W stronę ojca

 

fot.froot/pixabay.com

fot.froot/pixabay.com

Roli ojca w wychowaniu dziecka nie zastąpi nawet najlepsza matka. W strukturze rodziny ojciec dostarcza wzorca męskości. Jednak nie zawsze udaje się tę rodzinę utrzymać. Dlatego mądry ojciec będzie za wszelką cenę zabiegał o utrzymanie więzi z dziećmi. Dzisiejszy mężczyzna walczy więc przed sądem rodzinnym, by uzyskać równe prawa rodzicielskie.

Marcin Mizienski z Chicago rozwiódł się w 2011 roku. Mówi, iż nie korzystał z kancelarii adwokackiej walczącej o prawa ojców. Przyznaje jednak, że jego największym zmartwieniem było zapewnienie, by po rozwodzie w żadnym wypadku jego rola w wychowaniu 9-letniej obecnie córki i 16-letniego syna nie została ograniczona. – Chciałbym ich życie utrzymać na normalnym poziomie, na tyle, na ile to tylko możliwe – mówi Mizienski, któremu sąd ostatecznie przyznał prawa rodzicielskie takie same jak byłej małżonce. Dzięki przyznanym wizytacjom przez dwa weekendy w miesiącu dzieci nie odczują braku obecności ojca w ich życiu. – Tradycyjnie ojciec pełni rolę przewodnika w odkrywaniu świata i ja nie zamierzam z tej roli wobec swoich dzieci w żadnym wypadku rezygnować.

– Najnowsze badania na temat ojcostwa dowodzą, że ojcowie nawiązują niezwykle silne emocjonalne a nawet fizyczne relacje ze swoimi dziećmi, a relacje te mają ogromny wpływ na rozwój dzieci, nawet obniżając u nich ryzyko zachorowania czy otyłości. Ojciec silnie wspiera też zdrowie psychiczne dziecka – twierdzi z kolei Paul Raeburn, autor wydanej niedawno książki „Do Fathers Matter? What science is Telling Us About the Parent We’ve Overlooked”.

W mediach, nie tylko społecznościowych, na każdym kroku napotkamy krzyczące hasła: „Rozwód dla mężczyzn”, „Prawo rodzinne tylko dla mężczyzn” czy „W obronie praw ojca”. To kancelarie prawnicze walczące o prawa dla mężczyzn, a szczególnie dla ojców, które rosną w Stanach Zjednoczonych jak grzyby po deszczu. Reklamują swoje usługi tylko mężczyznom, bowiem ich znaczenie i pozycja w rodzinie stale rośnie. Równocześnie coraz więcej stanów rozważa kwestię zreformowania przepisów o prawach rodzicielskich tak, by uwzględniały wyniki interdyscyplinarnych badań jednoznacznie dowodzących, że w rozwoju emocjonalnym i fizycznym dziecka ojciec odgrywa równie ważną rolę co matka.

fot.cocoparisienne/pixabay.com

fot.cocoparisienne/pixabay.com

Aktywny udział w życiu dzieci

Dzień Ojca, obchodzony w Stanach Zjednoczonych w niedzielę 21 czerwca, skłania więc do przytoczenia dowodów na to, że w obliczu rozpadu małżeństwa czy związku partnerskiego, w którym obecne są dzieci, coraz więcej mężczyzn nie chce przyjąć do wiadomości sentencji wyroków sądowych o prawach ojców do odwiedzin czy ustaleń alimentacyjnych, które wydano według wczorajszych, przestarzałych reguł. Dzisiejsi mężczyźni w swojej większości, bez względu na sytuację rodzinną, chcą w życiu swoich dzieci aktywnie uczestniczyć.

Amerykańscy mężczyźni żyją w świecie, gdzie w miejscu pracy obowiązuje równouprawnienie obu płci. Żyją w rodzinach, gdzie nierzadko pensje żon są równe albo i większe od ich poborów. Teraz upierają się więc, by w sądach rodzinnych ich prawa były respektowane na równi z prawami kobiet, a tradycyjne stereotypy zamierzają odesłać do lamusa.

Żaden amerykański stan nie może stanąć na czele listy stanów „przyjaznych ojcom”

Przepisy regulujące prawa rodzicielskie różnią się od siebie w zależności od stanu. Niektóre z nich zmieniły nawet sformułowania w swoich kodeksach rodzinnych, zamieniając „wyłączną opiekę” czy „wspólną opiekę” na terminologię w rodzaju „czas dla rodziców” czy „wspólne podejmowanie decyzji prawnych” – twierdzą prawnicy rodzinni z kancelarii Cordell & Cordell, broniącej w sprawach rozwodowych praw ojców. Przyznają jednak, że chociaż w niektórych stanach, w tym w Arizonie, Delaware, Kolorado, Missouri i Maine, sądy rodzinne podjęły kroki zapewniające wyroki bardziej sprawiedliwe wobec obu płci, to jednak żaden stan nie może stanąć na czele listy stanów „przyjaznych ojcom”. Sentencje wyroków o zakresie opieki nad dziećmi różnią się nie tylko w zależności od stanu. Różnią się w zależności od powiatu, a nawet od sędziego, który je wydaje.

