Chicagowski debiut Frankowskiego. Nani i powrót Nikolica

Przemysław Frankowski rozegrał w Los Angeles przeciwko Galaxy znakomite spotkanie fot.Facebook

Przemysław Frankowski debiut w MLS ma już za sobą. Choć jego Fire przegrali w Los Angeles z Galaxy 1:2, czterokrotny reprezentant Polski zebrał wiele pochlebnych recenzji, a w oczach wielu komentatorów był najmocniejszym punktem chicagowskiego zespołu. W najbliższą sobotę były piłkarz Lechii Gdańsk i Jagiellonii Białystok zadebiutuje na SeatGeek Arena w Bridgeview, gdzie w samo południe Fire spotkają się z Orlando City SC, którego gwiazdą jest Nani 112-krotny reprezentant Portugalii.

Frankowski w Los Angeles znakomicie współpracował z Aleksandrem Katai, Djordjem Mihailovicem i strzelcem jedynej bramki dla Fire CJ Sapongiem. Ten ostatni, który również debiutował w barwach „Strażaków”, komplementując Polaka, podkreślił jego szybkość, dynamikę, przegląd sytuacji i zdolność przewidywania, żałując jednocześnie, że nie zostało to przez zespół efektywnie wykorzystane.
Był aktywny od samego początku i niebezpieczny wszędzie tam, gdzie się pojawił. Podkreślił to szkoleniowiec Fire Veljko Paunovic, który do pomeczowej opinii „on był fantastyczny”, dodał później „jest tak uniwersalny, kreatywny i dla przeciwnika nieprzewidywalny, że może na boisku grać wszędzie”.

Frankowski po meczu był rozczarowany wynikiem. Miał żal do siebie, że nie wykorzystał sytuacji, mogącej dać prowadzenie Fire 2:0 i nie chodziło mu tylko o strzał, po którym piłka odbiła się od słupka, również o niedokładne, jego zdaniem, podanie do Saponga, otwierające drogę do bramki. Zauroczony był natomiast atmosferą meczu, jego otoczką, której punktem kulminacyjnym było odsłonięcie posągu Davida Beckhama przed głównym wejściem na stadion, w obecności samego bohatera.

Udanymi debiutami, obok Frankowskiego i Saponga, popisali się także bramkarz David Ousted oraz obrońca Marcelo. Duńczyk interweniował pewnie i z wyczuciem, a przerzucenie piłki nad poprzeczką po główce Zlatana Ibrahimovica zostało uznane za akcję meczu. Brazylijczyk z kolei długo neutralizował poczynania Ibrahimovica, niestety raz go nie zdołał upilnować, co skutkowało stratą bramki i punktów.

Wszyscy debiutanci będą mieli okazję zaprezentowania się chicagowskiej publiczności, a Frankowski dodatkowo polonijnym fanom, bo takich ma w „Wietrznym Mieście”, o czym będzie mógł się przekonać już w sobotę. W samo południe Fire zagrają z Orlando City FC.

Zespół z Florydy gra w MLS od 2015 roku. W ubiegłym sezonie zdobył 28 punktów, odnosząc osiem zwycięstw, doznając 22 porażek i notując cztery remisy. Fire na ich tle wypadło zdecydowanie korzystniej (16-11-7), co nie znaczy, że sobotni mecz będzie dla nich formalnością.

Orlando w inauguracyjnym meczu zremisowało z New York City FC 2:2, a w jego barwach zadebiutował 112-krotny reprezentant Portugalii Nani. Wychowanek Sportingu Lizbona, a później piłkarz Manchesteru United, Valencii i Lazio z pewnością odmieni oblicze i jakość zespołu. W jego składzie grają także reprezentanci Paragwaju, Peru, Ekwadoru, Senegalu i Kanady, a najskuteczniejszym strzelcem jest Dominic Dwyer, który w ubiegłym sezonie zdobył 13 bramek.

W pięciu ostatnich meczach obu zespołów Fire nie przegrali ani razu. W minionym sezonie wygrali dwukrotnie 4:0 i 2:1, a po dwie bramki zdobyli Katai i Nemanja Nikolic. Ten ostatni nie grał w Los Angeles, towarzysząc żonie przy narodzinach dziecka. Były piłkarz warszawskiej Legii na pewno znajdzie się w sobotę w składzie Fire i do swojego dwuletniego dorobku 43 bramek postara się dorzucić kolejne.

Dariusz Cisowski

Categories: Sport

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*