimo wieloletniego pobytu zagranicą Warzycha na bieżąco śledzi rywalizację w polskiej lidze i mecze swojego dawnego klubu. Komplementował grę aktualnego snajpera „Niebieskich” 20-letniego Mariusza Stępińskiego.

– To zawodnik pokroju Roberta Lewandowskiego czy Arkadiusza Milika. Może iść w ich ślady. Jeśli wiosną dołoży jeszcze parę goli, to trener Adam Nawałka chyba, chcąc nie chcąc, będzie go musiał zabrać na mistrzostwa Europy. Sprowadzenie Mariusza do Ruchu było bardzo dobrym posunięciem – zauważył 50-krotny reprezentant Polski.

Na razie od momentu podjęcia pracy w listopadzie miał czterodniową przerwę w pracy na Boże Narodzenie.

– Już 2 stycznia była kolejka ligowa. Przerwa jest latem, jednak jeśli klub gra w europejskich pucharach, to jest to raptem jakieś 10 dni – zakończył Warzycha, który w 1989 roku zdobył w barwach Ruchu mistrzostwo Polski grając m.in. z obecnym szkoleniowcem „Niebieskich” Waldemarem Fornalikiem i wiceprezesem Mirosławem Mosórem.

(PAP)

Categories: Sport

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*