Amerykański sen Kazimierza Deyny

Kazimierz Deyna był największą gwiazdą San Diego Sockers fot.archiwum muzeum Legii Warszawa

Kazimierz Deyna. Legendarny zawodnik Legii, idol kibiców z Łazienkowskiej, piłkarz wszech czasów polskiego futbolu. W 1981 roku, jako gwiazda światowego formatu wyjechał kontynuować swoją karierę do Stanów Zjednoczonych.

W latach osiemdziesiątych XX. wieku Stany Zjednoczony stanowiły obietnicę lepszego życia, za oceanem mieszkało kilka milionów Polaków, a wśród nich własny American Dream przeżywał Kazimierz Deyna. Do Stanów trafił, będąc już u schyłku piłkarskiej kariery. Jechał tam, by odbudować formę fizyczną oraz psychiczną po nieudanej, trzyletniej przygodzie w Manchesterze City – Troska o rodzinę jest dla mnie na pierwszym miejscu, dlatego zdecydowałem się na zmianę klimatu i przeniesienie się do San Diego – mówił po przybyciu do USA. „Kaka” trafił do czołowej drużyny NASL San Diego Sockers w lutym 1981 roku. Poziom tamtejszej ligi nie był zbyt wysoki, boom na futbol za oceanem właśnie się skończył i Deyna był jedną z nielicznych gwiazd tamtejszych rozgrywek.

Początki w USA „Kaka” miał znakomite. W pierwszym sezonie jego zespół odpadł w półfinale play-off, a on sam uzbierał piętnaście goli. W czasie przerwy w rozgrywkach zespół Deyny występował w lidze halowej, gdzie piłkarz mógł zaprezentować pełnie umiejętności i rozkochać w sobie kibiców. Na mecze San Diego Sockers przychodziło po kilkanaście tysięcy fanów. Drużyna pięć razy z rzędu wygrała rozgrywki ligi halowej, a sam Deyna notował kosmiczne osiągi (w sezonie 1982/83 zdobył 59 bramek w 54 meczach). Jego popularność sięgnęła szczytu w połowie lat osiemdziesiątych. „Kaka” wystąpił w hollywoodzkiej produkcji „Ucieczka do zwycięstwa”, na okładach gazet widniały jego fotografie, a kibice pozdrawiali go na ulicy. Znów stał się bożyszczem tłumów.

Dobre zarobki, dom z basenem, słońce, plaże, spotkania z chicagowską Polonią. Deyna wiódł w USA bardzo przyjemne życie i szybko odżył psychicznie. Jego amerykański sen brutalnie przerwał Ted Miodoński, hochsztapler, któremu Deyna bezgranicznie zaufał i powierzył oszczędności życia. Złodziej miał inwestować jego gotówkę, a zamiast tego wyczyścił konto piłkarza i zapadł się pod ziemię. Wraz z tym wydarzeniem zbiegła się coraz gorsza forma sportowa. „Kaka” grał coraz rzadziej, pokłócił się z trenerem i zakończył piłkarską karierę w 1987 roku. Nie znał się na niczym poza futbolem, nie umiał się z nim ostatecznie rozstać. Wraz z innymi piłkarzami z San Diego założył klub The Legends, który na wzór Harlem Globetrotters miał popularyzować soccer w Stanach. Szkolił też młodych chłopców.

W nocy 1 września w 1989 roku prowadzone przez niego auto wpadło na stojącą na poboczu ciężarówkę. Pochowany został na cmentarzu El Camino Memorial Park, sam pogrzeb był skromny i pojawili się na nim jedynie najbliżsi Deyny.

Z czasem piłkarz urastał do miana coraz większej legendy i dla kibiców Legii Warszawa stał się postacią kultową. Jego podobizny zaczęły pojawiać się na flagach i szalach. W ostatnich kilkunastu latach klub, współpracując z różnymi osobami i stowarzyszeniami, zadbał o to, by pamięć o Deynie trwała wiecznie. W muzeum Legii Warszawa znajduje się ekspozycja w całości poświęcona legendarnemu zawodnikami. W 2006 roku oficjalnie zastrzeżono numer 10 dla Kazimierza Deyny. Sześć lat potem do Polski przywieziono jego prochy i dokonano uroczystego pochówku na Alei Zasłużonych na Powązkach. W tym samym roku trybuna wschodnia stadionu Legii tzw. „Żyleta” została nazwana jego imieniem, a nadanie nazwy poprzedziło odsłonięcie tablicy upamiętniające wybitnego piłkarza, na której widnieje symboliczny cytat z jednego z jego wywiadów: „Jeszcze nie nadeszła pora, ale na pewno już wkrótce wrócę na stałe do Polski, do Warszawy (…). Może wrócę do swojej ukochanej Legii…”. Odkryty został wtedy również jego pomnik.

Pamięć o legendzie kultywowana jest na różne sposoby. W 2013 roku odbył się turniej Deyna Cup. Warszawianie pokonali w finale 2:0 brazylijskie Fluminense, z którym zmierzą się ponownie w prestiżowym Florida Cup. W 2014 roku kustosz klubowego muzeum Wiktor Bołba przygotował książkę „Deyna. Geniusz futbolu, książę nocy”, która uchodzi za kompletną i niewybielaną historię o Kazimierzu Deynie – Uwielbiałem go i jako piłkarza i jako człowieka. Książkę pisałem jako kibic i jako dziennikarz-dokumentalista. Takie legendy zasługują na wieczną pamięć – powiedział autor książki.

Piłkarzem był wybitnym, wyniesionym na piedestał w Warszawie, nienawidzonym i wygwizdywanym poza stolicą. W Legii spędził 12 lat, rozgrywając dla niej 309 spotkań, w których strzelił 94 gole. Zdobył z nią dwa mistrzostwa Polski, dotarł do półfinału Pucharu Europy. Lista sukcesów reprezentacyjnych Deyny jest znacznie dłuższa: złoty i srebrny medal na Igrzyskach Olimpijskich w Monachium i Montrealu, trzecie miejsce na Mistrzostwach Świata w Argentynie. W szczycie kariery uznawany był za jednego z trzech najlepszych piłkarzy świata. O jego fenomenalnych golach i akcjach nie wspominamy, a to dzięki nim żyje wiecznie w pamięci kibiców. (Gram-X Promotions)
*Materiały zostały zaczerpnięte z książki „Deyna. Geniusz Futbolu, książę nocy”.

Categories: Sport

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*