Listy do M.

fot.Joanna Marszałek

fot.Joanna Marszałek

 

Wóz strażacki, robot transformer i balony – napisał w liście do świętego Mikołaja 4-letni Józio z Chicago. Opatrzony znaczkiem i zaadresowany na biegun północny list został wrzucony do skrzynki pocztowej. Dla świętego spokoju. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że w dzień wigilii do drzwi zapukał listonosz i przyniósł paczkę, w której były… wóz strażacki, robot transformer i balony! Józio był wniebowzięty, a rodzice oniemieli.

Dzieci listy piszą

Podobna niespodzianka spotkała Małgorzatę z Roselle, której córka w dzień wigilii dostała pocztą wielkiego misia. Do paczki był dołączony jej list – co prawda z poprzedniego roku, ale radość była taka sama. – To była wspaniała niespodzianka. Wspominamy ją do dziś – napisała Małgorzata na facebookowej grupie rodziców z okolic Chicago.

Idea otrzymania zamówionych przez dzieci prezentów wzbudziła zainteresowanie innych matek. Dzieci wielu z nich i tak co roku piszą listy do Mikołaja, które trafiają w przeróżne miejsca: za okno wraz z mlekiem i ciasteczkami, pod choinkę, lub do torebki mamy, która obiecała na pewno je wysłać. Jednak szansę na spełnienie życzeń z listy mają tylko ci, którzy do sprawy podejdą profesjonalnie, czyli należycie zaadresują korespondencję, nakleją znaczek oraz napiszą na kopercie adres zwrotny.

Elfem każdy być może
Przy spełnieniu powyższych warunków są duże szanse, że list trafi do Mikołaja, a przynajmniej jego pomocników. Amerykańska poczta na swojej stronie internetowej obiecuje, że dołoży wszelkich starań, by wszystkie listy zaadresowane do „Santa Claus, North Pole, Alaska” (bez kodu pocztowego) zostały przekierowane do najbliższej siedziby poczty koordynującej program „Operation Santa”. W przypadku Chicago jest to główna siedziba poczty przy 433 W. Harrison St. w dzielnicy West Loop, gdzie od 5 grudnia tysiące listów z całego Wietrznego Miasta będzie wystawionych na specjalnym stole w lobby na drugim piętrze. Stąd wszyscy chętni Mikołaje, zarówno indywidualni, jak i organizacje, mogą je do woli przeglądać i deklarować swą chęć w spełnianiu marzeń dzieci w każdym wieku.

Żeby formalnościom stało się zadość, lecz również w trosce o ochronę nadawców, każdy Mikołaj, który wybiera listy, musi okazać dowód tożsamości ze zdjęciem oraz wypełnić krótki formularz (dostępny również na stronie internetowej usps.com). Decyzja o formie odpowiedzi, kupnie prezentów z listy życzeń oraz ich ilości należy do każdego Mikołaja. Choć wypełniony formularz pozostawia na poczcie ślad, w czyje ręce trafił dany list lub listy, nie zawiera żadnych zobowiązań. A fakt, że córka Małgorzaty dostała misia, o którego prosiła rok wcześniej, jest najlepszym dowodem na to, że Mikołaj też człowiek i mogą mu się zdarzać potknięcia. Mikołaj nigdy nie ma dostępu do adresu dziecka, gdyż zostaje on usunięty z korespondencji, a w jego miejsce każdy list otrzymuje swój numer. Wcześniej listy są sortowane według wieku i płci nadawców. Życzliwi Mikołaje, którzy zdecydują się kupić prezenty z listy dzieci, muszą przynieść swoje paczki na pocztę i uiścić opłatę za przesyłkę, dopiero wówczas pracownik dopasuje numer do konkretnego adresu i wysyła paczkę. W miejscu adresu nadawcy będzie widniał napis „Operation Santa, North Pole”.

fot.123RF Stock Photos

fot.123RF Stock Photos

Listy do Mikołaja to nie tylko prośby dzieci o zabawki i popularne urządzenia elektroniczne. Są też listy od samotnych matek, rodziców rodzin wielodzietnych, listy z prośbą o ciepłe ubrania, pieluchy lub „pracę dla taty”. Dane dotyczące ilości korespondencji kwalifikującej się do „Operation Santa” w Chicago są rozbieżne. Mowa jest o 10-20 tys. listów, z których wybranych zostaje około 60 procent. Amerykański urząd pocztowy zachęca wszystkie chętne elfy – osoby indywidualne i organizacje, aby przyjechać na pocztę, wybrać list i spełnić choć jedno życzenie z listy dziecka. Zapewnia, że cały proces jest naprawdę łatwy.

Tradycja stara jak Mikołaj
Amerykańska poczta zaczęła dostawać listy do świętego Mikołaja ponad sto lat temu. Jednak oficjalnie zaangażowała się w akcję w 1912 roku, kiedy główny poczmistrz Frank Hitchcock zezwolił pracownikom poczty oraz zwykłym obywatelom – klientom urzędów pocztowych na odpowiadanie na stale rosnącą w sezonie świątecznym liczbę listów. W latach 40. ubiegłego wieku liczba ta wzrosła do tego stopnia, że amerykańska poczta zwróciła się do organizacji charytatywnych, grup społecznych oraz przedsiębiorstw o pomoc w odpowiadaniu na korespondencję od dzieci. Tak zrodził się program „Operation Santa”, który w tym roku obchodzi już swoją 104. rocznicę.

W wielu miastach, gdzie nie ma programu udostępniania listów mieszkańcom, pracownicy poczty w miarę swoich możliwości pisemnie odpowiadają na nie w imieniu świętego Mikołaja. Podkreślają, że ponieważ takie listy są często pierwszą korespondencją dziecka, nacisk kładzie się na promocję piśmiennictwa i tradycję wysyłania listów. Jeszcze inne oddziały poczty współpracują z lokalnymi szkołami, władzami samorządowymi i grupami społecznymi, które zgłaszają się do pomocy.

Największym punktem „operacji Santa” w Stanach jest legendarna główna siedziba poczty w budynku James A. Farley w Nowym Jorku. Piękna tradycja w sercu Manhattanu praktycznie nie uległa zmianie od lat 40. Oprócz Nowego Jorku i Chicago w programie bierze udział 11 innych oddziałów w Oakland, Sacramento, San Francisco, Santa Clara, Orlando, Bostonie, Newarku, Cincinnati, Cleveland, Oklahoma City oraz Filadelfii. W różnych miastach listy dzieci dostępne są do wglądu do około 15-23 grudnia. W Chicago listy można wybierać od 5 do 17 grudnia.

Na poczcie przy ulicy Harrison oprócz koszów z listami co roku wystawione są również chusteczki higieniczne. Nie tylko dla tych, którzy wzruszają się, czytając tę niezwykłą, sezonową korespondencję. Także dla pracowników poczty, którzy po oficjalnej dacie zakończenia programu muszą zgodnie z przepisami zniszczyć tysiące listów, które pozostaną bez odpowiedzi.

Joanna Marszałek

j.marszalek@zwiazkowy.com

List do Mikołaja:

– zaadresuj na: „Santa Claus, North Pole”
– dołącz adres zwrotny
– nie zapomnij nakleić znaczka!
– wrzuć do skrzynki jak każdy inny list
– nie zwlekaj z wysyłką – program „Operation Santa” trwa tylko przez dwa tygodnie od 5 do 17 grudnia

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*