Ekstraklasa piłkarska – Cracovia zatrzymała Legię, Jagiellonia nowym liderem

Legia zremisowała z Cracovią i przestała być liderem ekstraklasy piłkarskiej fot.Facebook

Piłkarze Legii Warszawa zremisowali na wyjeździe z Cracovią 0:0 i stracili pozycję lidera ekstraklasy na rzecz mającej tyle samo punktów Jagiellonii Białystok, która w 24. kolejce pokonała Lechię Gdańsk 4:1. We wtorek w stolicy – mecz na szczycie.

Legia w dwóch poprzednich tegorocznych występach zdobyła siedem bramek i komplet punktów. Tym razem zabrakło skuteczności, choć trzeba przyznać, że zmrożona murawa nie ułatwiała zadania zawodnikom obu drużyn. Składnych akcji, podbramkowych spięć i emocji jednak nie brakowało.

Już w drugiej minucie Fin Kasper Hamalainen trafił w słupek, a w drugiej połowie po strzale Sebastiana Szymańskiego w sytuacji sam na sam z bramkarzem gospodarzy, który lekko zdołał odbić piłkę, z linii bramkowej wybił ją Michał Helik. Po drugiej stronie boiska Arkadiusz Malarz nie pozwolił się pokonać Słowakowi Milanowi Duminowi i Krzysztofowi Piątkowi.

„Pasy” nie przegrały z Legią u siebie po raz pierwszy od 25 lutego 2011, kiedy było 3:3.

„Mogę powiedzieć, że wynik jest sprawiedliwy. Nasza słabsza postawa była spowodowana warunkami pogodowymi, szczególnie w pierwszej połowie nie potrafiliśmy się do nich przystosować. Jestem rozczarowany, bo straciliśmy dziś dwa punkty, ale idziemy dalej” – przyznał chorwacki trener Legii Romeo Jozak.

Podobnie ocenił wydarzenia na boisku opiekun Cracovii. „Uważam, że zagraliśmy bardzo dobre spotkanie. Trochę szkoda, bo mogliśmy pokusić się o wygraną, ale zabrakło nam trochę cwaniactwa i ostatniego podania” – powiedział Michał Probierz.

Na potknięcie dotychczasowego lidera czekali piłkarze oraz kibice Jagiellonii Białystok, która już w piątek wygrała na swoim stadionie z Lechią Gdańsk 4:1 i jako jedyna po zimowej przerwie zdobyła komplet punktów.

Zaczęło się po myśli gości – w 26. minucie 15. gola w sezonie uzyskał Portugalczyk Marco Paixao. Jednak jeszcze przed przerwą prowadzili białostoczanie. Najpierw wyrównał Piotr Wlazło, a następnie pierwszą bramkę na polskich boiskach zdobył pozyskany zimą Słoweniec Roman Bezjak. Po przerwie na listę strzelców wpisali się Czech Martin Pospisil, który trafił do siatki w trzecim meczu z rzędu, oraz Karol Świderski.

„Dobra gra, dużo sytuacji i z tego się cieszymy. Na pewno szkoda straconej bramki, kolejny raz Marco Paixao znalazł na nas receptę, ale nie będę narzekał – cieszy nas wynik, bo wiem, że dotychczas Lechia była dla nas bardzo niewygodnym rywalem” – ocenił trener „Jagi” Ireneusz Mamrot.

Jego zespół ma 45 punktów i różnicę bramek plus 11. Legią wyprzedza dzięki jednemu zdobytemu golowi więcej. Obie ekipy zmierzą się we wtorek w Warszawie.

Po porażce w Białymstoku sytuacja Lechii jeszcze bardziej się skomplikowała. Zespół, który miał walczyć o najwyższe laury nie wygrał od sześciu spotkań, po zimowej przerwie zdobył jeden punkt i z 25 jest coraz bliżej strefy spadkowej.

Blisko wydostania się z niej jest natomiast Pogoń Szczecin, która długimi tygodniami była „czerwoną latarnią” tabeli. Piłkarze trenera Kosty Runjaica pokonali przed własną publicznością Wisłę Płock 2:1 i po raz czwarty w ostatnich pięciu kolejkach zgarnęli komplet punktów. Poza tym przerwali świetną passę gości, którzy doznali pierwszej porażki od 26 listopada. Później w sześciu pojedynkach wywalczyli 16 punktów na 18 możliwych.

Gola na wagę zwycięstwa uzyskał dla „Portowców” w 70. minucie pozyskany zimą duński napastnik Morten Rasmussen. To jego pierwsze trafienie w polskiej ekstraklasie.

