Od start-upera do milionera

fot.pixabay.com

fot.pixabay.com

Powstaje z niechęci do posiadania szefa i nienawiści do rutyny. Z niezachwianej wiary we własny pomysł, z pracy po dwie doby non stop. Jak tylko się uda, przestaje istnieć. Powstaje kolejny. Start-up. Przyszłość ekonomii i nadzieja na rozwój ludzkości.

 

Wojtek Wietecha programowaniem zajmuje się od blisko 30 lat, zaczynał jako 9-letni chłopiec. W 2008 r. stworzył polski serwis społecznościowy JakLeci. Do Wojtka, który w Chicago mieszka od 1994 r., zgłosił się wówczas inwestor z Gdańska. Wyłożył milion dolarów na rozwój. Serwis zdobył popularność, w szczytowym okresie przybywało dwa tys. użytkowników dziennie. JakLeci, podobnie jak reszta polskich serwisów społecznościowych, nie wytrzymał jednak konkurencji z potężnym Facebookiem. – Miałem wówczas dwa wyjścia: powrócić do pracy jako programista albo podjąć ryzyko raz jeszcze – mówi Wietecha.

Wojtek Wietecha, dyrektor ds. technologii

Wojtek Wietecha, dyrektor ds. technologii

Spotkał człowieka, który miał pomysł. Wojtek wiedział, jak wprowadzić ten pomysł w życie. W 2012 r. założyli AdYapper. – Pomysł jest prosty. Firmy, które płacą agencjom reklamowym, kupują kota w worku. Agencje produkują reklamy, których widoczność sięga najwyżej 40 procent. Oznacza to, że większość reklam w internecie nigdy nie dotrze do odbiorcy. Dzięki naszemu produktowi reklamodawca może zbadać, jak widoczna jest jego reklama i jak przekłada się na sprzedaż reklamowanego produktu. Wiemy też, kim jest odbiorca i jaką reklamę należy mu podesłać. To cenna wiedza, dzięki niej firmy mogą negocjować stawki za reklamy i zwiększyć zyski – opowiada Wojtek Wietecha, dyrektor ds. technologii (chief technology officer, CTO) w firmie AdYapper.

Praca nad projektem trwała 16 miesięcy. Zaczęli od zera, szukając inwestora, przez pierwsze 8 miesięcy korzystali wyłącznie z własnych oszczędności. Aż przyszedł taki moment, że Wojtek nie był w stanie spłacać kredytu za dom, kończyły się pieniądze na kartach kredytowych. – W Chicago trzy lata temu o pieniądze dla start-upów było bardzo trudno. Zgłosiliśmy projekt do ogromnego akceleratora start-upów, nowojorskiego Techstars. Z 1700 firm do programu weszło 11, w tym nasza. Na początek dostaliśmy 120 tys. dolarów i odetchnąłem z ulgą.

Ze wspólnikami przeprowadzili się na trzy miesiące do Nowego Jorku. – Paradoksalnie wtedy zgłosili się do nas inwestorzy z Chicago, którzy wyłożyli milion, pół roku później – kolejny milion, a ostatnio dołożyli jeszcze cztery i pół miliona dolarów. Na rozwój. W zamian wzięli część udziałów firmy.

Wśród kilkudziesięciu klientów, którzy korzystają z usług Adyappera są takie potęgi jak Ikea i United Airlines. Nazw wielu innych Wojtek zdradzić nie może.

„Jesteśmy trochę narwani”

Sylwia i Kuba Górajkowie na pomysł stworzenia start-upu wpadli trzy lata temu, podróżując po drodze nr 66 z Kalifornii do Chicago. – Po drodze wzięliśmy ślub w Las Vegas i chcieliśmy podzielić się naszym szczęściem z innymi ludźmi, także tymi, których nie znamy osobiście, albo z Facebooka – tłumaczą. Powstał pomysł stworzenia komunikatora, ale trafił na półkę. Małżeństwo skupiło się na tworzeniu studia wideo. Mieszkając w Dolinie Krzemowej w Kalifornii, spotykali wielu ludzi ze start-upowej branży, szybko znalazł się inwestor i partner biznesowy. Powstał Spray – aplikacja pozwalająca podzielić się dowolną treścią z innymi użytkownikami znajdującymi się w zasięgu kilku mil. Pomysł chwycił, w Sprayu Sylwia i Kuba pracowali przez rok: – To była niesamowita szkoła, uczyliśmy się wszystkiego na bieżąco, na własnych błędach – mówią. Zostali start-uperami, a po rozwinięciu Spraya rozpoczęli pracę nad kolejnym projektem.

