Niedożywiona Ameryka

Niedożywiona Ameryka

Zrzeszenie Amerykańsko Polskie rozdziela żywność raz w tygodniu – w środy. Zgłaszają się po nią ludzie w różnym wieku – młodzi, w średnim wieku, starsi. W ciągu ostatnich 20 lat przybyło także młodych…

W kolejce po paczkę żywnościową ze „spiżarni” ZAP czeka 36-letnia Wiktoria. Samotna matka dwojga dzieci – 6-latka i 9-latki. Jak przyznaje, niełatwo jej było przezwyciężyć dumę i ustawić się w kolejce po żywność.

− Ciężko podjąć decyzję o wyciąganiu ręki do agencji pomocowych, ale musiałam to zrobić, by wyżywić swoje dzieci. Innego sposobu nie miałam – mówi Wiktoria, która cierpi na problemy z kręgosłupem i nie jest w stanie znaleźć stałego zatrudnienia. Stara się o rentę inwalidzką, ale w międzyczasie musi przeżyć z rodziną za 700 dolarów miesięcznie – 400 dol. alimentów i 300 dol. w postaci znaczków żywnościowych. – Muszę zaspokoić podstawowe potrzeby swoich dzieci, a że obecnie sama nie mogę tego zrobić, jestem zmuszona korzystać z zasobów „spiżarni” zrzeszenia − opowiada.

Pani Daniela zaopatruje się w żywność w „spiżarni” ZAP każdego tygodnia. Pierwszy raz przyszła do zrzeszenia w 2012 roku. Ma 73 lata i od dawna jest na emeryturze, lecz po wsparcie żywnościowe zgłasza się dopiero od niedawna. Dlaczego dopiero teraz?

− Przed dwoma laty miałam wypadek. Emeryturę zawsze miałam skromną, ale jakoś mi wystarczało. Wraz z wiekiem i pogarszającym się stanem zdrowia, szczególnie po wypadku, wzrastały wydatki na lekarstwa i zwyczajnie zaczęło mi brakować do końca miesiąca. Jak kupiłam leki, to nie starczało na jedzenie. I odwrotnie. Jedyne, co mi pozostało, to zwrócenie się o pomoc do któregoś z chicagowskich banków żywności, którego filią jest „spiżarnia” w zrzeszeniu.

Z kolei 69-letnia Anna przyznaje, że regularnie zgłasza się po pomoc do ZAP od trzech lat. Od czasu oficjalnego przejścia na emeryturę. – Na co może być stać człowieka przy nieco ponad 400 dol. zasiłku emerytalnego? – pyta Anna, przytaczając listę comiesięcznych wydatków. Mieszkanie, media, jedzenie, lekarstwa, samochód. – Dobrze, że z tej listy mogę chociaż wyeliminować żywność. To duża ulga – dodaje.

− Przeważają starsi – mówi dyrektorka programu ds. rozdawnictwa żywności (foodpantry) Dorota Lewandowska. Choć, jak przyznaje, przedział wiekowy zmieniał się drastycznie w ciągu ostatnich 20 lat, od kiedy pomaga najuboższym w chicagowskim ZAP. − Lata temu w kolejce oczekujących po żywność byli niemal wyłącznie emeryci. Później dołączali do nich coraz młodsi i młodsi. Obecnie można powiedzieć, że w gronie tym znajdują się przedstawiciele wszystkich grup wiekowych.

Lewandowska nie ma wątpliwości co do tego, że na wzrost liczby potrzebujących miała wpływ recesja, która rozpoczęła się w 2008 roku.  −  Jeśli jeszcze 10 lat temu wydawaliśmy około 60 zestawów żywnościowych tygodniowo, to w chwili obecnej ich liczba wzrosła do 120. Czasem jest nawet jeszcze wyższa,  oczywiście największy wzrost liczby odbierających zestawy notujemy w porze zimowej.

57 proc. potrzebujących pomocy żywnościowej w ciągu ostatnich 12 miesięcy pracowało; 18 proc. stanowili weterani wojskowi

Liczba potrzebujących nie maleje

36-letnia Wiktoria i jej rodzina są w gronie ok. 49 mln Amerykanów, którzy mają „ograniczony dostęp do żywności”. Tym pojęciem określa Feeding America, ogólnokrajowa organizacja charytatywna walcząca z głodem, fakt, że tak wielu Amerykanów głoduje lub jest niedożywionych.

Feeding America ujawnia, że liczba żyjących w trudnej sytuacji wzrosła podczas stagnacji gospodarczej do ok. 15 proc. wszystkich Amerykanów. Utrzymuje się mniej więcej na tym samym poziomie i nie wygląda na to, by zamierzała wrócić do stanu sprzed recesji czyli 11–12 proc., a przecież ożywienie gospodarcze oficjalnie notuje się od czerwca 2009 roku.

