Australian Open – rekordowy siódmy triumf w Melbourne Djokovica

Novak Djokovic wygrał trzeci wielkoszlemowy turniej z rzędu fot.Erik Anderson/EPA-EFE/REX/Shutterstock

Lider światowego rankingu Novak Djokovic rekordowy siódmy raz wygrał wielkoszlemowy Australian Open. Serbski tenisista w niedzielnym finale turnieju w Melbourne pokonał pewnie rozstawionego z „dwójką” Hiszpana Rafaela Nadala 6:3, 6:2, 6:3.

Djokovic, który w poprzednim sezonie odrodził się w imponującym stylu po dłuższym okresie kłopotów zdrowotnych i spadku formy, triumfował w trzeciej wielkoszlemowej imprezie z rzędu. W drugiej połowie ubiegłego roku był najlepszy w Wimbledonie i US Open. Łącznie ma w dorobku 15 takich zwycięstw.

Z Nadalem zagrał po raz 53. (w tym ósmy raz w finale Wielkiego Szlema) i był górą w 28 z tych konfrontacji. Siedem lat temu także zmierzyli się w decydującym spotkaniu turnieju w Melbourne. Djokovic wygrał 5:7, 6:4, 6:2, 6:7 (5-7), 7:5, co zajęło mu pięć godzin i 53 minuty. Był to najdłuższy finał wielkoszlemowy w historii, a obaj wyczerpani zawodnicy podczas ceremonii zakończenia nie byli w stanie stać i siedzieli na krzesłach. Tegoroczny finał trwał niewiele ponad dwie godziny.

W przypadku Nadala występ w Australian Open był pierwszym oficjalnym startem od początku września, gdy skreczował w półfinale US Open z powodu kontuzji kolana. Pod koniec października doznał urazu mięśni brzucha, a w listopadzie przeszedł operację kostki. Z zaplanowanego na styczeń występu w turnieju ATP w Brisbane wycofał się z kolei z powodu kłopotów z udem. Forma 32-letniego Hiszpana przed zmaganiami w Melbourne była więc niewiadomą. Do niedzieli jednak był jednak nie do zatrzymania – w drodze do finału nie stracił seta.

Młodszy o rok Djokovic zaś błyszczał w drugiej połowie poprzedniego sezonu, ale w Australii najlepszą dyspozycję zostawił na ostatnią fazę zmagań. W trzeciej i czwartej rundzie w Australii stracił po secie, a w ćwierćfinale skorzystał na kreczu rywala. Sygnalizował wówczas, że zmęczenie daje się we znaki jego organizmowi, wspominał także o kłopotach z plecami. Powrót do najwyższej formy zasygnalizował w półfinale, a w decydującym spotkaniu utrzymał odpowiedni poziom.

W niedzielę Serb od początku przyparł rywala do muru, wykorzystując słabszą grę tenisisty z Majorki. Lider listy ATP zaliczył pięć przełamań (na osiem szans, jakie miał), a sam wybronił się w szóstym gemie trzeciej partii, gdy jedynego „break pointa” w całym pojedynku miał Nadal. Ten ostatni błysnął kilka razy. W drugiej odsłonie popisał się skrótem, za który pochwalił go nawet przeciwnik. Były to jednak pojedyncze akcje, a dominacja zawodnika z Bałkanów była niezaprzeczalna. Wykorzystał on drugą piłkę meczową, gdy Hiszpan posłał piłkę na aut. Tuż po meczu i pierwszej celebracji sukcesu Djokovic podszedł po trybuny, by podarować swojemu wiernemu kibicowi rakietę, którą grał w niedzielę.

Będący drugą rakietą świata tenisista w sześciu wcześniejszych meczach w Melbourne zaliczył łącznie 18 niewymuszonych błędów. W niedzielę zaliczył ich o 10 więcej. Djokovic popełnił ich w finale dziewięć. Zawodnik z Półwyspu Iberyjskiego ustępował przeciwnikowi w każdym aspekcie. Miał trzy asy, siedem udanych akcji pod siatką na 14 prób oraz 21 uderzeń wygrywających. Po stronie Serba statystyki te prezentowały się następująco: osiem, 16 na 18 i 34.

31-letni Djokovic wcześniej cieszył się z sukcesu w Melbourne w latach: 2008, 2011-13, 2015-16. Dotychczas rekord liczby zwycięstw dzielił z legendarnym Australijczykiem Royem Emersonem i Szwajcarem Rogerem Federerem. W przeszłości za każdym razem, gdy docierał do półfinału tego turnieju, cieszył się potem z końcowego sukcesu. Rok temu, będąc jeszcze w kryzysie, odpadł w 1/8 finału.

Starszy o rok Nadal ma w dorobku 17 sukcesów odniesionych w Wielkim Szlemie, z czego tylko jeden w Australian Open (2009). Poza tym jeszcze trzy razy – bez uwzględniania tegorocznej edycji – zatrzymał się na finale. Nigdy wcześniej nie przegrał finału turnieju tej rangi w trzech setach.

Za sobotni triumf tenisista z Belgradu otrzyma czek na 4,1 mln dolarów australijskich. Zawodnik z Majorki zaś dostanie połowę tej sumy.

(PAP)

Categories: Sport

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*