#Jateż – pęknięcie w patriarchacie

 

Uczestniczka protestu przeciwko molestowaniu i wykorzystaniu seksualnym kobiet fot.Christophe Petit Tesson/EPA-EFE

Efekt Weinsteina zbiera coraz większe żniwo, a akcja #MeToo (po polsku #jateż) z internetowego wydarzenia stała się ruchem społecznym. Ofiary gwałtów i pedofilii stanęły ramię w ramię z kobietami znoszącymi seksistowskie żarty w biurze lub niewybredne zaczepki na ulicy. W patriarchalnym porządku świata pojawiło się pęknięcie.

Wszystko zaczęło się od ujawnienia przez amerykańskie media procederu, jakiego przez lata dopuszczał się hollywoodzki producent Harvey Weinstein, założyciel i szef wytwórni Miramax, który wykorzystując swoją pozycję i wpływy w show biznesie wykorzystywał seksualnie kobiety.

Kiedy aktorka Alyssa Milano zareagowała na hollywoodzką seksaferę pisząc na Twitterze #MeToo i zachęciła kobiety do ujawniania przypadków molestowania, nikt nie przypuszczał jeszcze, że jest to początek lawiny. Tylko w ciągu pierwszej doby na Twitterze hasztag #MeToo pojawił się pół miliona razy. 24 godziny później wpisów było już prawie milion. Akcja przeniosła się na inne portale społecznościowe. Na Facebooku podczas pierwszej tylko doby zareagowało na nią blisko pięć milionów osób, zamieszczając 12 milionów wpisów, reakcji i komentarzy. W Stanach Zjednoczonych prawie połowa użytkowników Facebooka ma wśród swoich profilowych znajomych kogoś, kto dołączył do akcji.

Molestowanie nasze powszednie

Hasztag #MeToo (po polsku #jateż) na swoich profilach skopiowały takie sławy, jak aktorki Angelina Jolie i Gwyneth Paltrow, piosenkarka Björk i olimpijka, gimnastyczka McKayla Maroney. W Polsce w akcji wzięło ponad 35 tys. osób, a wśród kobiet ujawniających historie molestowania seksualnego znalazły się m.in. dziennikarka Paulina Młynarska, pisarka Małgorzata Halbner i podróżniczka Martyna Wojciechowska. Wpisy gwiazd przyciągnęły uwagę mediów, ale przede wszystkim na internetową akcję zareagowały miliony „zwykłych” kobiet. Okazało się, że doświadczenie molestowania jest powszechne, a jego ofiarami padają kobiety (i mężczyźni, choć na nieporównywalnie mniejszą skalę) różnych ras, religii, w różnym wieku, bez względu na swój status społeczny, wykształcenie, zawód, wyznawany światopogląd, czy poglądy polityczne.

Oczywiście inicjatywa została w dużej mierze nagłośniona przez organizacje kobiece, feministki i tzw. liberalne media, ale jej masowość zaskoczyła wszystkich. Koło siebie stanęły ofiary gwałtu i pedofilii, ale też niechcianych awansów, „końskich zalotów”, seksistowskich komentarzy w pracy czy chamskich zaczepek w dyskotece i na ulicy. Akcja ukazała problem, który jest tak wszechobecny i tak mocno zakorzeniony kulturowo, że stał się normą. Dodać należy, że normą niewygodną i bolesną dla ponad połowy ludzkości. Do akcji dołączyło również tysiące mężczyzn solidaryzujących się z ofiarami molestowania, ale i takich, którzy dzięki akcji zauważyli niestosowność własnych zachowań.

Jedna na sześć

W Stanach Zjednoczonych akcja #MeToo niespodziewanie przełożyła się na falę ujawnień seksualnych nadużyć i przypadków molestowania. Po ofiarach Harveya Weinsteina o swojej traumie zaczęły mówić kolejne ofiary – mężczyzna zaatakowany jako nastolatek przez aktora Kevina Specey’ego, kobiety, przy których masturbował się znany komik Louis C.K., dziennikarka oskarżająca o niewybredna gesty i komentarze aktywistę społecznego z Chicago Jessie Jacksona, czy pięć kobiet, które oskarżyły o molestowanie senatora z Alabamy Roya Moore’a. Także były prezydent George H.W. Bush jest oskarżany o niestosowne dotykanie jednej z wolontariuszek w swoim sztabie wyborczym w 1992 roku.
Akcję #MeToo od początku starano się zbagatelizować i wyśmiać. W sieci pojawiły się niewybredne komentarze o „brzydkich pasztetach”, które ponoć wpisały sobie na profilach #MeToo, by zwrócić na siebie uwagę i podkreślić swoją kobiecość. Co znamienne, większość zajadłych krytyków akcji to mężczyźni. Inaczej niż w przypadku protestów środowisk feministycznych, pro-life i rozmaitych „czarnych marszów”, przeciwko akcji #MeToo nie protestowały kobiety, a jeśli nawet, to były to przypadki odosobnione. Dlaczego? Odpowiedź jest tragicznie prosta. Każda kobieta spotyka się lub spotykała z zachowaniami, które przekraczały jej granice, wywoływały zażenowanie i wstyd.

