Światełko w tunelu

Śmierć jest nieuniknioną konsekwencją życia – rodzimy się, żyjemy i umieramy. Nadzieję na życie po śmierci od tysiącleci dają religie kreślące przed wyznawcami wizje i obietnice życia pozagrobowego. Mimo to większości z nas towarzyszy atawistyczny lęk przed śmiercią jako definitywnym końcem istnienia. Śmierci nie boją się ci, którzy – jak twierdzą – zajrzeli „na drugą stronę”, a następnie powrócili do świata żywych.

Obraz Hieronima Boscha przedstawiający światło prowadzące przez tunel do życia pozagrobowego fot.Wikipedia

Obraz Hieronima Boscha przedstawiający światło prowadzące przez tunel do życia pozagrobowego fot.Wikipedia

– Byłem wtedy młodym chłopakiem. Trafiłem do szpitala z poważną reakcją alergiczną. Lekarze nie mogli dać sobie rady z uczuleniem, więc zrobili mi zastrzyk z wapna. Chyba zrobili go zbyt szybko, bo reakcja organizmu była gwałtowna, straciłem przytomność. Pamiętam tylko, że w pewnej chwili zobaczyłem światło w tunelu. Było piękne, pełne dobra, emocjonalnie niesamowicie ciepłe. Nie wiem, w jaki sposób, ale nagle wylądowałem na łące. Oprócz mnie nikogo tam nie było, ale wyraźnie czułem obecność mojej zmarłej przed laty babci i jeszcze dwóch osób. Nikt nie używał słów, ale byliśmy razem, porozumiewaliśmy się. To było niezwykle błogie uczucie. Czułem się zalany dobrocią i miłością, wszystkim, co najlepsze. Za nic nie chciałem stamtąd wracać – tak swoje doświadczenie wspomina chicagowski psychoterapeuta Lech Figurski.

O istnieniu lepszej, szczęśliwszej rzeczywistości „po drugiej stronie” przekonani są wszyscy, którzy w czasie śmierci klinicznej przeżyli tzw. doświadczenie okołośmiertne (ang. Near Death Experience, NDE). Doświadczenie to, znane ludzkości od zawsze, przedstawił na swoim obrazie „Wędrówka do siedziby Boga” gotycki malarz Hieronim Bosch, ale na stałe zagościło we współczesnej kulturze po publikacji w 1975 r. głośnej książki „Życie po życiu”, autorstwa amerykańskiego psychologa i filozofa Raymonda Moody’ego. Książka, przetłumaczona m.in. na język polski, spopularyzowała temat życia po śmierci i na stałe wyjęła go z kontekstu czysto religijnego. Moody zebrał kilkaset relacji ludzi, którzy byli w stanie śmierci klinicznej, a po przywróceniu im funkcji życiowych opisali swoje przeżycia.

Wskok do raju

Relacje osób, które przeżyły śmierć kliniczną, mają wiele punktów wspólnych. NDE najczęściej towarzyszy poczucie opuszczenia fizycznego ciała i wzniesienia się ponad nie. Osoba doświadczająca tego fenomenu potrafi często „z lotu ptaka” opisać wygląd pomieszczenia, w którym znajduje się jej ciało, a także przebieg następujących po zatrzymaniu akcji serca wydarzeń, np. akcji reanimacyjnej na sali operacyjnej lub ratunkowej na miejscu wypadku. Wyjściu z ciała często towarzyszy dźwięk przypominający buczenie lub dzwonienie. Następnie, po uświadomieniu sobie posiadania innej, niecielesnej, ale spójnej formy, osoba doświadcza podróży przez tunel, na końcu którego znajduje się jasne światło. Według wielu opisów osoby zmierzające w jego kierunku związane są z tym jasnym punktem czymś w rodzaju przewodu lub świetlistej liny. Doświadczeniu towarzyszy zupełny spokój, poczucie harmonii i euforycznego szczęścia. Podróżującemu często asystują zmarli członkowie rodziny oraz świetlista istota emanująca dobrem i miłością. Po przejściu punktu granicznego doświadczający wkraczają do zaświatów, opisywanych jako przepiękny ogród lub kraina pełna chmur i świetlistych istot. Zdarza się, że świetlista istota lub postać określana jako bóstwo pyta o wydarzenia z ziemskiego życia, pomagając przypomnieć sobie cały jego przebieg. W pewnym momencie osoba przeżywająca NDE uzmysławia sobie potrzebę powrotu do ciała i chwilę później fizycznie powraca do życia.

