Czas na Bears. Nowi ludzie, nowe nadzieje

Czas na Bears. Nowi ludzie, nowe nadzieje

Futboliści Chicago Bears rozpoczęli przygotowania do nowego sezonu. Od trzynastu lat miejscem treningów, w większości dostępnych dla publiczności, są obiekty Olivet Nazarene University w Bourbonnais. Potrwają one do 14 sierpnia. Pierwszy mecz sparingowy rozegrany zostanie 8 sierpnia z Philadelphia Eagles. Inauguracja sezonu ligowego NFL odbędzie się w samo południe 7 września. Na Soldier Field przeciwnikiem Bears będzie Buffalo Bills.

Marc Trestman wierzy, że w tym sezonie Jay Cutler poprowadzi Bears do playoffs  fot. Tannen Maury/EPA

Marc Trestman wierzy, że w tym sezonie Jay Cutler poprowadzi Bears do playoffs fot. Tannen Maury/EPA

Marc Trestman, dla którego jest to drugi sezon pracy z zespołem, nie ukrywa, że celem jest awans do playoffs, w których nie ma Bears od 2010 roku. Nie ukrywa też, że największą rolę w osiągnieciu tego celu będzie miał do odegrania Jay Cutler. Quarterback Bears podpisał na wiosnę siedmioletni kontrakt za 126 mln dolarów. W roku ubiegłym zrobił pod okiem Trestmana widoczny postęp. W czterech poprzednich latach jego passer rating wynosił 82, w minionym sezonie wzrósł do 89 i był najwyższy od 2006 roku. Jeżeli Cutler będzie zdrowy, Trestman będzie spać spokojnie. Tylko strach pomyśleć, co będzie, jak przytrafią się kontuzje, a te w ostatnich latach Cutlera nie omijały.

W tamtym sezonie McCown, jego zmiennik, radził sobie tak dobrze, że w pewnym momencie wydawało się, że to on przejmie rolę podstawowego quarterbacka. Ale jego w Bears już nie ma. W tym roku zmiennikami Cutlera są Jimmy Clausen, Jordan Palmer i pozyskany z draftu David Foles. Pierwszy w swojej karierze w NFL zaliczył 10 startów w 2010 roku jako pierwszoroczniak Caroliny Panthers. Od tego czasu nie grał. Jordana Palmera większość kojarzy z faktu bycia bratem Carsona Palmera, on sam nigdy nie był starterem, a w swojej karierze tylko 15 razy pojawiał się na boisku. Foles jest melodią przyszłości i w tym sezonie na pewno na niego nie można będzie liczyć. Cutler bądź zdrowy, chciałoby się rzec, bo inaczej plan zakładający awans do playoffs najzwyczajniej w świecie legnie w gruzach.

Ich już nie ma

Odszedł, wpomniany już Josh McCown, do prowadzonych przez byłego trenera Bears Lovie Smitha Tampa Bay Buccaneers. Odeszli także Devin Hester (pogrążając w smutku tysiące swoich fanów, którzy zakupili koszulki z jego nazwiskiem), Michael Busch (zmiennik Matta Forte), Henry Melton, Corey Wootton, Adam Podlesh i Julius Peppers. Tego ostatniego nie żałuje nikt. Miniony sezon w jego wykonaniu śmiało można wymazać z pamięci, żałować tylko należy, że trafił do Green Bay Packers i jak będzie chciał się odegrać na swoim poprzednim klubie, to jest w stanie to zrobić. Jak ma ochotę do gry, to potrafi zadziwić. I powalić również, ku przestrodze Cutlera. Ale w tym sezonie także w Bears będzie kilku, którzy wiedzą na czym polega skuteczne polowanie na rozgrywających.

Wartościowe wzmocnienia

Doszli Jarred Allen z Minnesoty Vikings (czteroletni kontrakt za 32 mln dolarów), Lamarr Houston z Oakland Raiders (35 mln za 5 lat) i Willie Young z Detroit Lions (9 mln za 3 lata). Bez wątpienia wzmocnią oni linię defensywną, która w ubiegłym sezonie była największą zmorą zespołu.
Przedłużono kontrakty z cornerbacks Timem Jenningsem, Charlsem Tillmanem, Kevinem Haydenem. Linia ofensywna pozostaje praktycznie bez zmian, jeżeli nie licząc Jermona Bushroda z New Orleans Saints, który może być jej pozytywnym elementem. Pozostają Martelus Bennet, Alshon Jeffery, Brandon Marshall, któremu rok temu w osiągnięciu pełni formy przeszkodziła operacja biodra, której poddał się przed rozpoczęciem sezonu. Do nich będą kierowane podania Cutlera i od nich będzie zależało ile tych podań zamienią na punkty.

Adrian Wilson (5 razy w Pro Bowl), będzie konkurencją dla safety Chrisa Conte. Shea McClellin, Jon Bostic, D.J. Williams i Lance Briggs tworzą solidną grupę linebackers, a Robbie Gould powinien być tym, który nie myli się w decydujących momentach, kiedy przychodzi kopnięciem rozstrzygnąć losy meczu.

Jest też liczna grupa tych, o których dzisiaj cicho, co nie oznacza, że jutro nie będzie o nich głośno. Mogą nimi być safety Brook Vereen, runningback Ka’Deem Carey, cornerback Kyle Fuller, czy Jordan Lynch, który w Northern Illinois był rozgrywającym, w Bears może zaś występować na zupełnie innej pozycji. Przed rozpoczęciem ubiegłego sezonu nikt nie zakładał, że Kyle Long i Jordan Mills wywalczą sobie miejsca w podstawowym składzie. Nie tylko wywalczyli, byli również wyróżniającymi się postaciami lini ofensywnej. Historia lubi się powtarzać, oby powtórzyła się i w tym sezonie.

Dariusz Cisowski

Categories: Sport

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*