Zielonoświątkowcy. Nabożeństwo z wężem w rękach

Zielonoświątkowcy. Nabożeństwo z wężem w rękach

W Stanach Zjednoczonych istnieją setki odłamów Kościoła zielonoświątkowego wyrosłych i zakorzenionych w ewangelikalnym protestantyzmie. Liczba ich wiernych ciągle rośnie. Jeśli ruch zielonoświątkowy nadal będzie rozwijał się w takim tempie, to około 2025 roku ma szansę stać się najliczniejszym wyznaniem chrześcijańskim. Część zielonoświątkowców ściśle trzyma się Ewangelii. Biorąc słowa Biblii dosłownie, niektóre odłamy stosują rytuały groźne dla nich samych i dla otoczenia. Na szczęście jest ich niewiele. 

Zdjęcie archiwalne z 1946 roku. Wąż podczas nabożeństwa w kościele Zielonoświątkowców w Lejunior w Kentucky. fot.Russell Lee/National Archives/Wikipedia

Zdjęcie archiwalne z 1946 roku. Wąż podczas nabożeństwa w kościele Zielonoświątkowców w Lejunior w Kentucky. fot.Russell Lee/National Archives/Wikipedia

Śmierć pastora

Śmierć Jamiego Cootsa, pastora Kościoła zielonoświątkowców w Middlesboro w Kentucky, a zarazem gwiazdy reality show „Snake Salvation” nadawanego przez National Geographic, w zasadzie nie była zaskoczeniem. Coots odprawiał nabożeństwa, trzymając w rękach jadowite węże, co według wiernych świadczyło o silnej wierze w Boga. Członkowie jego wspólnoty ufają, że niezachwiana wiara ustrzeże ich przed wszelkimi zagrożeniami. Coots został ukąszony przez grzechotnika.

Nie był to jedyny przypadek śmierci pastora zielonoświątkowców. W październiku w taki sam sposób zginął pastor wspólnoty ze Scottsboro w Alabamie 34-letni Wayne Brown, a nieco wcześniej jego żona Melinda. Nikogo jednak nie powstrzymuje to przed uprawianiem niebezpiecznego rytuału.

Coots zmarł kilka dni temu. Po ukąszeniu nadal prowadził nabożeństwo, lecz po upływie dwóch minut trucizna zaczęła działać. Zawieziono go do domu. Po przybyciu karetki pogotowia odmówił przyjęcia pomocy. Był przekonany, że tak jak bywało wcześniej, pomodli się, pocierpi dwa dni i odzyska siły. Przeliczył się. Identyczny los spotkał pastorów innych, zazwyczaj nielicznych zborów zielonoświątkowców w Alabamie, Georgii, Kentucky, Tennessee i Wirginii Zachodniej.

Kary nie pomagają

Trzy z tych stanów wprowadziły zakaz odprawiania nabożeństw z udziałem jadowitych węży. Jednak kary nie pomagają. W styczniu ubiegłego roku Coots został przyłapany w Knoxville w Tennessee na przewożeniu trzech grzechotników i dwóch mokasynów miedziogłowców. Węże skonfiskowano. Pastor przyznał się do nielegalnego posiadania gadów i został skazany na rok w zawieszeniu bez kurateli sądowej. W sądzie tłumaczył, że musi posiadać węże z przyczyn religijnych. Swoje argumenty uzasadnił słowami z Ewangelii św. Marka: „(…) nowymi językami mówić będą, węże brać będą, a choćby coś trującego wypili, nie zaszkodzi im. Na chorych ręce kłaść będą, a ci wyzdrowieją”. I Coots głęboko w to wierzył.

