Nie będzie sadomasochistycznej rewolucji

Nie będzie sadomasochistycznej rewolucji

O fenomenie erotycznego filmu „50 twarzy Greya”, praktykach sadomasochistycznych, normach obyczajowych i pożytkach z wyrażania seksualnych fantazji, rozmawiamy z seksuologiem Agnieszką Samul

fot.Materiały dystrybutora filmu “50 Shades of Grey”

fot.Materiały dystrybutora filmu “50 Shades of Grey”

Mamy do czynienia z pewnym fenomenem. Film „50 twarzy Greya” bije rekordy popularności; na całym świecie do tej pory film zarobił 250 mln dol., w Polsce cieszy się rekordową oglądalnością. Podejmie się Pani wytłumaczenia tego fenomenu?

Agnieszka Samul: – Badania pokazują, że 20 proc. mężczyzn i 12 proc. kobiet ma fantazje seksualne o charakterze sadomasochistycznym. Niewiele osób je realizuje, kończy się na fantazjowaniu. Natomiast wiele osób zadaje sobie pytanie: „Czy to normalne, że mam tego typu fantazje?”. Książka, a teraz film „50 twarzy Greya” pokazują, że ludzie robią takie rzeczy i jest to u nich norma. Ludzie chcą się temu przyjrzeć i idą do kina.

Sadomasochizm jest kojarzony z gadżetami – pejczami, skórami, ale również z pewnym rytuałem. Chodzi o podział ról, na stronę dominującą i uległą.

– Przede wszystkim chodzi właśnie o ten rytuał. Scenariusze sadomasochistyczne są ustalane przez osoby biorące w tych praktykach udział, najczęściej zachowania są z góry ustalone, ale z obu stron musi być na nie zgoda. Osoby uprawiające sadomasochizm ustalają też hasła, które mówią – stop, już wystarczy. W tych związkach bardzo ważne jest zaufanie, chodzi przecież o przyjemność, a nie zrobienie komuś krzywdy.

Czy o osobach ze skłonnościami sado-maso można powiedzieć, że są nienormalne, że to dewianci?

– Absolutnie nie, przecież wszyscy fantazjujemy na różne tematy. Norma medyczna mieści wszystko, co nie jest przeciwko życiu i zdrowiu oraz nie są w to uwikłane osoby trzecie. Inna jest definicja normy obyczajowej, ta jest węższa. W przypadku sadomasochizmu wszystko, na co godzą się obie strony i co przynosi im zadowolenie, jest normą.

fot.Materiały dystrybutora filmu “50 Shades of Grey”

fot.Materiały dystrybutora filmu “50 Shades of Grey”

Jeszcze parę lat temu sadomasochizm był uważany przez środowiska medyczne za dewiację seksualną, czy to się zmieniło?

– W europejskiej klasyfikacji chorób ICD-10 i amerykańskiej DSM-IV sadomasochizm był uznany za dewiację. W najnowszej, obowiązującej wersji DSM-V już nie. Sadomasochizm bywa dewiacją i problemem, jeśli jest jedyną droga do osiągnięcia seksualnej satysfakcji. Wtedy potrzebna jest terapia. Problem jest również w przypadku, gdy jedno z małżonków przejawia tendencje sadomacho, a drugie nie. Wtedy zdarza się, że przychodzą do seksuologa.

Czy sadomasochizm może stać się uzależnieniem?

– Może stać się uzależnieniem w momencie, kiedy tylko sadomasochizm przynosi spełnienie, a bez tego się nie da. Wtedy należy zgłosić się do seksuologa. Najczęściej otwiera się takiej osobie horyzonty pokazując, że oprócz sadomasochistycznych praktyk istnieje całe spektrum innych seksualnych zachowań. To długie i trudne leczenie. W ogóle rytuały w seksie bywają niebezpieczne, bo mogą prowadzić do zawężenia praktyk, a w rezultanie seks staje się mechaniczny.

Na ile praktyki sado-maso pokrywają się z molestowaniem seksualnym? Czy sadomasochizm ma związek z tragicznymi przeżyciami z dzieciństwa?

– W ogóle się nie pokrywają, ponieważ są to praktyki, na które godzą się dwie osoby, które w ten sposób realizują swoje życie seksualne. W przypadku molestowania nie ma zgody osoby molestowanej. Co do dziecięcej traumy, to nie odkryto związku pomiędzy tragicznymi przeżyciami, a istnieniem sadomasochistycznych skłonności.