„To był piłkarsko chyba nasz najgorszy pojedynek w tej rundzie. Dla nas przede wszystkim istotne są jednak punkty. To było takie +brudne+ zwycięstwo” – przyznał szkoleniowiec Pogoni, która ma 23 pkt, tyle samo co grający w niedzielę z Wisłą Kraków Piast Gliwice.

Ostatnia jest Sandecja Nowy Sącz. W sobotę w derbach Małopolski w Niecieczy, gdzie podejmuje ligowych rywali ze względu na to, że jej stadion nie spełnia wymogów ekstraklasy, uległa Bruk-Betowi Termalice 0:1. Ostatnie zwycięstwo beniaminek odniósł 17 września z tym właśnie przeciwnikiem.

Gol, samobójczy, padł w 80. minucie. Szymon Pawłowski dośrodkował z prawego skrzydła, w polu karnym strzał głową oddał Roman Gergel, a piłka jeszcze odbiła się od Adriana Basty i wpadła do siatki. Tym samym pracę w Niecieczy od zwycięstwa rozpoczął trener Jacek Zieliński, który kilka dni temu zastąpił zwolnionego Macieja Bartoszka.

„Chodziło o to, żeby złapać oddech, żeby chłopcy uwierzyli, że mogą wygrywać. Ważne dla nas też było, aby odskoczyć w tabeli od Sandecji. Myślę, że drużyna pokazała się z dobrej strony” – podsumował Zieliński, którego zespół po pierwszych w tej części sezonu punktach łącznie ma ich 24 i awansował na 13. pozycję w tabeli.

Podobnie jak Sandecji i Lechii, które zdobyły po punkcie w tym roku, nie wiedzie się KGHM Zagłębiu. Lubinianie w piątek zremisowali na własnym terenie z także pozostającą bez zwycięstwa Arką Gdynia 0:0.

Obie jedenastki walczą o miejsce w „ósemce” po zasadniczej części rozgrywek i z takiego wyniku bardziej zadowoleni mogą być goście, tym bardziej że… „Z przebiegu meczu byliśmy drużyną słabszą i taka jest prawda. Nie wyglądało to dobrze, dlatego musimy ten punkt szanować” – zaznaczył trener Arki Leszek Ojrzyński.

Piłkarze Lecha Poznań nie wykorzystali szansy, by zbliżyć się do prowadzącego w ekstraklasie duetu Jagiellnia Białystok – Legia Warszawa. W meczu kończącym 24. kolejkę przegrali w Kielcach z Koroną 0:1. To ich 10. z rzędu występ w roli gości bez zwycięstwa.

„Kolejorz” na wyjazdową wygraną czeka od 20 sierpnia, kiedy w Niecieczy pokonał Bruk-Bet Termalicę 3:1. Później głównie remisował, ale zdarzały się i porażki, jak w niedzielę w Kielcach. Lechici mieli wielką szansę, by jej uniknąć, ale w już w doliczonym przez sędziego czasie gry Duńczyk Christian Gytkjaer zmarnował rzut karny. Uderzenie najlepszego strzelca poznaniaków obronił Zlatan Alomerovic.

Jedyny gol padł w 69. minucie. Na uderzenie zza pola karnego zdecydował się Goran Cvijanovic, piłka otarła się jeszcze o Roberta Gumnego i nieco zmieniła kierunek, by po chwili zatrzymać się w siatce gości.

Kielczanie po drugim „wiosennym” zwycięstwie awansowali na piątą pozycję w tabeli i do Lecha oraz Górnika Zabrze tracą tylko dwa punkty.

Zabrzanie także nie wykorzystali okazji, by zbliżyć się do „Jagi” i Legii. We Wrocławiu zremisowali ze Śląskiem 1:1, a mogli wygrać, gdyby Hiszpan Igor Angulo, najlepszy strzelec ekstraklasy, wykorzystał rzut karny w 87. minucie.

Cała sytuacja zaczęła się od rzutu rożnego, po którym piłka została wybita z pola karnego Śląska. Po chwili jednak arbiter Krzysztof Jakubik wstrzymał grę, a po wideoweryfikacji okazało się, że Marcin Robak zagrał ręką w polu karnym. Sędzia wskazał na 11. metr, ale strzał Angulo był zbyt lekki, by pokonać Jakuba Słowika.

Wcześniej gole – uderzeniami głową – zdobyli Michał Koj dla gości i Arkadiusz Piech dla wrocławian, których po raz pierwszy poprowadził Tadeusz Pawłowski. Nowy-stary trener zastąpił po poprzedniej kolejce Jana Urbana.

(PAP)

Categories: Sport

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*