Co ciekawe, tysiące relacji opisujących NDE jest do siebie zbliżonych. Opisy, a właściwie ich interpretacje, różnią się w zależności od kultury, z jakiej pochodzi osoba doświadczająca oraz wyznawanej religii. I tak – chrześcijanie częściej opisują anioły i obecność Chrystusa, a Hindusi – spotkania z hinduskimi bóstwami. Jednak wspólne elementy – tunel, światło, spotkanie ze zmarłymi krewnymi oraz poczucie dobra i wszechogarniającej miłości – są niezależne od kultury i wyznania. Podobne przeżycia opisywały także 2-3–letnie dzieci, które przeżyły śmierć kliniczną, a którym ciężko zarzucić projekcję wyuczonych wzorców kulturowych i religijnych.

Życie po śmierci czy chemiczna burza w mózgu?

Fenomenem od kilku dekad zajmują się naukowcy: psychiatrzy, neurolodzy, psychologowie, filozofowie. Niektórzy badacze uważają te przeżycia za dowód istnienia życia pozagrobowego, inni – za efekt działania chemii mózgu. Zdaniem naukowców badających doświadczenia okołośmiertne istnieją trzy wytłumaczenia tego fenomenu.

Pierwsze – fizjologiczne, odwołuje się właśnie do zmian chemicznych, które następują w niedotlenionym, obumierającym mózgu. Po zatrzymaniu akcji serca i zaprzestaniu oddychania, czyli śmierci biologicznej, ludzki mózg utrzymuje aktywność przez kolejne minuty i choć przywrócenie pełnej sprawności mózgu po upłynięciu trzech minut od zatrzymania akcji serca jest rzadkością, medycyna zna przypadki przywrócenia funkcji życiowych i świadomości po kilkunastu, a nawet kilkudziesięciu minutach. W mózgu osoby umierającej zachodzą złożone procesy biochemiczne i wydzielane są substancje mogące odpowiadać za poczucie euforii i wizje. Wśród nich są endorfiny, czyli neuroprzekaźniki odpowiadające za tłumienie bólu oraz substancja zwana DMT – uwalniana przez gruczoł dokrewny – szyszynkę. DMT jest jedną z najbardziej psychoaktywnych substancji znanych ludzkości. Wyekstrahowana w laboratorium i przyjmowana w warunkach eksperymentalnych – lub rekreacyjnie jako narkotyk – powoduje barwne wizje, poczucie podróży w przestrzeni i czasie oraz wrażenie spotkań z istotami z zaświatów – aniołami lub kosmitami.

Kolejne wyjaśnienie zjawiska proponuje psychologia, zwłaszcza psychoanaliza. Zdaniem psychologów euforia, przegląd wydarzeń z całego życia i wizje raju są naturalnie istniejącym mechanizmem obronnym, mającym za zadanie zredukować lęk przed śmiercią i ułatwiającym odejście z tego świata. Coś w rodzaju automatycznej reakcji organizmu w obliczu realnego nagłego zagrożenia.

Świadomość poza ciałem

Trzecia hipoteza – transcendentna – wydaje się najciekawsza, wzbudza też najwięcej emocji i kontrowersji. Zakłada istnienie świadomości (lub, jak kto woli, duszy), która może istnieć poza ciałem i odłącza się od niego w momencie śmierci. W roku 2008 międzynarodowa grupa badaczy pod kierownictwem doktora Sama Parnii z Uniwersytetu Southampton postanowiła przeprowadzić eksperyment mający na celu ustalenie, czy przeżycia osób doświadczających NDE są jedynie wizjami i projekcjami mózgu, czy rzeczywiście świadomość opuszcza ciało w momencie śmierci. Pytanie o istotę ludzkiej świadomości to jedna z najważniejszych i niewyjaśnionych dotąd kwestii. Projekt AWARENESS – największe dotychczas badanie dotyczące NDE, został przeprowadzony w 25 szpitalach i centrach medycznych w Wielkiej Brytanii, USA, Australii i innych krajach. W salach operacyjnych i na oddziałach intensywnej terapii, w miejscach niedostępnych dla wzroku pacjenta, np. na wysokich szafach, umieszczono charakterystyczne obrazki. Hipoteza badaczy zakładała, że świadomość po opuszczeniu fizycznego ciała będzie w stanie je zauważyć, a badany, po powrocie do ciała – opisać. Spośród 140 osób, u których zatrzymała się akcja serca, ale reanimacja przywróciła u nich funkcje życiowe, 46 procent zachowało wspomnienia jasnego światła, obrazów zwierząt, roślin i członków rodziny oraz wydarzeń ze swojego życia; 9 proc. zgłosiło doświadczenia NDE, a 2 proc. pacjentów twierdziło, że podczas reanimacji byli w pełni świadomi wydarzeń, które miały miejsce w ich otoczeniu. Jeden z badanych mężczyzn potrafił udowodnić „opuszczenie” ciała w stopniu zadowalającym badaczy. Wyniki badań zostały przedstawione w 2014 r., ale eksperyment został przedłużony do roku 2020. Zespół doktora Parnii ma zatem jeszcze trzy lata, aby udokumentować przynajmniej jeszcze jeden przypadek wyjścia ludzkiej świadomości poza fizyczne ciało i spełnić naukowe kryterium powtarzalności eksperymentu.

