Ekstraklasa piłkarska – bez przełamania w Krakowie, Miedź wygrała derby

Legia wciąż nie może odnaleźć formy z ubiegłego sezonu fot.Facebook

Połowicznym sukcesem obu zespołów – remisem 0:0 – zakończył się mecz Cracovii z Legią Warszawa, czyli drużyn najbardziej rozczarowujących w tej części sezonu piłkarskiej ekstraklasy. Liderem Lechia Gdańsk, a za nią Wisła Kraków.

Szukający skutecznych rozwiązań trener Legii Ricardo Sa Pinto zdecydował się wystawić w bramce Radosława Cierzniaka, a na prawej obronie pojawił się sprowadzony niedawno z Lechii Gdańsk Paweł Stolarski. Także w składzie „Pasów”, które wciąż czekają na pierwsze zwycięstwo, pojawili się nowi zawodnicy – Janusz Gol i Hiszpan Airam Cabrera.

Spotkanie rozpoczęło się po myśli gospodarzy, gdyż już w 13. minutej czerwoną kartką został ukarany Michał Pazdan. Grający dopiero drugi mecz ligowy w sezonie obrońca zatrzymał – zdaniem sędziego nieprzepisowo – wychodzącego na tzw. czystą pozycję Cabrerę. Przewaga liczebna drużyny trenera Michała Probierza nie była widoczna i choć oba zespoły miały okazje, to gole nie padły.

Legia z dorobkiem 11 pkt zamyka pierwszą połowę, a Cracovia z trzema – całą tabelę.

Po czwartym zwycięstwie z rzędu co najmniej do połowy września liderem pozostanie Lechia, która już w piątek pokonała w Gdańsku Koronę Kielce 2:0. Oba gole dla gospodarzy uzyskał Flavio Paixao. Portugalczyk w pierwszej połowie wykorzystał rzut karny, a w drugiej po podaniu Jakuba Araka z bliska sfinalizował kontratak „biało-zielonych”.

„Jestem bardzo szczęśliwy i myślę, że cały Gdańsk jest szczęśliwy. Na razie pięknie to wygląda. Trzeba się cieszyć i zapraszamy na stadion. Gramy wyrachowaną, konsekwentną piłkę. W drużynie panują świetne relacje, jest dobra atmosfera, a także zdrowa rywalizacja i to również przekłada się na wynik” – skomentował trener gdańszczan Piotr Stokowiec.

Lechia, jedyna nadal niepokonana drużyna w tym sezonie, w siedmiu spotkaniach wywalczyła 17 punktów. Korona, która w czterech poprzednich występach zdobyła 10 punktów, z dorobkiem 11 jest wciąż siódma.

Wiceliderem została Wisła Kraków, która po golu tuż przed końcowym gwizdkiem sędziego pokonała we Wrocławiu Śląsk 1:0. Trzy punkty gościom zapewnił Czech Zdenek Ondrasek, który z sześcioma golami prowadzi w klasyfikacji strzelców, ex aequo z Brazylijczykiem Ricardinho z Wisły Płock.

„Nie ma co ukrywać, że jestem bardzo szczęśliwy, bo wygraliśmy. To uczucie jest ponad to, co zobaczyliśmy dzisiaj, bo trzeba powiedzieć, że Śląsk stworzył sobie kilka bardzo dobrych sytuacji i mecz mógł mieć zupełnie inny rezultat” – przyznał trener Wisły Maciej Stolarczyk.

Punkt mniej niż „Biała Gwiazda” mają Lech Poznań, Piast Gliwice, które w bezpośrednim pojedynku zremisowały 1:1, oraz Jagiellonia Białystok.

W Poznaniu do przerwy gospodarze prowadzili 1:0, po tym jak Duńczyk Christian Gytkjaer wykorzystał rzut karny. W 73. minucie wyrównał Anglik om Hateley. Kilka minut później goście cieszyli się z prowadzenia, bo bramkę strzelił Joel Valencia. Jednak po chwili sędzia anulował gola z powodu pozycji spalonej Ekwadorczyka.

Taki sam wynik padł w meczu „Jagi” w Płocku. Prowadzenie Wiśle zapewnił w 24. minucie Ricardinho, a wyrównał w 55. Lukas Klemenz. Oba gole padły po strzałach głową. W 44. minucie rzutu karnego nie wykorzystał Litwin Arvydas Novikovas z Jagiellonii; jego uderzenie obronił Thomas Daehne.

Wielkie święto w Legnicy. W pierwszych w ekstraklasie „miedziowych” derbach Miedź pokonała KGHM Zagłębie 2:0, po trafieniach Hiszpana Marquitosa i Fina Petteriego Forsella.

„Chłopcy wytrzymali ten mecz pod względem mentalnym. Wiemy, jak bardzo kibice czekali na to zwycięstwo i ono smakuje szczególnie. Nie popadam w hurraoptymizm, bo w naszej grze są jeszcze mankamenty, ale to jest taka Miedź, jaką chciałbym jako trener oglądać” – przyznał opiekun beniaminka Dominik Nowak.

Po drugim z rzędu zwycięstwie ligowy nowicjusz przesunął się na 10. pozycję, tuż za… mistrza kraju.

W dwóch pozostałych meczach 7. kolejki remisy – Arki Gdynia z Zagłębiem Sosnowiec 2:2 oraz Górnika Zabrze z Pogonią Szczecin 1:1.

Beniaminek z Sosnowca po trzech kolejnych porażkach wywalczył pierwszy punkt na wyjeździe, natomiast gospodarze pozostają bez wygranej w Gdyni. Z kolei czekający na pierwszą wygraną w sezonie „Portowcy” prowadzili po trafieniu Radosława Majewskiego, a z rzutu karnego wyrównał Hiszpan Igor Angulo.

Z uwagi na zaplanowane na przyszły tydzień mecze nowych rozgrywek – Ligi Narodów UEFA – kolejka zakończyła się w niedzielę, a nie jak zwyczajowo w poniedziałek.

(PAP)

Categories: Sport

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*