Oto garść statystyk dotyczących przemocy seksualnej wobec kobiet. Według danych Bureau of Justice jedna na sześć kobiet w USA doświadczyła w ciągu swojego życia gwałtu lub jego próby. 44 procent kobiet doświadczyło innej formy przemocy seksualnej – obmacywania, całowania lub innych niechcianych zachowań. 33 miliony aktywnych zawodowo kobiet w USA było ofiarami molestowania w pracy, a 14 milionów doświadczyło w miejscu pracy jakiejś formy ataku seksualnego.

Molestujesz – wylatujesz

Przemoc seksualna wobec kobiet nie jest oczywiście niczym nowym. Seksualne afery u szczytów władzy czy w środowiskach artystycznych regularnie dają pożywkę mediom. Dość wspomnieć tzw. „aferę rozporkową” z udziałem Billa Clintona, Romana Polańskiego uprawiającego seks z 13-latką, oskarżenia o molestowanie wobec komika Billa Cosby’ego oraz zarzuty niestosownych zachowań skierowane w czasie kampanii wyborczej w stronę Donalda Trumpa. Jednak w przypadku #MeToo uderza masowość zjawiska. Oto miliony kobiet zareagowały na wezwanie do przyznania się do bycia ofiarami. Nie po to, żeby szukać rozgłosu, nie w pogoni za sławą, ale w imię solidarności i by w końcu przestać milczeć. Milczenie jest bowiem przyzwoleniem na status quo. To zgoda na pozostawanie ofiarą.

Masowe ujawnianie się ofiar agresji seksualnej lub seksistowskich zachowań są czytelnym sygnałem dla mężczyzn. Sygnałem, że tego typu zachowania przestają być społecznie akceptowalne. Że instrumentalne traktowanie kobiet świadczy nie tylko o braku kultury osobistej i zwykłym chamstwie

Akcja #MeToo, jak wiele internetowych mód i inicjatyw, za moment odejdzie w zapomnienie, zastąpiona przez kolejne, ale jej efekty, poza kilkoma złamanymi karierami i być może wyrokami sądowymi, mogą okazać się przełomowe. Masowe ujawnianie się ofiar agresji seksualnej lub seksistowskich zachowań są czytelnym sygnałem dla mężczyzn. Sygnałem, że tego typu zachowania przestają być społecznie akceptowalne. Że instrumentalne traktowanie kobiet świadczy nie tylko o braku kultury osobistej i zwykłym chamstwie, ale może skończyć się zwolnieniem z pracy, złamaniem kariery, ruiną życia prywatnego i bezpowrotną utratą dobrego imienia.

Patriarchat się chwieje

Patriarchat, ze swoim sztywnym podziałem na mężczyzn-zdobywców i kobiety-obiekty seksualne odchodzi właśnie do przeszłości. Oczywiście za wcześnie mówić o jego upadku, ale #MeToo pokazało, że to kolos na glinianych nogach. Molestowanie seksualne, definiowane jako „niechciane przez odbiorcę zachowanie o charakterze lub kontekście seksualnym” w wielu przypadkach podpada pod paragraf, ale w każdym przypadku jest zamachem na godność drugiego człowieka, a zatem czynem niegodziwym. Dlatego akcja, oprócz swej wartości terapeutycznej dla wychodzących z szafy ofiar molestowania, jest może przede wszystkim wezwaniem dla mężczyzn – by nie uczestniczyli w tym haniebnym i obrzydliwym procederze. By nie zachowywali się niegodziwie. I pamiętali, że przyzwolenie na molestowanie i tolerowanie takich zachowań jest praktycznie równoznaczne z braniem w nich udziału.

Zatwardziali obrońcy patriarchatu mogą oburzać się, że oto nakładany jest im kaganiec politycznej poprawności, że to walka z normalnością i rolami płciowymi. Że zaburzone zostają międzypłciowe relacje, a sprawa molestowania to rozdmuchany przez liberałów margines. Zanim okopiecie się na swoich patriarchalnych pozycjach, zanim po raz kolejny przyprawicie walczącym o swoją godność kobietom gęby „feministek”, zanim ośmieszycie i strywializujecie „akcję brzydkich pasztetów”, a o przemoc seksualną obwinicie jej ofiary, zatrzymajcie się na moment. Nim zrobicie to wszystko i sprowadzicie kobiety do roli obiektów seksualnych, zapytajcie najpierw wasze matki, żony, siostry i córki, jak się w niej czują.

Grzegorz Dziedzic

gdziedzic@zwiazkowy.com

Categories: Społeczeństwo

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*