Sylwia i Kuba Górajkowie

Sylwia i Kuba Górajkowie w trakcie pracy nad Verly

– Mam doświadczenie filmowe i informatyczne, jeszcze z Polski – mówi Kuba Górajek. – Zawodowo zajmuję się tworzeniem i sprzedażą ujęć do klipów wideo. Chciałem mieć swój własny marketplace – miejsce do sprzedaży ujęć w internecie, ale inny niż wszystkie. 2015 rok przyniósł rozwiązanie – pojawił się nowy trend. Okazało się, że ludzie są zbyt leniwi, by odwrócić telefon na bok i oglądać w ten sposób filmy i klipy. Coraz większą popularnością cieszą się zatem filmy wyświetlane pionowo, niegdyś wyśmiewane, teraz używane szeroko, również w celach marketingowych.

Tak powstał Verly. Oprócz dystrybucji ujęć aplikacja rozpoznaje, z jakiego rodzaju ekranu korzysta widz i automatycznie dopasowuje format.

– Właśnie skończyliśmy trzytygodniowy maraton twórczy, na kanapach, z laptopami na kolanach, codziennie po 14–15 godzin. Teraz pozostaje znaleźć inwestora, który pomoże rozwinąć projekt. Rozmawiamy z inwestorami amerykańskimi, ale też tymi z Polski i Europy. Dzisiaj rano rozmawiałem z inwestorem z Moskwy – mówi Kuba. – Start-up to stres, wyczerpująca praca. Ale też ogromna satysfakcja, kiedy twój produkt trafi do ludzi. Na każdym etapie pracy czyhają inne wyzwania. Do tej pracy musisz mieć upór, umiejętność podnoszenia się po porażkach, wielozadaniowość i łatwość w nawiązywaniu kontaktów. To biznes w sam raz dla nas – jesteśmy trochę narwani – śmieje się Sylwia.

Nocleg w motelu

Mikołaj Popławski przeżył przygodę ze start-upem jako student w Szkole Biznesu na Uniwersytecie Chicagowskim. Obecnie pracuje w Illinois Clean Energy, firmie zajmującej się promowaniem odnawialnych źródeł energii. Jest analitykiem projektów, ocenia innowacyjność i atrakcyjność projektów biznesowych, również start-upów. – To specyficzny rynek i specyficzni ludzie. Nie mają pieniędzy, ale mają pomysły i są gotowi na wszystko. Nie jesteśmy w stanie ocenić gotowego produktu z pozycji inwestora, bo ten jeszcze nie istnieje. Oceniamy pomysłodawców – muszą wiedzieć co robią, być elastyczni, maksymalnie zaangażowani i umieć działać przy ograniczonym kapitale. Pamiętam chłopaka, który przyjechał z prezentacją i na pytanie, gdzie nocuje, odpowiedział, że w tanim motelu na przedmieściach. Zdobył tym przychylność inwestorów, bo zaoszczędził na hotelu w centrum.

Zdaniem Popławskiego Chicago jest coraz bardziej przyjazne start-upom. Powstają kolejne platformy inwestycyjne i mentorskie – akceleratory i inkubatory biznesu, networki skupiające ludzi z pomysłami. Wśród pragnących przebić się w start-upowym światku jest coraz więcej Polaków. – Szkoda tylko, że nikt nie wpadł na stworzenie polonijnego networku, miejsca, gdzie Polacy z Chicago mogliby się spotkać, wymienić doświadczeniami i nawiązać współpracę.

– Jesteśmy otwarci na start-upy – mówi nam Bogdan Pukszta, prezes Polsko-Amerykańskiej Izby Gospodarczej. – Ich twórcy to nasi potencjalni członkowie i sponsorzy. Wspieramy rozmaite inicjatywy, bo przecież start-upy to nie tylko branża technologiczna. Nie dalej jak dwa dni temu przyszła do nas Polka, która zakłada właśnie przedszkole, potrzebowała wskazówek dotyczących marketingu. Wśród nagród, które nasza organizacja przyznaje dynamicznym polonijnym firmom, jest nowa kategoria – najbardziej obiecujący polonijny start-up. Promujemy także start-upy z Polski, choćby na targach Chicago Techweek. Zgadzam się, że potrzebny jest polonijny network, bo wspólnymi siłami można osiągnąć więcej. Jego stworzenie to bardzo dobry pomysł. Polaków – właścicieli start-upów proszę o kontakt z naszą organizacją, razem możemy taki network stworzyć.

