Pracownik czy podwykonawca? Sprawdź koniecznie warunki zatrudnienia

fot.777546/pixabay.com

fot.777546/pixabay.com

 

Po tym jak polonijna firma murarska z Elmwood Park k. Chicago wypłaciła ponad 100 tys. dol. zaległych wynagrodzeń pracownikom − bezprawnie zatrudnianym w charakterze niezależnych podwykonawców − przyjrzeliśmy się bliżej zjawisku. Przed tygodniem pisaliśmy o tym, że polonijne firmy chętnie zatrudniają podwykonawców, ponieważ jest to bardzo opłacalne. Niestety nie zawsze grają w otwarte karty. Okazuje się, że wprowadzanie w błąd zatrudnionych jest nagminne. O tym, że są podwykonawcami wielu dowiaduje się dopiero podczas rozliczenia podatkowego.

Agnieszka Szmuc, księgowa rozliczająca polonijne firmy różnych branż i wielkości, a także indywidualnych pracowników, często musi wyjaśniać swoim klientom, dlaczego mają status podwykonawców. − Widzę, że dokument, który mi dostarczono do sporządzania zeznania podatkowego, to nie jest zaświadczenie o zarobkach i potrąceniach W-2, wydawane przez pracodawcę osobom z listy płac, ale 1099-MISC. Takie zaświadczenie wydawane jest niezależnym podwykonawcom i samozatrudnionym. Tłumaczę klientowi, że praktycznie pracował za gotówkę, bo pracodawca nie potrącał z jego wypłaty ani podatków, ani składek emerytalnych i ubezpieczeniowych. Wyjaśniam też, że nawet jeśli otrzymywał wynagrodzenie w postaci czeku, to taki czek jest odpowiednikiem gotówki, ponieważ nie było żadnych potrąceń i nie ma odcinka wypłaty (pay stub). Natomiast wielu osobom wydaje się, że jak otrzymały czek, to nie pracują za gotówkę. Tymczasem czek personalny jest jak gotówka. Niestety wielu moich klientów o tym nie wie i dopiero podczas wizyty u księgowej dowiadują się o wszystkich należnościach, które muszą zapłacić od zarobków.

Kto chce być podwykonawcą

Zdaniem naszej rozmówczyni zatajenie przed pracownikiem statusu podwykonawcy to bardzo nieuczciwy proceder, korzystny jedynie dla pracodawcy. − Pracownicy powinni wiedzieć, że mają wybór, że oprócz zostania etatowym pracownikiem jest opcja podwykonawcza. I wielu się za nią opowiada. Mają wtedy możliwość − tak samo jak pracodawca − odpisania od podatku kosztów własnych. Pracownik powinien przedyskutować z pracodawcą, co dla nich obu będzie najbardziej korzystne: wciągnięcie na listę płac czy założenie własnej jednoosobowej firmy − mówi Szmuc.

Jak podkreśla, na status podwykonawcy godzi się wielu zatrudnionych w branży budowlanej, a szczególnie pracownicy firm dekarskich, które ponoszą bardzo wysokie koszty ubezpieczenia od wypadków podczas pracy (ang. workers compensation insurance). − Często pracownik i właściciel firmy dogadują się. Pracownik daje się namówić na założenie jednoosobowej firmy, w której ubezpieczenie od wypadków będzie go kosztowało na przykład tysiąc dolarów rocznie. Pracodawca da mu tę kwotę, bo mu się to bardzo opłaca. Gdyby zatrudnił pracownika na etacie, musiałby za niego zapłacić ubezpieczenie wynoszące około 6 tys. dol. w skali rocznej. Dlatego mówi do pracownika: „Masz tu tysiąc dolarów, kup sobie ubezpieczenie, będziemy obaj kryci, zgodnie z przepisami” − opowiada księgowa.

fot.TBIT/pixabay.com

fot.TBIT/pixabay.com

Jak skontaktować się z Departamentem Pracy Przypominamy, że przedsiębiorcy mogą doinformować się odnośnie obowiązujących przepisów na witrynie wydziału stawek i godzin pracy (Wage and Hour Division, WHD) przy Departamencie Pracy (U.S. Department of Labor, DOL) pod adresem: www.dol.gov/whd/foremployers.htm Natomiast pracownicy, którzy mają zastrzeżenia dotyczące płacy i chcieliby wnieść skargi na pracodawców, powinni odwiedzić stronę: www.dol.gov/whd/workers.htm, na której są również informacje w języku polskim. Jak powiedział nam rzecznik chicagowskiego oddziału DOL, Scott Allen, w urzędzie pracują również agenci mówiący po polsku, którzy asystują w procedurze złożenia skargi na pracodawcę. Rzecznik podkreślił, że DOL nie pyta petentów o ich status imigracyjny. Zachęcał do kontaktu z agencją również nieudokumentowanych imigrantów.

