Ekstraklasa piłkarska – bez bramek w Niecieczy i Krakowie

Ekstraklasa piłkarska – bez bramek w Niecieczy i Krakowie
Po remisie z Wisłą Płock piłkarze Termaliki zostali liderem ekstraklasy

Po remisie z Wisłą Płock Termalica została liderem ekstraklasy

W piątkowym meczu otwierającym 10. kolejkę ekstraklasy piłkarze Bruk-Bet Termaliki Nieciecza przed własną publicznością zremisowali 0:0 z Wisłą Płock. Zdobyty punkt dał gospodarzom awans na pozycję lidera tabeli, na której pozostaną przynajmniej do sobotniego meczu Lechii Gdańsk. Bezbramkowym wynikiem zakończył się także mecz w Krakowie tamtejszej Wisły z mistrzem Polski Legią Warszawa.

W Niecieczy zmierzyły się zespoły prezentujące ostatnio dobrą formę. Gospodarze walczyli o czwarte zwycięstwo z rzędu, zaś beniaminek rozgrywek miał apetyt na trzecią wygraną z kolei.

Lepiej spotkanie zaczęli goście, którzy grali odważnie i często gościli pod bramką Bruk-Betu. Szybko mogli też objąć prowadzenie, ale w 3. minucie po dobrym dośrodkowaniu Dominika Furmana z rzutu rożnego i uderzeniu głową Piotra Wlazło piłka trafiła w słupek. Kilka minut później, także po stałym fragmencie gry, wynik meczu mogli otworzyć podopieczni trenera Czesława Michniewicza, lecz po rzucie rożnym dobrej okazji nie wykorzystał Kornel Osyra.

Później nadal lepsze wrażenie sprawiała drużyna Wisły, która dłużej utrzymywała się przy piłce i szukała sposobu na obronę gospodarzy. Mimo optycznej przewagi gości, do przerwy groźniejsze sytuacje stworzyli niecieczanie. W 23. minucie z bliskiej odległości spudłował Vladislavs Gutkovskis, a dziesięć minut później płaski strzał zza pola karnego Romana Gergela obronił Seweryn Kiełpin.

Po zmianie stron na pierwszą ciekawą akcję kibice musieli czekać kwadrans. Tym razem blisko szczęścia był napastnik płocczan Jose Kante, ale po uderzeniu Hiszpana głową piłka otarła się o poprzeczkę. W odpowiedzi gospodarzy, w dobrej sytuacji znalazł się Dawid Nowak, którego strzał zatrzymał bramkarz Wisły.

Najlepszą okazję pięć minut przed końcem spotkania zmarnował Bartłomiej Babiarz. Po błędzie Cezarego Stefańczyka i szybkiej kontrze kapitan Bruk-Betu nie trafił w bramkę z kilku metrów.

Więcej emocji na stadionie w Niecieczy nie było i pierwszy w historii mecz obu drużyn w najwyższej klasie rozgrywkowej zakończył się podziałem punktów.

Przed rozpoczęciem meczu w Krakowie w składzie gospodarzy doszło do zmiany. Zamiast Pawła Brożka w podstawowym zestawieniu znalazł się Mateusz Zachara.

Wprawdzie optyczną przewagę miała „Biała Gwiazda”, ale więcej groźnych akcji skonstruowała Legia. Wiśle długo udało się trzymać piłkarzy mistrza Polski z dala od własnej bramki. W 28. minucie Miroslav Radovic kapitalnie podał do wbiegającego w pole karne Aleksandara Prijovica. Gdyby ten dobrze przyjął piłkę, zapewne byłoby 0:1, a tak jedyną korzyścią dla Legii był rzut rożny.

W 52. minucie po wrzutce w pole karne z rzutu wolnego Thibaulta Moulina groźnie „główkował” Michał Pazdan. 21 minut później zespół z Warszawy był ponownie blisko zdobycia gola. Tym razem błąd przy rozegraniu kornera popełniła Wisła. Piłka trafiła do Prijovica, który przebiegł z nią prawie całe boisko, ale ostatecznie Maciej Sadlok zdołał ją wybić na róg.

Siedem minut przed końcem za zagranie ręką w polu karnym Adama Hlouska sędzia podyktował „jedenastkę”. Jednak strzał Denisa Popovica obronił Arkadiusz Malarz.

Legia jeszcze dwa razy bliska była zdobycia gola – w 88. minucie kiedy to głową uderzył Michaił Aleksandrow oraz w doliczonym czasie gry. Wówczas piłkę wybił stojący na linii bramkowej Boban Jovic.

(PAP)

Categories: Sport

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*