Z prochu powstałeś, w cyborga się zamienisz

W najnowszym filmie Luca Bessona „Lucy”, ze Scarlett Johansson w roli głównej, znów mamieni jesteśmy wizją ogromnego potencjału, jaki drzemie w ludzkim mózgu. Niestety przekonanie, że wykorzystujemy jedynie 10 proc. możliwości naszego mózgu, jest nieprawdziwe. Ale gdyby tak podkręcić swoje zdolności jednym małym chipem…

Gdybyśmy mieli aż 90 proc. dodatkowej mocy, to wypadki z uszkodzeniem mózgu nie kończyłyby się tak tragicznie – zaburzeniami funkcji ruchowych czy procesów myślowych – przytaczają jeden z kontrargumentów naukowcy. Nie można w cudowny sposób udoskonalić ludzkiego mózgu, nawet po lekturze najlepszych bestsellerów z zakresu samodoskonalenia… Ale zawsze można wyposażyć organizm w podzespoły sprzętowe, co fachowo nazywa się cyborgizacją, a szerzej – transhumanizmem. Część zastosowań tej idei znamy z medycyny w postaci na przykład implantów.

fot.DrSJS/pixabay/Pascal/Flickr

fot.DrSJS/pixabay/Pascal/Flickr

Od niepotrzebnej modyfikacji ciała lekarze się odżegnują, ale granica między leczeniem a udoskonalaniem nie jest wyraźna. Rich Lee z Utah ma zaimplantowane w uszach magnesy. Na szyję zakłada cewkę ze wzmacniaczem podłączone do telefonu i może słuchać muzyki – bez słuchawek. Ale to tylko efekt uboczny eksperymentu, na który się zdecydował. Grozi mu utrata wzroku i ma zamiar wykształcić zmysł echolokacji (służący do orientacji niektórym zwierzętom takim jak nietoperze), do czasu gdy będzie go stać na sztuczną rogówkę. Może być uważany za szaleńca, ale kto wie, czy z jego doświadczeń nie skorzystają inni, a przede wszystkim nauka. W każdym razie gotowe zestawy dla amatorów modyfikacji ciała, zwierające na przykład znacznik radiowy ze strzykawką, można kupić w sieci za 50 dolarów…

Już w 1998 r. Kevin Warwick, profesor cybernetyki na Uniwersytecie w Reading, miał wszczepiony w przedramię transponder, dzięki któremu między innymi obsługuje bezdotykowo komputer

Trudno w to uwierzyć, ale teraz wyobraź sobie Czytelniku, jak budowlaniec z wszczepionym magnesem lokalizuje śruby w ścianie. Albo jak wchodzisz do pomieszczenia i jednym machnięciem ręki otwierasz wyposażone w czytnik drzwi, tak samo zapalasz światło, uruchamiasz komputer – tak jak Amal Graafstra, entuzjasta biohackingu i założyciel strony Dangerous Things. Chętni do tego typu doświadczeń na razie najczęściej tną się sami, w salonach tatuażu… albo na uniwersytecie. Już w 1998 roku Kevin Warwick, profesor cybernetyki na Uniwersytecie w Reading, w Wielkiej Brytanii, miał wszczepiony w przedramię transponder, dzięki któremu między innymi obsługuje bezdotykowo komputer. Zaś w 2002 r. wszczepiony implant elektrodowy połączył jego mózg z komputerem. Profesor nie tylko mógł za pomocą myśli sterować sztuczną ręką po drugiej stronie globu, ale też doświadczać doznań swojej żony, która pomaga mężowi w eksperymentach i również dała sobie podłączyć implant, choć już mniej skomplikowany, do układu nerwowego.

Tak jest teraz, a jak mogłyby wyglądać inne czynności, na przykład proces uczenia się, za kilkadziesiąt lat? Wystarczyłoby podłączenie do mózgu dodatkowej kostki pamięci z zapisanymi informacjami. Amerykańska agencja DARPA (zaawansowanych projektów badawczych w obszarze obronności) już pracuje nad podobnym projektem – tworzenia kopii zapasowej wspomnień żołnierzy, którzy po urazach powodujących utratę pamięci, mogliby ją odzyskać.

Wszyscy ci już wyposażeni w jakiś szósty zmysł zachęcają do podobnych praktyk innych. Powstaje wiele organizacji i projektów, ale chyba najbardziej znana jest Cyborg Foundation, współtworzona przez Neila Harbissona, który po urodzeniu nie rozróżniał kolorów. Dziś dzięki cybernetycznemu oku doświadcza ich kilkaset za pomocą dźwięku. Jednym słowem – słyszy kolory, a nawet podczerwień i ultrafiolet .

ZOBACZ FILM:

Prawdziwy cybernetyczny świat dopiero wykluwa się w warsztatach wyznawców transhumanizmu, ale pamiętajmy, że Steve Jobs też zaczynał w garażu…

Anna Samoń

fot.DrSJS/pixabay/Pascal/Flickr

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*