NDE realne jak miłość

Według badań przeprowadzonych przez Instytut Gallupa 12 mln Amerykanów twierdzi, że przeżyło doświadczenie śmierci klinicznej połączone z przeżyciem mistycznym. 85 proc. amerykańskich protestantów i katolików wierzy w realność tego typu doświadczeń.

Zdaniem doktora Sama Parnii kwestia istnienia niezależnej od ciała świadomości pozostaje otwarta, ale prawdziwość doświadczeń NDE jest niezaprzeczalna. „Skoro każde ludzkie doświadczenie wymaga zaangażowania i działania mózgu, prawdziwość lub nieprawdziwość tego wydarzenia jest kwestią jego socjalizacji (czyli przekonania społecznego na ten temat – red.). Znamy przecież chemiczne i neurologiczne podstawy miłości, którą matka darzy swoje dziecko. Wiemy, co dzieje się w mózgu osoby, która kocha. A przecież nikt nie twierdzi, że matczyna miłość nie istnieje, że jest wyłącznie skutkiem działania neuroprzekaźników. Z NDE jest podobnie – ludzie, którzy je przeżyli, są przekonani o ich realności” – mówił dr Parnia podczas wykładu dla studentów Uniwersytetu Southampton (nagranie dostępne w internecie).

Znamienne jest, że osoby, które przeżyły doświadczenia mistyczne podczas śmierci klinicznej, uważają, że zmieniło ono ich dotychczasowy system wartości, pozwalając na zmianę postępowania i priorytetów. Potwierdza to także nasz rozmówca. – To doświadczenie zmieniło mój sposób patrzenia na świat i moje religijne wierzenia. Nie wierzę w istnienie piekła, wiem, że każdy ma szansę na poprawę i skruchę, bo Bóg jest miłosierny. Dosyć często myślę na temat tamtego przeżycia sprzed lat. Dla mnie oczywiste jest, że z chwilą śmierci nic się nie kończy, dlatego nie boję się śmierci. Jestem święcie przekonany, że na ten świat przychodzimy powtórnie i mamy prawo do przeżycia tego, co pozwoli nam się określić i odpowiedzieć na najważniejsze pytania – kim jestem i kim nie jestem – mówi Lech Figurski.

Mogę przenosić góry

Umierania nie boi się też 36-letnia Magda (prosi, by nazwisko zachować do wiadomości redakcji), która przeżyła śmierć kliniczną na stole operacyjnym białostockiego szpitala, gdzie przechodziła operację nerek. – Tego dnia, siódmego lipca 1997 roku miał nastąpić koniec świata, pielęgniarki były zaaferowane i chyba dlatego coś pomyliły przy podaniu narkozy. Moje serce przestało bić, a ja poczułam przejmujące zimno i wyszłam z ciała. Z góry widziałam, jak lekarze mnie reanimują, jak robią elektrowstrząsy. Poczułam się nieswojo, nie wiedziałam, czy to dzieje się naprawdę, czy tylko mi się śni. Błyskawicznie przypomniały mi się wszystkie najważniejsze wydarzenia z mojego życia. Nagle zauważyłam przed sobą coś jakby tunel, na końcu którego było tęczowe światło. Jest taki znany obraz Chrystusa, z którego serca wychodzą świetliste promienie, to właśnie po takim promieniu płynęłam w kierunku tego światła. Zniknął lęk i poczułam wielką błogość. Usłyszałam głos, który zapytał: „Zostajesz, czy idziesz ze mną?”. W tym momencie lekarze wybudzili mnie z narkozy. Do dzisiaj mam ciarki, jak o tym mówię.

