Kobiecy biznes na fali. Także polonijny

Czy własna firma to ucieleśnienie amerykańskiej wolności? Na pewno dla coraz większej liczby kobiet, które w rekordowym tempie otwierają w USA własne biznesy, zakładając już ponad 1200 firm dziennie – dwa razy więcej niż jeszcze trzy lata temu. Skąd ten wysyp przedsiębiorczych talentów? Zastanawiamy się wraz ze świeżo upieczoną właścicielką restauracji w Chicago Agnieszką Janowską i obalamy kilka mitów o kobietach w biznesie.

fot.Mr.TinDC/Flickr/123RF

fot.Mr.TinDC/Flickr/123RF

Czwarte coroczne badanie State of Women-Owned Businesses Report z marca tego roku, wykonane na zamówienie American Express OPEN, wykazało, że kobiety w USA są właścicielkami ponad 9,1 mln firm, czyli 30 proc. wszystkich przedsiębiorstw, które zatrudniają 7,9 mln osób. Ich łączny dochód to 1,4 bln dolarów. Raport oparty na danych Biura Spisu Powszechnego podaje także, że od 1997 r. liczba firm, których właścicielkami są kobiety, wzrosła o 68 procent. Przodują stany takie jak Georgia, Teksas, Karolina Północna, Nevada czy Missisipi.

Założenie własnej firmy staje się coraz prostsze i tańsze, biorąc pod uwagę chociażby dostępne obecnie narzędzia internetowe. Ale praca na własny rachunek a stworzenie firmy, która będzie zatrudniać, to dwa różne podejścia. Czy jednak oba wymusza rynek – bunt wobec obecnej pracy, nierzadko w korporacji, lub trudność w znalezieniu odpowiadającego nam stanowiska? Być może też, ale Agnieszka Janowska, właścicielka nowo otwartej restauracji Qulinarnia w Chicago, jest innego zdania: – Kobiety są z natury silniejsze psychicznie, biorą ryzyko i ciężar obowiązków na siebie. Stają się coraz bardziej samodzielne i niezależne. Stąd pewnie i ta tendencja, że z roku na rok więcej decyduje się na własne biznesy i myślę, że dla wielu kobiet jest to bardziej efekt świadomego wyboru i wielu analiz niż splotu niekorzystnych okoliczności.

Raport oparty na danych Biura Spisu Powszechnego podaje, że od 1997 r. liczba firm, których właścicielkami są kobiety, wzrosła o 68 procent

Quilinarnia narodziła się z pasji do gotowania. I choć pasja była od lat, to marzenie – restauracja – zrealizowało się dopiero teraz, w kwietniu tego roku. W przypadku Agnieszki pomogło wcześniejsze doświadczenie w kierowaniu działalnością… finansową. – To drugi mój biznes, wcześniej współprowadziłam biuro ubezpieczeniowe, więc fundamenty teoretyczne z zakresu założenia i prowadzenia firmy już były. Natomiast sam świat restauracji był i jest dla mnie nowy. To wciąż wyzwanie, ale jest tu serce i wspaniali ludzie, z którymi pracuję na co dzień.

Nasza rozmówczyni ze stereotypami związanymi z płcią w swojej pracy się nie spotkała. I choć wspomina zderzenie z biurokratyczną maszyną podczas dopełniania formalności, ma i na nią swój sposób, który zaleca każdemu, nie tylko kobietom. – Myślę, że kobiecy uśmiech i pozytywna energia na każdym kroku sprawiają, że milej i przyjemniej pracuje się z ludźmi. Ale płeć nie gra roli, tylko to, kim jesteśmy. Jeżeli szanujesz osobę po drugiej stronie biurka, lady, telefonu i twój ton głosu i uśmiech to potwierdza, to i ciebie ktoś uszanuje i będziesz obsłużony z uśmiechem. Moim zdaniem ta dewiza bardzo się przydaje.

To dobry początek, ale nie oznacza to, że kobiety nie napotykają barier w biznesie. Trwa wiele dyskusji na temat tego, dlaczego kobiety zarabiają mniej niż mężczyźni, a statystyki takie jak badania opublikowane w „New York Times” na początku czerwca, z których wynika, że na 200 najlepiej zarabiających dyrektorów generalnych firm tylko 11 stanowiły kobiety – tylko utrwalają stereotyp o męskim świecie biznesu, w którym przecież nie liczą się tylko pieniądze…

Kobiety w rekordowym tempie otwierają w USA własne biznesy, zakładając ponad 1200 firm dziennie

Równie ważne jest wykorzystanie swojego potencjału, jak i potencjału branży. I właśnie tak podchodzi do sprawy Agnieszka. Co uważa za bardziej istotne: wsparcie merytoryczne czy finansowe firmy? – Merytoryczne. Fundusze znajdą się zawsze – zwłaszcza kobiety mają duże możliwości, jeśli chodzi o dofinansowanie na różnych poziomach. Ważny jest pomysł i kreatywność, by móc go zrealizować. Współpracownik z biura ubezpieczeń powiedział mi kiedyś piękne słowa – że trzeba „wyjść poza pudełko” (ang. go outside the box – red.), robić coś innego niż wszyscy i wtedy to się sprzeda, będzie zauważone. Wzięłam sobie te słowa mocno do serca i stąd pomysł na restaurację inną niż wszystkie. Oderwanie się od stereotypu, że kuchnia polska jest ciężka, tłusta… Myślę, że nam się to udało – mówi właścicielka restauracji, która nie ukrywa, że nieocenione wsparcie znajduje w mężu.

O tym, że przedsiębiorczość kobiet nie jest na wyrost, świadczy też fakt, że właścicielki firm często pełnią jednocześnie rolę matek, co w żaden sposób nie ingeruje w ich pracę. I zakładanie biznesu, by cieszyć się równowagą między życiem zawodowym a prywatnym się sprawdza, choć raczej nie na początku prowadzenia działalności. Agnieszka Janowska wspomina: – To prawda, że bez pomocy babci byłoby ciężko, bo początki restauracji to prawie 24 godziny na dobę w pracy, ale z drugiej strony tak nauczyłam się organizować sobie dzień, żeby mieć w nim czas i na pracę, i na rodzinę. Myślę, że kobiety są na tyle kreatywne i energiczne, że doskonale radzą sobie z łączeniem obowiązków. A jeśli decydują się na własny biznes, mają już w zanadrzu plan, jak połączyć bycie matką i właścicielką biznesu.

Oby takich planów było więcej, bo od pomysłu do firmy jeden… no może dwa kroki.

Anna Samoń

Categories: Business, Społeczeństwo

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*