Dzień Trubisky’ego. Tampa Bay rozgromiona

Mitchell Trubisky rozegrał przeciwko Buccaneers mecz życia fot.Tannen Maury/EPA-EFE/REX/Shutterstock

Futboliści Chicago Bears odnieśli trzecie z rzędu zwycięstwo, tym razem gromiąc Tampa Bay Buccaneers 48:10 (14:0, 24:3, 7:0, 3:7). Bohaterem meczu był rozgrywający „Niedźwiadków” Mitchell Trubisky, który popisał się sześcioma podaniami na przyłożenie.

Oba zespoły przystąpiły do meczu z dorobkiem dwóch zwycięstw i jednej porażki. Buccaneers świetnie wystartowali, pokonując na inaugurację w wyjazdowym spotkaniu New Orleans Sains, a tydzień później zdobywców Super Bowl Philadelphia Eagles. Jednak ich ostatnia porażka z Pittsburgh Steelers w Monday Night Football pokazała, że coś w ich poczynaniach zaczęło zgrzytać.

Objawiło się to w całej pełni na Soldier Field. Przeciwko Bears byli bezradni zarówno w ataku, jak i obronie. Pierwszych, po raz kolejny w tym sezonie zneutralizował Khalil Mack, drugich upokorzył Trubinsky.

Rozgrywający Bears rozegrał mecz życia. Rzucił sześć razy na przyłożenie i pięć razy popisał się rajdami o długości powyżej 70 jardów. 19 podań na 26 oddanych o łącznej długości 354 jardów, perfekcyjny rating punktowy 154.6, nienaganna precyzja, przegląd sytuacji i pewność poczynań, sprawiły, że po raz pierwszy w tym sezonie kibice Bears bardziej ekscytowali się dokonaniami ofensywy niż defensywy, chociaż ta ostatnia również miała spore zasługi w tak imponującym zwycięstwie.

W pierwszej połowie wszystkie podania, po których notowano sześć punktów, trafiały do kogoś innego. Festiwal przyłożeń rozpoczął Trey Burton. Po nim tańce radości uskuteczniali Allen Robinson II, Tarik Cohen, Joshua Bellamy i Taylor Gabriel. Wynik pierwszej połowy na 38:3 ustalił kopnięciem z 50 jardów Cody Parkey.

Na początku trzeciej kwarty Trubisky po raz szósty popisał się rzutem na przyłożenie, tym razem celnie podając do Gabriela. Później emocje opadły. Zadowoleni z wyniku gospodarze byli już pewnie myślami przy dwutygodniowej przerwie, jaka przed nimi, gości zaś stać było jedynie na minimalne zmniejszenie skali pogromu. I tylko Parkey miał ponownie powody do satysfakcji, kiedy z 46 jardów ustalił wynik meczu.
Trzy kolejne zwycięstwa dały Bears prowadzenie w swojej dywizji. Wyprzedzają oni Packers (dwa zwycięstwa i remis), którzy również pokazali moc, gromiąc w Green Bay Buffalo Bills 22:0.

(DC)

Categories: Sport

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*