Chiefs z Patriots i Saints z Rams w finałach konferencji. Dramat Jeffery’ego

Nick Foles nie uchronił Eagles przed porażką z Saints fot.Dan Anderson/EPA-EFE/REX/Shutterstock

Druga runda play-off NFL nie przyniosła ani niespodzianek, ani spodziewanych emocji. Bardzo wyraźne zwycięstwa odnieśli gospodarze i tylko w Nowym Orleanie pogromcy Bears Philadelphia Eagles mieli szansę na końcowy sukces. Jednak na niespełna dwie minuty przed końcem meczu Alshon Jeffery przepuścił piłkę między rękami po dokładnym podaniu Nicka Folesa, którą następnie przechwycił obrońca Saints.

Eagles prowadzili po pierwszej kwarcie 14:0 i wydawało się, że są w stanie pokonać Saints. Na tym jednak dorobek punktowy obrońców Super Bowl się wyczerpał. W drugiej kwarcie gospodarze zdobyli dziesięć punktów, by w kolejnych dwóch, dzięki coraz lepszej grze rozgrywającego Drew Breesa (301 jardów) świetnie obsługującego Michaela Thomasa (12 złapanych podań na 171 jardów), objąć prowadzenie 20:14. Jednak kiedy na niespełna trzy minuty przed końcem meczu kopacz Wil Lutz nie trafił z 52 jardów, przed Folesem otworzyła się szansa kolejnego zaistnienia. I pewnie by ją wykorzystał, gdyby idealne podanie, otwierające drogę do zwycięskiego przyłożenia złapał Jeffery.

Niestety przepuszczoną między rękami byłego gracza Bears piłkę przechwycił Marshon Lattimore, odbierając Eagles nie tylko szansę na niedzielne zwycięstwo, również obronę mistrzowskiego tytułu.

Takich dramatycznych momentów nie było w trzech pozostałych meczach.

Kansas City Chiefs pokonali Indianapolis Colts 31:13, mając najskuteczniejszych graczy w osobach Damiena Williamsa, który wybiegał 129 jardów i „łapacza” Trevisa Kolce (108 jardów). Oczekiwana z dużym zainteresowaniem rywalizacja, mających świetny sezon rozgrywających Paricka Mahomesa i Andrewa Lucka rozczarowała. Obaj zagrali poniżej swoich możliwości, co szczególnie odbiło się na jakości gry Colts.

Los Angeles Rams wykorzystali atut własnego boiska i wypunktowali Dallas Cowboys 30:22. Jednak mając w swoich szeregach tak świetnie dysponowanych biegaczy, jak CJ Anderson (123 jardy) i Tod Gurley (115 jardów), którzy zaliczyli w sumie trzy przyłożenia, to o zwycięstwo jest zdecydowanie łatwiej, szczególnie w drugiej kwarcie wygranej 17:0.

New England Patriots wygrali z Los Angeles Chargers 41:28. Już po pierwszej połowie prowadzili 35:7, później byli myślami przy finałowej potyczce, która wyłoni finalistę Super Bowl. Tom Brady nie błysnął, ale jego 343 jardy budzą szacunek, prawie taki sam jak trzy przyłożenia biegacza Sony Michela (129 jardów) i 151 jardów Juliana Edelmana.

W niedzielnych finałach konferencji w NFC zagrają Saints z Rams, a w AFC Chiefs z Patriots.

Dariusz Cisowski

Categories: Sport

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*