Hiperpodłączeni, czyli pobudka ze smartfonem

Hiperpodłączeni, czyli pobudka ze smartfonem

Co robi twój nastolatek zaraz po przebudzeniu się? Czy zanim umyje zęby, łapie za telefon i sprawdza powiadomienia? Nie jesteś sam, jeśli cię to martwi. Według najnowszych danych problem z nadużywaniem smartfonów obejmuje coraz większy odsetek młodzieży. Psychologowie biją na alarm, a rodzice biją się w piersi.

Według najnowszego badania przeprowadzonego przez amerykańską sondażownię Pew Research Center, szokujące 72 proc. nastolatków sprawdza wiadomości i powiadomienia w telefonie zaraz po przebudzeniu się. Jednak tylko 54 proc. z nich uważa, że spędza zbyt dużo czasu ze swoim urządzeniem. Rodzice nie pozostają bez winy – do pobudki ze smartfonem u boku przyznaje się 57 proc. z nich.

fot.123RF Stock Photos

Życie bez mapy

Lecz czy można sobie wyobrazić życie amerykańskiego nastolatka bez smartfonu? – Nie – przekonuje mnie 14-letnia Natalia Podeszwa z Chicago, która sama uważa się za „raczej odpowiedzialną” użytkowniczkę technologii. – Bez telefonu nie możesz komunikować się z rodzicami, przyjaciółmi, nie masz dostępu do ważnych informacji w danym momencie, np. gdy się zgubisz, nie masz map Google, albo gdy ty lub ktoś jest w niebezpieczeństwie, nie możesz zadzwonić na 911. Możesz się spóźnić na autobus, na pociąg, nie wiesz która godzina… – wylicza świeżo upieczona licealistka.

Brzmi przekonująco, prawda? Ale co ze sprawdzaniem wiadomości i powiadomień zaraz po przebudzeniu? Do tego przewinienia przyznają się zarówno nastoletnie dzieci, jak i ich rodzice. Moja rozmówczyni lojalnie broni swojego pokolenia: – Nie wszystkie nastolatki takie są. Ja nie sprawdzam od razu, ale sprawdzam rano. Dużo moich kolegów chociaż częściowo przestrzega reguł wymyślonych przez naszych rodziców.

Druga skóra nastolatka

Skoro o regułach ustanowionych przez rodziców mowa, w badaniu 57 proc. rodziców zgłosiło wprowadzenie ograniczeń w używaniu telefonu dla swojego nastolatka w jakiejś formie. Jakie rozwiązania podpowiadają polonijni rodzice? Najczęściej konfiskowanie gadżetów lub groźby ich skonfiskowania, blokowanie wifi na stałe lub w określonych godzinach, wyznaczanie w domu stref wolnych od telefonów, rozmaite umowy i kontrakty zawierane z nastolatkami.

– Reguły… Tak… wraz z telefonem „Santa” dał mi kontrakt, który musiałam podpisać. Mowa była o tym, że jest on głównie do komunikacji i że muszę go codziennie wieczorem zostawiać w kuchni. Na początku tak robiłam, ale teraz w nocy ładuje się na moim biurku koło łóżka. Mama czasami zauważa i zabiera telefon na dół – mówi Natalia.

– Ustalenia ustaleniami, a prawda jest taka, że telefon to nieodłączna skóra nastolatka, z którą nigdy się nie rozstaje. A jak już nie daj Boże się tą skórę nadszarpnie, to widowisko jest lepsze niż w cyrku! – napisała na Facebooku Teresa Plewa. – Mojej 16-letniej córce można zabrać wszystko – kieszonkowe, wyjazd, wyjście na zakupy – tylko nie telefon. Kilka razy próbowałam za karę, to wpadła w taką furię, że nie da się tego opisać. Ona nawet do wanny idzie z telefonem. To już chyba jakaś choroba – dodaje Beata Dudzinska.

fot.Pixabay.com

Samobójstwa przez smartfony

– To typowe objawy uzależnienia, podobne do tych, jakie obserwujemy u osób z nałogami – mówi psycholog Katarzyna Pilewicz, która od paru lat w swojej praktyce widzi zdecydowany wzrost nastoletnich pacjentów z problemami spowodowanymi przez smartfony i ogólnie technologię. – Brak kontaktu z rzeczywistością i realnych doświadczeń, które wiążą się z nadmiernym używaniem smartfonów, może prowadzić do wyizolowania społecznego, nerwic, depresji, cyberbullingu, czyli nękania w internecie, a nawet myśli samobójczych – mówi psycholog. Przyznaje, że kilkakrotnie wzywana była na pogotowie na ewaluację nastolatków, którzy grożą samobójstwem… po odebraniu im elektroniki. – Zdesperowani rodzice zabierają dzieciom smartfony i robi się z tego tragedia zupełnie nieproporcjonalna.

