Cubs – Nationals 0:5 – przekleństwo ósmych odsłon

Grand slam Michaela Taylora w ósmej odsłonie rozstrzygnął losy czwartego meczu Cubs z Nationals fot.Tannen Maury/EPA

W czwartym meczu National League Division Series Washington Nationals pokonali na Wrigley Field Chicago Cubs 5:0 i wyrównali stan serii na 2:2. O tym, kto awansuje do finału konferencji, zadecyduje piąty mecz, który zostanie rozegrany w czwartek w Waszyngtonie.

Wszystkie dotychczas rozegrane mecze były wyrównane i zacięte i we wszystkich o ich losach decydowały ósme odsłony.

W pierwszym spotkaniu po akcji Anthony’ego Rizzo Jon Jay ustalił wynik na 3:0 dla Cubs.

W drugim przy prowadzeniu chicagowian 3:1 najpierw Bryce Harper, a następnie Ryan Zimmerman wyrzucili piłeczkę na trybyny, co skutkowało pięcioma punktami, w konsekwencji czego Nationals objęli prowadzenie 6:3 i nie oddali go już do końca.

Z kolei w trzecim już na Wrigley Field w Chicago, po raz kolejny ósma odsłona miała swoje rozstrzygające pięć minut. Łatwa do złapania piłeczkę odbita przez Rizzo, wylądowała na murawie, mimo że aż trzech zawodników gości stało obok i przypatrywało się jej, jak spada. Za karę przegrali 1:2.

I kiedy wydawało się, że przekleństwo ósmej odsłony przestanie już dręczyć oba zespoły, ta nie dawała za wygraną i w środę ponownie wystąpiła w roli głównej.

Przy prowadzeniu Nationals 1:0, w odsłonie wiadomo jakiej, goście z łatwością zapełnili trzy bazy, co już było sytuacją groźną. Jednak nie z takich w baseballu się wychodzi. Tym razem się nie udało. Michael Taylor wyrzucił piłeczkę na trybuny. Grand slam, premiowany czterema punktami, pierwszy w tej serii, postawił kropkę nad „i”. Wynik 5:0 już nie uległ zmianie.

Bezcenną wartością dla Nationals był w środowy wieczór miotacz Stephen Strasburg. Krytykowany za słaby występ w pierwszym meczu, tym razem stanął na wysokości zadania, jakby chciał po raz kolejny udowodnić, że należy w tym sezonie do wybitnych postaci ligi, a 175 milionów dolarów, na jakie opiewa jego kontrakt, nie są pieniędzmi zmarnowanymi. Grał siedem odsłon i był prawie bezbłędny. Co z tego, że pozwolił odbić piłeczkę Benowi Zobristowi, Willsonowi Contrerasowi j Jasonowi Heywardowi, skoro nie miało to dla Cubs żadnego punktowego przełożenia.

Piąty mecz odbędzie się w czwartek w Waszyngtonie, co sprawia, że gospodarze będą mieli z pewnością korzystniejszą sytuację w przeważeniu szali na swoją stronę. Tylko muszą pamiętać o tym, że miotaczem Cubs tego dnia będzie Kyle Hendricks. W pierwszym meczu poradził on sobie ze Strasburgiem, czemu więc miałby przestraszyć się Maxa Scherzera, który mimo zaledwie trzydniowego odpoczynku będzie miotaczem Nationals.

Dariusz Cisowski

Categories: Sport

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*