Kilka dni później Magda porozmawiała o swoim doświadczeniu ze szpitalnym księdzem, który potwierdził, że takie rzeczy zdarzają się czasami podczas śmierci klinicznej. Kilka lat temu, już w Stanach, Magda zachorowała na raka, przeszła chemioterapię, leczenie było długie i trudne. Podczas choroby, na wypadek swojej śmierci, napisała list do męża i córki, w którym poprosiła ich, żeby nie rozpaczali i nie martwili się, bo jeśli umrze, będzie na nich czekać w lepszym miejscu. Ani przez moment nie bała się umierania, wie że po drugiej stronie czeka ją czyste dobro. – Teraz rozumiem, dlaczego ludzie umierają z uśmiechem na ustach. Po tym wydarzeniu sprzed dwudziestu lat nie ma dla mnie rzeczy trudnych, czuję jakbym mogła przenosić góry. Z osoby, która lubiła się zamartwiać, stałam się życiową optymistką. Zawsze widzę światełko w tunelu.

Grzegorz Dziedzic

gdziedzic@zwiazkowy.com

 

Comments

  1. Normals
    Normals 16 April, 2017, 20:37

    Od dluzszego juz czasu interesuje sie ta bardzo ciekawa tematyka i zgadzam sie z wiekszoscia tez zawartych w tym artykule.Czytalem niedawno inny tekst o eksperymencie wykonanym na wielu ludziach dotyczacego podrozy dusz i reinkarnacji gdzie wprowadzono ich w stan hipnozy i poddano regresji czyli cofaniu sie w czasie az do momentu narodzin a nawet do poprzedniego wcielenia duszy.Eksperyment dal zaskakujace wyniki, otoz okazalo sie ze kazda z osob poddanych hipnozie pamietala moment narodzin jako doswiadczenie niezbyt mile. Opowiadali o tym, ze ich dusze byly namawiane wrecz zeby zejsc na ziemie i urodzic sie w formie ludzkiej, natomiast moment smierci pamietaly jako cos bardzo radosnego. Podkreslaly tez, ze sam proces smierci lub narodzin nie byl powiazany z religia czy Bogiem i nie wspomialy o spotkaniu ani Jezusa ani zadnych innych religijnych postaci ani tym bardziej o zadnym sadzie ostatecznym o ktorym mowi kosciol katolicki natomiast wspominali o bliskich i zyczliwych im bytach czekajacych w zaswiatach.

    Reply this comment
    • Rysiu
      Rysiu 17 April, 2017, 14:50

      Wow.
      Zawsze powtarzasz, ze czytasz – czego nie widac…
      Poczytaj pacanie na temat “mozg pozbawiony tlenu”
      Po lekturze wroc i napisz, ze czytales ale co najwazniejsze, ze zrozumiales…
      Wesolych Swiat niekatolickich!

      Reply this comment
      • Normals
        Normals 17 April, 2017, 19:24

        Rysiu,, pacanie gdybys przeczytal tekst ze zrozumieniem to moze zauwazylbys ten fragment, ktory rozwala Twoja teze o halucynacji po odcieciu doplywu tlenu do mozgu ( jak widzisz czytam i znam ta teze, ktora sie kupy nie trzyma). Zeby to wszystko ogarnac trzeba bardzo otwartego umyslu a ty Rysiu do takich ludzi raczej sie nie zaliczasz.

        ” Projekt AWARENESS – największe dotychczas badanie dotyczące NDE, został przeprowadzony w 25 szpitalach i centrach medycznych w Wielkiej Brytanii, USA, Australii i innych krajach. W salach operacyjnych i na oddziałach intensywnej terapii, w miejscach niedostępnych dla wzroku pacjenta, np. na wysokich szafach, umieszczono charakterystyczne obrazki. Hipoteza badaczy zakładała, że świadomość po opuszczeniu fizycznego ciała będzie w stanie je zauważyć, a badany, po powrocie do ciała – opisać. Spośród 140 osób, u których zatrzymała się akcja serca, ale reanimacja przywróciła u nich funkcje życiowe, 46 procent zachowało wspomnienia jasnego światła, obrazów zwierząt, roślin i członków rodziny oraz wydarzeń ze swojego życia; 9 proc. zgłosiło doświadczenia NDE, a 2 proc. pacjentów twierdziło, że podczas reanimacji byli w pełni świadomi wydarzeń, które miały miejsce w ich otoczeniu. Jeden z badanych mężczyzn potrafił udowodnić „opuszczenie” ciała w stopniu zadowalającym badaczy. Wyniki badań zostały przedstawione w 2014 r., ale eksperyment został przedłużony do roku 2020. Zespół doktora Parnii ma zatem jeszcze trzy lata, aby udokumentować przynajmniej jeszcze jeden przypadek wyjścia ludzkiej świadomości poza fizyczne ciało i spełnić naukowe kryterium powtarzalności eksperymentu.”