Modlitwy nie pomogły

W wyzdrowienie bez interwencji lekarza wierzyła również para zielonoświątkowców z Filadelfii, Herbert i Catherine Schaible, którzy wbrew sądowemu nakazowi „leczyli” dzieci modlitwą. W 2009 roku stracili jednorocznego syna chorego na zapalenie płuc, w ubiegłym roku zmarł ich drugi, ośmiomiesięczny syn. W jednym i drugim przypadku nie szukali pomocy medycznej. Grozi im kara 20 lat więzienia.

fot.Nothing But the Blood of Neon/Flickr/Kevin Stohlgren/Wikipedia

fot.Nothing But the Blood of Neon/Flickr/Kevin Stohlgren/Wikipedia

Początki ruchu zielonoświątkowego

Wielkość ruchu pentakostalnego w USA szacuje się na 20 mln członków. Pierwsze zgromadzenia powstały na początku XX wieku, wkrótce po tym jak Edward Lee mieszkający przy ulicy Azusa w Los Angeles poczuł podczas modlitwy, że wypełnia go Duch Święty. W kwietniu 1906 roku grupa skupiona wokół Lee wynajęła budynek, organizując w nim Misję Wiary Apostolskiej. Na codziennych spotkaniach chrzczono tysiące nowych członków. Specyficzną duchowość zielonoświątkowców ukształtowało zgromadzenie Edwarda Lee. Spontaniczne okrzyki, pieśni spirituals i taniec okazały się wyjątkowo atrakcyjne dla wielu ludzi. Ruch, który zarzucał tradycyjnym kościołom apostazję, czyli odstępstwo od wiary, szybko rozpowszechnił się na cały świat.

Teologia sukcesu

Na gruncie pentekostalizmu powstało szereg innych ruchów głoszących „teologię sukcesu”, która przemawia do milionów ludzi. To oni tworzą megakościoły, gdzie głoszą, że powodzenie materialne, zdrowie i szczęście są owocami postępowania zgodnego ze Słowem Bożym. Uczą, że nędza i choroba nie dotkną człowieka, który wierzy w Biblię. Z tego wniosek, że biednych i chorych postrzegają jako grzeszników niegodnych wsparcia.

Ortodoksyjni zielonoświątkowcy odrzucają teologię sukcesu, uznając ją za herezję. Znany i poważany kaznodzieja David Wilkerson (zginął w wypadku samochodowym w 2011 roku), autor książki „Krzyż i sztylet”, potępiał wielu pastorów, szczególnie telewizyjnych, których uważał za zwykłych manipulantów.

Ruch zielonoświątkowy przybrał wiele nurtów, związanych z oryginalną religią dość luźno. Prymitywne kościoły na południu USA za rzecz konieczną uważają narażanie życia za manifestację głębokiej wiary. Tych zgromadzeń na szczęcie pozostało niewiele. Natomiast odrzucana przez ortodoksyjnych zielonoświątkowców teologia sukcesu staje się coraz bardziej popularna.

Kościół zielonoświątkowców silniejszy od katolickiego?

Według artykułu opublikowanego w 1998 roku w periodyku „Christian History” na całym świecie doliczono się 11 tys. różnych wspólnot zielonoświątkowych. W 2000 roku Kościół ten liczył już 115 mln członków, a w 2007 między 600 a 650 mln, w tym w samych Chinach około 70 milionów. Jeśli przyrost nadal będzie postępował w tym tempie, to do roku 2025 zielonoświątkowcy staną się najliczniejszym wyznaniem chrześcijańskim, wyprzedzając Kościół rzymskokatolicki.

W zachodniej i południowej części Chicago istnieje pięć wspólnot zielonoświątkowców. W okolicach miasta jest ich aż siedemdziesiąt.

Jako ciekawostkę warto wspomnieć, że była gubernator Alaski Sarah Palin do 22 roku życia należała do zboru zielonoświątkowców w rodzinnej Wasilla, gdzie nabożeństwa były wypełnione śpiewem, publicznym wyznawaniem wiary i grzechów, pląsami, wypędzaniem złych duchów i glosolalią, czyli spontanicznym mówieniem w niezrozumiałych językach, postrzeganą jako dostąpienie bożego błogosławieństwa.

Elżbieta Glinka

Categories: Ameryka, Społeczeństwo

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*