Zdaniem ekspertów jedną z przyczyn wywołujących sympatię wobec ojców może stanowić fakt, że wielu dzisiejszych prawników czy sędziów pochodzi z domów, w których rodzice się rozwiedli. Matka zostawała w rodzinnym domu i miała praktycznie pełną opiekę nad dziećmi, podczas gdy ojciec zyskiwał prawa do odwiedzin dzieci i ewentualnie ich przenocowania. Ci sędziowie zwyczajnie chcą innego losu dla dzieci rozwodzących się rodziców od tego, który spotkał ich samych.

Trend ten przyspieszyła recesja. – Mamy coraz więcej gospodarstw domowych, gdzie dwoje rodziców pracuje. Gdy jedno z nich traci pracę, a często bywa, że jest to ojciec, mężczyzna bierze na siebie obowiązek wychowania dzieci. Fakt ten w dużym stopniu zaważył na zmianie relacji ojców z dziećmi, którym sądy coraz częściej przyznają prawa rodzicielskie na równi z matkami – mówi nam Gregory Gancarczyk, adwokat rodzinny z kancelarii Gan Law Group z Chicago. Prawnik podkreśla jednak, że w Illinois przepisy o prawie rodzinnym są neutralne i nigdzie nie jest wyszczególnione, iż wychowaniem dzieci powinna zająć się przede wszystkim matka. – Prawo stawiające matkę na pierwszym miejscu obowiązywało w pierwszej połowie ubiegłego stulecia, jednak zmiany społeczne i obyczajowe wprowadziły równouprawnienie w tym zakresie. Kancelarie zapewniające o walce w obronie praw ojców nie mają prawa bytu, bo tak naprawdę prawo rodzinne na równi dba o interesy obu stron, a przede wszystkim o interes dziecka, który jest nadrzędny – twierdzi prawnik.

fot.froot/pixabay.com

fot.froot/pixabay.com

Przybywa „gospodarzy domowych”

Statystyki tylko potwierdzają zachodzące zmiany. Badania przeprowadzone przez Pew Research Center dowodzą, że w 2012 r. prawie 2 mln mężczyzn było „gospodarzami domowymi”, podczas gdy w 1989 r. w domu pozostawało 1,1 mln mężczyzn. Wprawdzie 23 proc. pozostających w domu w 2012 r. ojców twierdziło, że dzieje się tak z powodu utraty pracy, to jednak zanotowano największy wzrost liczby mężczyzn utrzymujących, że zostają w domu tylko dlatego, by dbać o rodzinę. W 1989 r. tylko 5 proc. ojców zostawało w domu z tego powodu. W 2012 r. ich liczba wzrosła do 21 procent.

Zmiany w opiece nad dziećmi odzwierciedlają też kartoteki sądowe w Wisconsin, opublikowane na łamach magazynu „Demography”. Badacze przyjrzeli się bliżej rozwodom z lat 1986–2008, w których były niepełnoletnie dzieci. Przeanalizowano ogółem 9873 przypadki. Okazuje się, że w tym okresie liczba matek sądownie otrzymujących wyłączną opiekę na dziećmi spadła z 80 proc. do 42 proc., podczas gdy liczba spraw, w których obu rodzicom przyznano jednakowe prawa opiekuńcze podskoczyła z 5 proc. do 27 procent. Liczba wyroków sądowych przyznających nierówne prawa opiekuńcze podniosła się z 3 proc. do 18 procent. Ponadto 9 proc. to ojcowie z wyłącznymi prawami rodzicielskimi. Pozostałe 4 proc. to opieka w rodzinach wielodzietnych, z różnymi prawami do każdego dziecka.

Ojciec nie tylko z nazwy 

Zamierzałem walczyć, by prawa rodzicielskie zostały mi przyznane pół na pół – mówi Adrian Kowalewski, ojciec dwóch córek, 6- i 9-latki. – Tymczasem moja prawniczka zadała mi tylko kilka kluczowych pytań: czy chodzę na wywiadówki? Czy ochotniczo uczestniczę w akcjach prowadzonych w szkole moich dzieci? Czy to ja zabieram dzieci do lekarza itp. Ani na te, ani na inne pytania nie potrafiłem udzielić twierdzącej odpowiedzi. – Teraz już wiesz, dlaczego w twoim przypadku twoje prawa ojcowskie nie będą równe macierzyńskim – brzmiało krótkie wyjaśnienie prawniczki. Kowalewskiemu uświadomiono, że prawa to także obowiązki.

Andrzej Kazimierczak

a.kazimierczak@zwiazkowy.com

Categories: Społeczeństwo

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*