Oszczędności pracodawcy

Właściciel firmy zatrudniającej podwykonawców unika też wielu innych płatności związanych z utrzymywaniem pracowników na etatach i liście płac. Wówczas pracodawcy w kieszeni pozostają opłaty z tytułu ubezpieczenia na wypadek bezrobocia (ang. unemployment insurance). − To około 5 proc. od zarobków, które trzeba przekazać na rzecz władz stanu i 50 dol. rocznie na rzecz władz federalnych. Podwykonawca musi też sam sobie opłacić podatki od dochodu federalne i stanowe (Income tax) oraz składki ubezpieczeń społecznych (Social Security i Medicare), które wynoszą 15,2 procent. Gdyby pracodawca miał pracownika na liście płac, to musiałby potrącić z zarobków pracownika 7,5 proc., a drugie 7,5 proc. musiałby dopłacić. Jeśli zatrudnia podwykonawcę, zaoszczędzi więc 7,5 procent. Pracodawca unika też dużych wydatków na polisę ubezpieczeniową, chroniącą przed odpowiedzialnością prawną za obrażenia cielesne oraz wydatków na ubezpieczenie zdrowotne. Niezależny podwykonawca musi je sam wykupić – tłumaczy Agnieszka Szmuc.

Jednoosobowe firmy stanowią sporą część klientów naszej rozmówczyni. − Wielu tych ludzi zostało zmuszonych przez pracodawców, aby otworzyli własne firmy. Pracodawca nie tylko oszczędza, ale pieniądze, które wypłacił podwykonawcy, dodaje do kosztów własnych i odlicza od podatku. Ale jeszcze raz pragnę podkreślić, że jednoosobowa firma nie musi być stratna, bo też może odpisać koszty od podatku.

Nadużycia firm transportowych

Szmuc ma do czynienia z różnymi branżami zawodowymi, w których zatrudnia się głównie niezależnych podwykonawców. Wśród jej klientów są transportowcy − kierowcy ciężarówek, taksówek i Ubera, przedsiębiorstwa budowlane, firmy sprzątające, opiekunki osób starszych i niepełnosprawnych, a także nianie.

W opinii Szmuc najbardziej opłaca się mieć własną firmę kierowcom, którzy są właścicielami ciężarówek, ponieważ zarabiają bardzo dużo, ale mogą obniżyć zyski, a przez to podatki, odliczając poniesione koszty operacyjne, m.in. za naprawy i paliwo. Jednak w swojej praktyce zawodowej przekonała się, że w firmach transportowych jest wiele nieprawidłowości, których ofiarami padają kierowcy będący niezależnymi wykonawcami. − Jednemu z moich klientów firma potrącała różne koszty z wynagrodzenia, ale gdy wydała zaświadczenie o zarobkach, na formularzu 1099 figurowały zarobki brutto, przed potrąceniami, choć czeki, które przedtem otrzymał były po potrąceniach. Tak więc musiałby zapłacić podwójne podatki.

Najprostsza definicja

Pracodawcy na szczęście rzadziej dopuszczają się oszustw, natomiast częściej bardzo swobodnie interpretują pojęcie „pracownik” i „niezależny podwykonawca”. − Rzecznik stanowego urzędu ds. zatrudnienia podał najprostszą definicję: jeśli mówisz drugiej osobie, co ma robić i gdzie, dajesz jej materiały i narzędzia do wykonania zadania, to jest ona twoim pracownikiem i musisz wciągnąć ją na listę płac. Natomiast, jeśli dajesz osobie zlecenie i wykonuje je ona w swoim czasie, przy pomocy swoich materiałów i narzędzi, to jest podwykonawcą i nie musisz umieszczać jej na liście płac − reasumuje księgowa.

Alicja Otap

a.otap@zwiazkowy.com

Categories: Społeczeństwo

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*