        Reply this comment
        • Rysiu
          Rysiu 18 April, 2017, 15:51

          Sorry pacanie, “project Awereness” to kompletna klapa – cos w rodzju cudow czy modlitw.
          tutaj wiecej:
          http://theness.com/neurologicablog/index.php/aware-results-finally-published-no-evidence-of-nde/

          Reply this comment
          • Normals
            Normals 19 April, 2017, 02:25

            Sorry pacanie ale mam inne informacje .Znasz takie powiedzenie nie chwał dnia przed zachodem ?Projekt został przedłużony do 2020 a nie osądza się dzieła przed jego ukończeniem raczej ….
            Mały cytacik i żródło :
            “Conclusions

            The study’s authors concluded that:

            In some cases of cardiac arrest, memories of visual awareness compatible with so called out-of-body experiences may correspond with actual events.
            A number of NDErs may have vivid death experiences, but do not recall them due to the effects of brain injury or sedative drugs on memory circuits.
            The recalled experience surrounding death merits a genuine investigation without prejudice.
            Regarding the one case that was validated and timed using auditory stimuli during cardiac arrest, Parnia concluded, “This is significant, since it has often been assumed that [these] experiences … are likely hallucinations or illusions, occurring either before the heart stops or after the heart has been successfully restarted, but not an experience corresponding with ‘real’ events when the heart isn’t beating.”

            https://iands.org/news/news/front-page-news/1060-aware-study-initial-results-are-published.html

          • Rysiu
            Rysiu 19 April, 2017, 16:41

            I znowu blad, idioto.
            Znasz ten “projekt” Zyd Jezus Chrystus? No wiesz, ten niby zbawiciel dusz, ktory urodzil sie w zydowie, z matki zydowy i goscia w chmurach? Ten “projekt” trwa ponad 2000 lat i nigdy ale to nigdy nie udowodniono jego istnienia?
            Czytac potrafi 5cio letnie dziecko, ale aby zrozumiec sens potrzeba mozgu, ktorego najwyrazniej tobie brak.

          • Normals
            Normals 19 April, 2017, 21:55

            Zaczne tak jak ty zaczynasz.I znowu blad idioto, istnienia Jezusa Chrystusa nie trzeba udowadniac bo fakt narodzin, zycia i smierci Chrystusa to jest ogolnie dostepna wiedza, udokumentowana w niejednym starozytnym dokumencie i kazdy kto ma resztki chociaz mozgu, ktorego tobie najwyrazniej brakuje o tym wie. Ale zawsze znajdzie sie jeden wiejski przyglup, ktory stwierdzi ze Jezusa nie bylo i zostal wymyslony. Tak samo niektorzy Niemcy do dzis twierdza, ze obozy koncentracyjne to fikcja. Idioty nie przekonasz, chyba ze zrobi to drugi idiota.

          • Rysiu
            Rysiu 20 April, 2017, 05:01

            I znowu blad, idioto.
            Wskaz jeden starozytny document pokazujacy zycie Jezusa. Nie znajdziesz pacanie nic. Nawet starozytni Rzymianie, ktorzy skrupulatnie spisywali niejedno wydarzenie, nie wspominaja jednym slowkiem o gosciu, co po wodzie chodzil, uzdrawial chorych, potrafil nakarmic tlumy jednym bochenkiem chleba i ryba. Pierwsze wersy tego, co nazywasz pismem swietym byly napisane dlugo po smierci tego goscia i nie sa w zaden sposob “dokumentem”…
            I nikt, pacanie, nie neguje istnienie obozow koncentracynych. Ludzie neguja kwestie masowych gazowan, co nalezy dodac jest karane wiezieniem w Europie – sick! Poczytaj lepiej na temat Tyfusu podczas IIWW, moze wtedy zaczniesz myslec…

          • Normals
            Normals 20 April, 2017, 16:09

            Imbecyl i idiota nie potrafi znalezc dowodow na istnienie Jezusa, wiec schyle sie nad toba maluski czlowieczku. Tu prosze masz te dowody, ktorych wedlug ciebie nie ma kretynie skonczony :*#https://www.bethinking.org/jesus/ancient-evidence-for-jesus-from-non-christian-sources

