Ekstraklasa piłkarska – bez bramek w Białymstoku. Piąta z rzędu porażka Pogoni

Bruk-Bet Termalica Nieciecza wywiozła z Białegostoku cenny remis fot.Facebook

W pierwszym meczu 16. kolejki piłkarskiej ekstraklasy Jagiellonia bezbramkowo zremisowała w Białymstoku z Bruk-Bet Termaliką Nieciecza. W drugim pojedynku Pogoń Szczecin poniosła piątą porażkę z rzędu, przegrywając na wyjeździe 0:1 z Wisłą Kraków.

Pierwsza połowa przebiegała pod dyktando Jagiellonii. Goście grali uważnie w obronie, starając się przede wszystkim nie pozwolić białostoczanom na szybki atak. Gospodarze co prawda długo utrzymywali się przy piłce i skutecznie rozbijali nieliczne wypady do przodu piłkarzy Bruk-Betu, ale dużo gorzej było z ich grą tuż przed bramką gości.

Najlepszą sytuację (jak się potem okazało, w całym meczu) Jagiellonia miała nie po składnej akcji, a po rzucie rożnym. W 24. min świetnie w polu karnym Bruk-Betu znalazł się stoper Ivan Runje, ale jego uderzenie głową było minimalnie niecelne. Tuż przed przerwą bardzo aktywny w tej połowie Fedor Cernych z pola karnego podał do Martina Pospisila, po którego strzale z linii „szesnastki” piłka odbiła się od zewnętrznej strony lewego słupka bramki gości.

Druga połowa była od pierwszej znacznie mniej ciekawa. Goście skupili się na tym, by z Białegostoku wywieźć przynajmniej punkt. Kiedy mogli zwalniali grę i jeszcze bardziej zagęścili swoje przedpole. Jagiellonia nie radziła sobie z taką obroną, jej akcje rwały się, mnożyły się niecelne podania i w tej części gry nie udało jej się stworzyć żadnej klarownej sytuacji.

W samej końcówce Bruk-Bet mógł nawet zdobyć zwycięską bramkę. W doliczonym czasie gry niecieczanom udała się szybka kontra, ostatecznie piłka trafiła tuż przed pole karne do Krystiana Pedy, ale wprowadzony kilka minut wcześniej gracz z Niecieczy posłał piłkę wysoko nad bramką Jagiellonii. Tuż przed końcem gry goście zdobyli gola, ale jego strzelec Samuel Stefanik był na spalonym.

Kosta Runjaic nie zaliczył udanego debiutu w roli trenera piłkarzy Pogoni Szczecin. „Portowcy” przegrali 0:1 z Wisłą w Krakowie i wciąż zajmują ostatnie miejsce w tabeli. Dla Pogoni była to piąta kolejna porażka i dziesiąty kolejny mecz bez wygranej.

Nowy trener Pogoni zmienił nieco ustawianie zespołu – na 4-4-2 przesuwając do ataku Spasa Delewa. Nie znaczyło to, że szczecinianie grali ofensywnie. W pierwszej połowie skupili się głównie na obronie dostępu do własnej bramki. Udało im się zachować czyste konto, ale w dużej mierze dzięki szczęściu. W 15. minucie, po znakomitym podaniu Victora Pereza, Carlitos strzelał głową z kilku metrów, lecz trafił w słupek. Potem dobrej okazji nie wykorzystał Rafał Boguski.

W 27. minucie szybka wymiana podań pomiędzy Jesusem Imazem i Carlitosem kompletnie wyprowadziła w pole defensywę Pogoni. Carlitos znalazł się sam przed Łukaszem Załuską i posłał nad nim piłkę tzw. podcinką. Gdy wydawało się, że gości nic już nie uratuje przed stratą gola, Ricardo Nunes wybił futbolówkę z linii bramkowej. Za moment strzelał jeszcze Tibor Halilovic, ale tym razem Załuska sparował piłkę na słupek. Pogoń dopiero w ostatnim kwadransie pierwszej połowy odważniej zaatakowała. W 31. minucie Michał Buchalik obronił strzał Delewa z około 18 metrów. Generalnie goście przed przerwą nie stworzyli żadnej groźnej okazji.

Po przerwie znowu groźny strzał głową oddał Carlitos, lecz piłka przeleciała nad poprzeczką. Potem lepsze wrażenie sprawiała Pogoń, Wisła nie mogła złapać odpowiedniego rytmu. Zauważył to trener Kiko Ramirez i wprowadził na boisko dwóch nowych piłkarzy – Kamila Wojtkowskiego i Patryka Małeckiego, który wrócił po dłużej przerwie spowodowanej kontuzją kolana. W pierwszym kontakcie z piłką Małecki posłał długie podanie do Imaza, a ten tuż przed polem karnym został powalony przez Cornela Rapę. Arbiter pokazał obrońcy Pogoni czerwoną kartkę. Za moment mogło być 1:0 dla gospodarzy, gdyż Carlitos, egzekwując rzut rożny, trafił w słupek.

Ataki Wisły przyniosły efekt kwadrans przed końcem. Z rzutu rożnego dośrodkował Imaz, a Jakub Bartkowski głową posłał piłkę do siatki. To był pierwszy gol tego zawodnika w ekstraklasie i pierwsze trafienie Wisły w tym sezonie po rzucie rożnym. W końcówce na 2:0 mógł podwyższyć Zoran Arsenic, lecz jego strzał wybił spod poprzeczki Załuska.

W doliczonym czasie gry Pogoń postawiła wszystko na jedną kartę i zepchnęła wiślaków do obrony. W 94. minucie goście egzekwowali rzut rożny i Lasza Dwali posłał piłkę do bramki. Arbiter jednak gola nie uznał odgwizdując wcześniejszy faul Jarosława Fojuta na Buchaliku. Szczecinianie gorąco protestowali, Paweł Gil skonsultował się jeszcze z sędzią obsługującym system VAR i decyzji nie zmienił.

(PAP)

Categories: Sport

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*