Drużyna Power Tower. Pierwszy od lewej - Anrzej Gieniec, pierwsza po prawej - Gaia Nova

Drużyna Power Tower. Pierwszy od lewej – Anrzej Gieniec, pierwsza po prawej – Gaia Nova

Kreatywne ADHD

– tak określiłbym swój stan, już w szkole średniej miałem dwie firmy, składałem i sprzedawałem komputery w Nowym Sączu – śmieje się Andrzej Gieniec, pomysłodawca i założyciel firmy Power Tower, produkującej stacje do ładowania telefonów i urządzeń mobilnych. – Pomysł zbudowania wieży do ładowania przyszedł do mnie na stoku narciarskim, kiedy rozładował mi się telefon. Pomyślałem, że ładowanie telefonów jest ludzką potrzebą, a na niej można zarobić.

Prototyp stacji powstał w garażu, Andrzej z kolegą zrobili go z drewna. Od początku nie szukał zewnętrznych źródeł finansowania, postawił na marketing w internecie. Dosyć szybko zaczęły nadchodzić pierwsze zamówienia. Jak w każdym technologicznym start-upie, Andrzej postawił na nowe rozwiązania. Podczas gdy konkurencja kazała sobie płacić za doładowanie telefonu, Power Tower oparł się na zupełnie innej filozofii. Nad stacją znajduje się ekran dotykowy wyświetlający logo reklamodawcy, który stację wynajmuje jako powierzchnię reklamową.

Od czasu skręcania drewnianego prototypu minęło pięć lat. Power Tower ma obecnie tysiące wież w USA i Kanadzie. Można je spotkać na festiwalach muzycznych (Lollapalooza, Chicago Jazz Festival), kulinarnych (Taste of Chicago), w punkcie widokowym na Willis Tower, na lotniskach. Ostatnio wieża zagrała w serialu oraz była widoczna w bibliotece im. Reagana podczas drugiej republikańskiej debaty kandydatów na prezydenta. Andrzej, który w Power Tower odpowiada za innowacje technologiczne, chce w przyszłym roku rozpocząć ekspansję firmy na cały świat. Po latach pracy po 16 godzin na dobę może w końcu złapać oddech. Wymusza na sobie odpoczynek. Firma przestała być star-upem, zatrudnia 30 osób. Obowiązki kierowania firmą w Chicago przejęła Gaia Nova. – Bez niej ta firma by nie istniała – podkreśla Gieniec, który częściej niż w Chicago bywa w Nowym Jorku, gdzie pracuje nad nowym projektem: – Z najlepszymi matematykami budujemy software oparty na sztucznej inteligencji. Więcej nie zdradzę. Pytany o plany na przyszłość mówi: – Podróżować, badać nowe rynki, wprowadzać innowacje – to niesamowita adrenalina. No i w końcu mam czas, żeby skupić się na rozwoju ludzkości.

Grzegorz Dziedzic

gdziedzic@zwiazkowy.com

Start-up – firma, najczęściej z branży technologicznej, stworzona przy ograniczonych nakładach kapitałowych, charakteryzuje się wysokim stopniem ryzyka. Jest zorientowana na rozwój i wysoki zysk z inwestycji. Jej istnienie kończy wypracowanie zysku, sprzedaż lub fuzja. Wśród firm rozpoczynających działalność jako start-upy znajdują się: Facebook, Skype i Spottify.

Network – płaszczyzna wymiany informacji, zasobów i doświadczeń; sieć kontaktów biznesowych.

Akceleratory start-upów – firmy wspierające przedsięwzięcia start-upowe. Akceleratory udzielają start-upom wsparcia finansowego i mentorskiego.

Inkubatory start-upów – firmy tworzące przestrzeń dla działalności start-upów i zapewniające infrastrukturę niezbędna do ich prowadzenia we wczesnych etapach ich działalności.

Categories: Społeczeństwo

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*