          • Rysiu
            Rysiu 20 April, 2017, 20:58

            I znow blad idioto.
            Podajac strone internetowa, takiego samego pacana, jak ty – nic ale to nic nie udowadnia.
            Tutaj masz odpowiedz:
            http://www.thethinkingatheist.com/forum/Thread-Supposed-evidence-for-jesus?page=2
            Zapamietaj jedno, idioto zwany normals, ja nie musze udowadniac, ze Santa czy Spaghetti Monster NIE istnieje – ty musisz udowodnic, ze te WYMYSLY istnieja.
            Pojmujesz, pacanie?

          • Normals
            Normals 21 April, 2017, 02:23

            Leże ze śmiechu ,Rysiu geniusz jako dowód wysłał mi link do strony na forum ,gdzie ludzie się sprzeczają podobnie jak my tutaj .Hahahahaha.I to jest naukowy dowód według Rysia na poparcie jego tezy .Komentarz chyba jest zbędny ,błazenada i tyle .A Ty Rysiu przyjmij raz i na zawsze do swojego małego umysłu ,że są rzeczy na tym świecie których nie jesteś w stanie ogarnąć ….
            Bez odbioru …..

  2. Yankes
    Yankes 16 April, 2017, 21:53

    Normals – Mam nadzieje ze” zyczliwe byty czekajace na ciebie w zaswiatach” beda zyczliwe dla tych zyjacych na padole Ziemskim i niepozwola abys wrocil jako Normals 2

    Reply this comment
    • Normals
      Normals 17 April, 2017, 13:12

      Yankes nie zawodzi, swoj prymitywny komentarz na odpowiednim poziomie musial wkleic.

      Reply this comment
    • Johnny
      Johnny 17 April, 2017, 22:55

      Yankes gratuluję poczucia humoru. Tak celnie określasz sytuację i tak dosadnie że lepiej nie można tego ująć. Gratuluję błyskotliwosci.

      Reply this comment
  3. Johnny
    Johnny 17 April, 2017, 23:09

    Normals niedługo swoją naukową metodą “kopiuj i wklej” udowodni że nie ma Boga.

    Reply this comment
    • Normals
      Normals 18 April, 2017, 14:36

      Wiedzialem, ze odezwa sie polonijne glupki i miernoty umyslowe jesli napisze komentarz w temacie, ktorego za grosz nie ogarniaja ich male pokurczone umysly. Jak zwykle nie mylilem sie, mialem nadzieje jednak, ze oprocz popisu malp z polonijnego cyrku znajdzie sie ktos powazny kto podejmie temat….

      Reply this comment
  4. Jim
    Jim 18 April, 2017, 08:47

    wszystkie ksiazki o tresci istnienia zycia posmiertnego ,to dochodowy biznes na skale swiatowa, rodzaj innego oszustwa ,niereliginego ,wydawnictwa tej tematyki zarabiaja
    krocie ,miliony, osobiscie taka lekture ,traktuje z przymrozeniem oka ,do zobaczenia w tunelu z jasnym swiatlem o istnieniu ktorego kazdy marzy .

    Reply this comment
  5. Johnny
    Johnny 19 April, 2017, 20:55

    Zaczynasz mówić jak Niesiołowski ty tępaku umysłowy. On też mówił o małpiarni w Chicago. Lepiej idź krowy paść a nie próbuj polemizować z poważnymi ludźmi. Za cienki jesteś.

    Reply this comment
    • Normals
      Normals 19 April, 2017, 22:14

      Ten powazny czlowiek do polemiki to masz niby byc ty Johny? Zaraz padne ze smiechu, idz lepiej sekciarzu PIS-owski ignorancie i nieuku modlic sie ze swoimi oligofrenikami w miesiecznicy – to wam sekciarzom wychodzi najlepiej. Ty juz pokzalaes swoj poziom wiedzy i swiadomosci politycznej a raczej jej brak dlatego tak bardzo ci imponuje obecna dyktatura ciemniakow. Tak apropos moj komentarz dotyczyl artykulu o wedrowce dusz ale oczywiscie znajdzie sie jeden z drugim ” inteligentni inaczej “, ktorzy szukaja zwady tylko ze ja nie jestem jak Jezus i nie nadstawiam drugiego policzka.

      Reply this comment

Write a Comment

Click here to cancel reply.

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*