Bears upokorzyli lidera. Perfekcyjna obrona

Obrona Bears nie pozwoliła ofensywie Rams praktycznie na nic fot.Facebook

Chicago Bears pokonali na Soldier Field w obecności 58 tysięcy widzów prowadzących w NFL Los Angeles Rams 15:6 (3:3, 3:3, 8:0, 0:0) i z dorobkiem dziewięciu zwycięstw i czterech porażek są o krok od wygrania dywizji NFC North i po raz pierwszy od ośmiu lat od awansu do play-off.

Spotkały się (prawie) najlepsza w NFL defensywa Bears z (prawie) najlepszą ofensywą Rams. Naprzeciwko siebie stanęli najlepiej zarabiający w lidze Khalil Mack i Aaron Donald. W składzie gości był najskuteczniejszy w tym sezonie biegacz Todd Gurley, który w dwunastu meczach przebiegł prawie 1200 jardów, zdobywając po drodze 15 przyłożeń. Powrócił do gry po dwumeczowej absencji Mitchell Trubisky, który miał pokazać, że lepsze statystyki jego odpowiednika w Rams Jareda Goffa nie robią na nim żadnego wrażenia. Zanosiło się więc na mecz ekscytujący, obfitujący w zagrania wstrzymujące oddech i gwarantujący emocje, które z pamięci nie ulatniają się szybko. A jak było naprawdę?

Szkoleniowiec Bears Matt Nagy na pomeczowej konferencji podsumował to jednym zdaniem. „Nie był to porywający mecz, ale jakie to ma znaczenie, jeżeli się go wygrywa, oddaje przeciwnikowi tylko sześć punktów i praktycznie zapewnia sobie udział w play-off”. Bardziej lapidarnej, a jednocześnie przekonywającej opinii nie można było sformułować.

Bears wygrali, bo potwierdzili, że ich defensywa jest najlepsza (już bez „prawie”) w lidze. Rams w tym sezonie zdobywali średnio w meczu 35 punktów i 440 jardów. Bears podarowali im jedynie sześć punktów i zaledwie 214 jardów. Totalnie zneutralizowali poczynania Gurleya, który zakończył mecz z dorobkiem 28 jardów.

Wyłączając z gry biegacza Rams, odebrali koncepcję rozgrywającemu, który zupełnie się zagubił. Goff nie tylko podał cztery razy do rąk obrońców Bears, miał także zaledwie 45-procentową skuteczność, a jego rating rzutów wyniósł jedynie 19 punktów. Większego upokorzenia Mack, Akim Hicks i spółka nie mogli mu zafundować.

I nie powinno dla Goffa być żadnym pocieszeniem to, że Trubisky zagrał równie kiepsko (trzy prezenty i tylko 33 ratingowe punkty) i niedokładnie, szczególnie w pierwszej połowie, kiedy wynik „trzymał” kopacz Cody Parkey. Miał on jednak na początku trzeciej kwarty swoje cztery minuty, które, jak się później okazało, rozstrzygnęły losy meczu. Najpierw Bears dopadli w polu przyłożeń Goffa, co skutkowało dwoma punktami, a niecałe trzy minuty później rozgrywający Bears wyprowadził w pole defensywę Rams i niespodziewanie podał do Bradleya Sowella, a ten zdobywając swoje pierwsze w karierze przyłożenie, nie tylko powiększył przewagę do 15:6, również odebrał gościom wiarę w to, że mogą odnieść 12 w sezonie zwycięstwo.

Kiedy w ostatniej odsłonie Greg Zuerlein z 40 jardów kopnął w słupek, a Hicks po raz kolejny powalił Goffa, losy meczu zostały ostatecznie rozstrzygnięte i nawet pomyłka Parkeya z 38 yardów miała już tylko czysto statystyczne znaczenie.

Tamara Cisowska

Categories: Sport

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*