A co z przemocą domową? Czy osoby z fantazjami sado-maso mają skłonności do pastwienia się nad bliskimi i do agresji?

– Tu również nie ma przełożenia. Fantazje kończą się na fantazjach. To nie jest tak, że niezrealizowane znajdą ujście w przemocy wobec rodziny.

Pisarz Jerzy Kosiński twierdził, że seks to cała prawda o człowieku. Czy Pani się z tym stwierdzeniem zgadza?

– Nie, ponieważ seks to tylko jedna z form bliskości, jest jeszcze bliskość intelektualna, duchowa. Seks to nie tylko to, co się z partnerem robi, ale jaki jest poziom bliskości i wspólnej wrażliwości. Jakość seksu często pokazuje natomiast, jaki jest stan naszego związku. Ale nie zgodzę się, że jest wyznacznikiem prawdy o nas.

Czy „50 Twarzy Greya” łamie pewne obyczajowe tabu?

– Tak, mówi się, że to film dla gospodyń domowych w średnim wieku. Dla wielu z nich, w tym tych, które mają sadomasochistyczne fantazje, praktyki te były czymś tajemniczym, wielką niewiadomą. Ten film pokazuje, że istnieją naprawdę, że ludzie takie rzeczy robią i nie ma w tym niczego złego.

Czy w takim razie więcej par będzie chciało spróbować takiego seksu? Czy obejrzenie erotycznego filmu przełoży się na nasze seksualne zachowania?

– Nie sądzę, może więcej par spróbuje użyć jakichś niewyrafinowanych gadżetów erotycznych i na tym się skończy. Każdy człowiek ma swoją osobniczą wrażliwość. Siebie się nie przeskoczy, albo coś lubię, albo nie. Skończy się na próbach. Nie będzie sadomasochistycznej rewolucji seksualnej. Natomiast oczywiście zmienia się norma obyczajowa. Prosze zwrócić uwagę na występy piosenkarek i aktorek, które występują prawie nago. Jesteśmy świadkami kultu ciała.

Czy sadomasochizm to zabawa dla bogatych i zblazowanych?

– Dotyczy wszystkich, narodowość nie ma znaczenia, zawartość portfela też nie. Pamiętajmy, że odsetek ludzi, którzy wyszli poza fantazje i wprowadzają je w życie jest niewielki.

Czy kino erotyczne może spełniać, oprócz rozrywki, jakąś pożyteczną społecznie rolę?

– Jest szansa, że pomoże nam nauczyć się lepszej komunikacji. My Polacy nie potrafimy rozmawiać o seksie i bliskości. Nie mamy do tych rozmów ani umiejętności ani języka – ten jest albo medyczny albo wulgarny. Często związki rozpadają się, bo ludzie nie realizują się seksualnie; najczęściej nie wynika to z niedobrania, a z braku wiedzy o potrzebach partnera, co kto lubi, a czego nie. Ludzie nie rozmawiają o seksie. Jest szansa, że para po tym filmie pójdzie na romantyczną kolację i zacznie rozmawiać o swoich prawdziwych seksualnych potrzebach.

Rozmawiali Małgorzata Błaszczuk i Grzegorz Dziedzic

SONY DSC

Agnieszka Samul pracuje jako psychoterapeuta od ponad 15 lat, ostatnio pełniąc funkcje kierownika Oddziału Psychoterapii w Szpitalu Psychiatrycznym w Choroszczy. Posiada certyfikat psychoterapeuty Polskiego Towarzystwa Psychologicznego, licencje mediatora rodzinnego, a także certyfikat specjalisty w zakresie edukacji seksualnej.
Ukończyła szkolenie psychoterapeutyczne w Polskim Instytucie Psychoterapii Integratywnej w Krakowie, kwalifikacje do terapii rodzin i dzieci zdobyła pod kierunkiem prof. Ireny Namysłowskiej w Warszawie oraz a pod kierunkiem prof. Zbigniewa Lwa-Starowicza ukończyła Podyplomowe Studia Edukacji Seksualnej.
Obecnie pracuje w Association for Multicultural Behavioral Health w Chicago.

Categories: Społeczeństwo

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*