Nie bez powodu producenci smartfonów i duże firmy technologiczne coraz częściej napotykają ostry sprzeciw rodziców i psychologów związany z uzależniającą naturą swoich gadżetów i aplikacji – niekończące się powiadomienia i inne elementy zaprojektowane z myślą o przywiązaniu ludzi do ekranów i wyświetlaczy. W ostatnim czasie niektóre z nich, w tym Google i Apple, ogłosiły nowe produkty wymierzone w pomoc dorosłym oraz nastolatkom w monitorowaniu i zarządzaniu użytkowaniem smartfonu i internetu.

Doba bez komórki

Dzieci po raz kolejny okazują się mądrzejsze, niż nam się wydaje. Problem nadużywania gadżetów i technologii zauważają nawet same nastolatki, z których 52 proc. deklaruje, że już ograniczyli czas spędzany z telefonem, zaś 57 proc. zgłosiło takie samo postanowienie w odniesieniu do mediów społecznościowych. – Córka niedawno oficjalnie ogłosiła na Twitterze, że się odłącza. Pojawiła się z powrotem po upływie jednej doby… – mówi Tomasz Pytlakowski, który przyznaje, że podgląda 14-letnią Hannę w mediach społecznościowych.

Czyżby młodzież sama zauważała to, co ujawniło badanie – czterech na dziesięciu nastolatków przyznaje, że czuje niepokój, gdy wychodzi z domu bez telefonu, a ponad połowa (56 proc.) zadeklarowała, że bez telefonu odczuwa samotność, podenerwowanie lub niepokój. Sondaż ujawnił również, że negatywne emocje związane z brakiem telefonu odczuwają bardziej dziewczynki.

Pytlakowski przekonał się o tym niedawno, gdy wysłał Hannę na kolonie, gdzie dzieci nie mogły mieć ze sobą telefonów. – Córka zostawiła go w domu bardzo niechętnie. Przez pierwsze dwa dni była nieszczęśliwa, roztrzęsiona, zdenerwowana, dzwoniła do mnie z płaczem. Rozważałem nawet zabranie jej do domu. Później wychowawczyni powiedziała mi, że większość przyjeżdżających tam nastolatków przez pierwsze dni bez telefonu po prostu nie wie, co ze sobą zrobić.

Zdjęcie: 123RF Stock Photos | Grafika: Ewa Malcher

Świecący przykładem

Rodzice ubolewający nad ilością czasu, który nastolatki spędzają „na telefonie”, powinni bliżej przyjrzeć się własnym nawykom przed szklanymi tudzież dotykowymi ekranami. Badanie objęło również ponad tysiąc rodziców nastolatków. Dwie trzecie z nich jest zaniepokojona ilością czasu spędzanego przez nastolatki ze smartfonem, podczas gdy ponad jedna trzecia przyznała, że sami nadużywają swojego urządzenia. – Sam sprawdzam telefon po przebudzeniu, a e-maile sprawdzam w nocy… – przyznaje Pytlakowski. Oczywiście nie umyka to uwadze dzieci. Ponad połowa nastolatków twierdzi, że rodzice są rozkojarzeni, gdy dzieci próbują z nimi rozmawiać. – Czasami smartfony mamy i taty też pika, a oni w pośpiechu je sprawdzają. Ale mi to tak bardzo nie przeszkadza – mówi Natalia.

Stopień przywiązania nastolatków do telefonu określa się w badaniu mianem „hiperpodłączeni”. Zdaniem ekspertów tradycyjne „świecenie przykładem” przez rodziców ma ogromną rolę w ekranowych nawykach dzieci. – Proszę pamiętać, że choć na pozór w tej grupie wiekowej dla naszych pociech najważniejsi są rówieśnicy, to tak naprawdę rodzice i ich przykład odgrywają dla nich bardzo ważną rolę – mówi Pilewicz.

„Dzieci nie zawsze robią to, co im mówimy, ale często to, co sami robimy” – twierdzi Donald Shifrin, profesor pediatrii z University of Washington School of Medicine. I dodaje: „Rodzice są drzwiami, przez które dzieci przechodzą w drodze do świata”.

– Jeśli decydujesz, że twój nastolatek będzie miał smartfon, a zwłaszcza u progu nowego roku szkolnego, Pilewicz proponuje omówienie zasad użytkowania urządzeń elektronicznych podczas rodzinnego spotkania. Ważne, aby odbyło się ono w spokojnej i pełnej szacunku atmosferze, aby wzięli w nim udział wszyscy członkowie rodziny oraz aby wysłuchane zostały argumenty zarówno rodzica, jak i dziecka. Swoje oczekiwania należy przedstawić w sposób jasny i spójny, a raz przyjętych konsekwencji po prostu przestrzegać. I oczywiście… świecić przykładem.

Joanna Marszałek
j.marszalek@zwiazkowy.com

Categories: Społeczeństwo

Comments

  1. Asia
    Asia 28 sierpnia, 2018, 13:19

    Czysta prawda, życie idzie w takim kierunku i sami to napędzamy.

    Reply this comment

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*