− W tym względzie absolutnie nic nie uległo poprawie – utrzymuje Craig Gunderson, badacz i współautor raportu „Map the Meal Gap 2014”. – Będziemy mówić o końcu wielkiej recesji dopóty, dopóki liczba ludzi o niepełnym dostępie do żywności nie osiągnie stałego poziomu sprzed krachu. Patrząc z mojej perspektywy, wciąż głęboko tkwimy w wielkiej recesji.

Raport określa możliwości mieszkańców w zakresie zakupów czy dostępu do żywności w 3143 powiatach w kraju. Okazuje się, że we wszystkich powiatach znajdują się osoby, które mają trudności z pełnym zaopatrzeniem w żywność. Dane z 2012 r., ostatnie jakie podano do wiadomości publicznej, a udostępnione przez różne agencje federalne, m.in. Biuro Statystyki Pracy, Spis Powszechny czy Departament Rolnictwa wskazują, że powiaty o największej liczbie niedożywionych są częściej położone na terenach wiejskich niż w okręgach miejskich.

Aż w 18 powiatach z grupy pierwszych 10 proc. rejonów o najwyższym wskaźniku niedożywienia i najdroższej żywności przynajmniej 20 proc. populacji po prostu głoduje.

Stanem o najwyższym wskaźniku liczby niedożywionych mieszkańców jest Missisipi – 22,3 procent. Ten sam wskaźnik wśród dzieci doszedł do najwyższego poziomu w Nowym Meksyku, gdzie wynosi 29 procent.

Badania wykazały ponadto, że najubożsi Amerykanie w 2012 r. byli zmuszeni wydawać o 10 proc. tygodniowo więcej niż w roku 2011, by zapewnić swoim rodzinom trzy posiłki dziennie.

− Problem niedożywienia jest niepokojący i ekstremalny – twierdzi Jeremy Everett, dyrektor Texas Hunger Initiative na Baylor University, który korzysta z danych Feeding America, by zlokalizować najbardziej niedożywione regiony stanu. – Recesja być może przestała dokuczać większości Amerykanów, jednak wciąż stanowi trudny problem do rozwiązania dla ludzi o najniższych dochodach. Ich sytuacja praktycznie nie uległa żadnej poprawie, a być może nawet pogorszeniu – dodaje przypominając, że z końcem ubiegłego roku Kongres odmówił ponownego zatwierdzenia programu z 2009 r. pod nazwą SNAP (Supplemental Nutrition Assistance Program) przyznającego dodatkowe rządowe fundusze na dożywianie Amerykanów.

fot.Diliff/Wikipedia

fot.Diliff/Wikipedia

Głodujący w powiecie Cook

Podobnie jak w innych rejonach kraju, także wielu mieszkańców powiatu Cook w Illinois boryka się z problemem wyżywienia siebie i swoich najbliższych. Najnowszy raport The Hunger in America wskazuje, że 808 tys. mieszkańców powiatu Cook, czyli co szósty obywatel, otrzymało w ubiegłym roku bezpłatne jedzenie w banku żywności, schronisku lub kuchni dla ubogich.

Jim Conwell, rzecznik największego dystrybutora bezpłatnej żywności w powiecie Cook – Greater Chicago Food Depository przypomina, że wizerunek głodującego może być dzisiaj nieco inny, niż wielu może sobie wyobrażać. Conwell potwierdza, że 91 proc. zgłaszających się po pomoc to ludzie mieszkający w apartamentach lub domach prywatnych. Ogółem 57 proc. potrzebujących w ciągu ostatnich 12 miesięcy posiadało pracę, a 18 proc. to weterani wojskowi.

Raport wskazuje równocześnie na ciekawe powiązania pomiędzy stanem zdrowia a możliwościami zdobycia pożywienia. I tak 44 proc. korzystających z usług placówek dystrybucji żywności określa swój stan zdrowia jako „średni” lub „słaby”, a 60 proc. przyznaje, że w ich gospodarstwie domowym jest przynajmniej jedna osoba z nadciśnieniem tętniczym. Ponadto 35 proc. cierpi na cukrzycę.

Biorąc pod uwagę wzrost rozdawnictwa żywności w Ameryce, można dojść do przekonania, że problem niedożywienia nasila się z każdym rokiem.

a.kazimierczak@zwiazkowy.com

Zdjęcie główne: Przygotowanie paczek żywnościowych w siedzibie Zrzeszenia Amerykańsko-Polskiego fot.Andrzej Kazimierczak

Categories: Społeczeństwo

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*