Gwałt na kampusie

fot.skeeze/pixabay.com

fot.skeeze/pixabay.com

Wiceprezydent USA wykorzystał Oscary, aby zwrócić uwagę globalnej publiczności na problem napaści na tle seksualnym na amerykańskich kampusach.  To dzieje się każdego tygodnia – tylko nie każda dziewczyna ma odwagę opowiedzieć, co się stało. Zwłaszcza jeśli facetem był człowiek zajmujący w studenckiej hierarchii wysoką pozycję, często sportowiec, którego nazwisko pojawia się w krajowych serwisach informacyjnych. 

Tak o pladze gwałtów w miasteczkach akademickich mówi Amy Wood, studentka architektury na Cornell University. Inne młode kobiety także opowiadają o atmosferze strachu i tendencji do zamiatania problemów pod dywan.

Oscarowy dzwonek na trwogę

Za płotami amerykańskich kampusów coś naprawdę musi być nie tak, skoro na problem zwrócono uwagę nawet podczas ceremonii rozdania Oscarów. Mówił o tym wiceprezydent Joe Biden, kiedy zapowiadał występ Lady Gagi, która wykonywała utwór „Till It Happens to You” z filmu dokumentalnego „The Hunting Ground”. Polityk wykorzystał czas największej oglądalności, aby zwrócić uwagę globalnej publiczności na problem – napaści na tle seksualnym w miasteczkach akademickich.

Biden przypomniał także o inicjatywie Białego Domu ItsOnUs.org, która ma na celu ograniczenie tego procederu.

„Pomimo znaczącego postępu odnotowanego w ostatnich latach zbyt wiele kobiet i mężczyzn na akademickich kampusach i poza nimi staje się ofiarami przestępstw na tle seksualnym – mówił Biden. – Dziś proszę was, abyście dołączyli do milionów Amerykanów, włącznie ze mną i prezydentem [Barackiem] Obamą, i z tysiącami studentów, których spotkaliśmy w miasteczkach uniwersyteckich, i tu zgromadzonych artystów, abyśmy złożyli deklarację, że będziemy interweniować w sytuacjach, w których nie ma mowy o przyzwoleniu obu stron [na kontakty na tle seksualnym]. Zmieńmy nasze przyzwyczajenia” – apelował wiceprezydent.

Plaga cichych gwałtów

A te są rzeczywiście godne potępienia. Wystarczy posłuchać opowiadań studentów i studentek o nocnym życiu na uniwersyteckich kampusach. O środowiskowym przyzwoleniu na ekscesy, w których nie pyta się tej drugiej strony o zgodę. Oraz o próbach ukrywania prawdy przez władze różnych uczelni, zwłaszcza gdy w akty seksualnej przemocy zamieszani są sportowcy, najczęściej gracze futbolu amerykańskiego, uczestniczący w rozgrywkach na szczeblu uniwersyteckim. Bo jak można oskarżać o takie rzeczy powszechnie uwielbianego sportowca?

Lista wykroczeń i przestępstw na tle seksualnym ujawnianych ostatnio na kampusach wydaje się być nieskończenie długa. W ostatnim tygodniu lutego sześć byłych studentek wytoczyło proces University of Tennessee o sposób rozwiązywania oskarżeń związanych z incydentami na tle seksualnym.

W ubiegłym miesiącu władze Florida State University zamknęły na drodze ugody proces wytoczony przez byłą studentkę, która twierdziła, że została zgwałcona przez Jameisa Winstona. Uczelnia początkowo usiłowała zbagatelizować incydent, ponieważ mężczyzna był quarterbackiem drużyny futbolowej, a w 2012 roku zdobył Nagrodę Heismana, przyznawaną najlepszemu graczowi wśród drużyn uniwersyteckich. Winston stanowczo zaprzeczał oskarżeniom, ale uczelnia wolała zapłacić 950 tys. dolarów niż narazić się na przegraną w procesie o celowe tuszowanie przestępstwa na tle seksualnym.

W styczniu Baylor University zakończył cichą ugodą sprawę wytoczoną przez studentkę grającą w uczelnianej drużynie piłki nożnej. Twierdziła, że była napastowana seksualnie przez amerykańskiego futbolistę Sama Ukwuachu. Przeprowadzone na kampusie postępowanie dyscyplinarne oczyściło z zarzutów sportowca, ale w sierpniu ubiegłego roku ława przysięgłych sądu powszechnego uznała winę Ukwuachu. Ten werdykt otworzył drogę do ubiegania się o odszkodowanie.

Sprawy sądowe wytoczono także przeciwko University of Oregon oraz University of Tulsa.

Faworyzowanie studentów sportowców nie jest niczym nowym. W 2004 dwie uczennice Colorado University oskarżyły swoją uczelnię o tolerowanie seksualnych awansów ze strony kandydatów do drużyny futbolowej. Dopiero sąd apelacyjny przyczynił się do opinii o braku należytego nadzoru. University of Colorado zgodziło się w 2007 roku na zapłacenie 2,5 miliona dolarów.

Toksyczne bractwa

Z relacji młodych ludzi wynika także, że inkubatorem gwałtów stały się także studenckie stowarzyszenia.

„To zaczyna się już na pierwszym roku. Kiedy idzie się na imprezy, kobiety traktowane są jak towar” – mówi o systemie bractw studenckich (opatrywanych różnymi literami greckiego alfabetu) Jordana Gilman, absolwentka Cornell University. Po czym opisuje proces inicjacji, którego częścią jest znalezienie się w jednym pokoju ze studentem płci przeciwnej po konsumpcji dużej ilości wódki. „Chłopcy mogą robić z dziewczynami to, na co mają ochotę. I robią” – opowiada. Ze zrozumiałych powodów bractwa na ten temat milczą. Także uniwersytety próbują zamieść problem pod dywan, ponieważ członkowie tych stowarzyszeń są emocjonalnie związani ze swoją Alma Mater i należą do najhojniejszych ofiarodawców zasilających fundusze uczelni.

fot.Deannachka/pixabay.com

fot.Deannachka/pixabay.com

Lista wykroczeń i przestępstw na tle seksualnym ujawnianych ostatnio na kampusach wydaje się być nieskończenie długa. Office of Civil Rights prowadzi obecnie 165 dochodzeń przeciwko uczelniom w sprawie nieodpowiedniego reagowania na doniesienia o przestępstwach na tle seksualnym.

Title IX, czyli miecz na uczelnie

W większości pozwów wytaczanych przeciwko uniwersytetom chodzi o naruszenie tzw. Title IX – prawa federalnego, które zabrania dyskryminacji seksualnej w sektorze oświaty. Obejmuje on także akty przemocy na tle seksualnym. Office of Civil Rights prowadzi obecnie 165 dochodzeń przeciwko uczelniom w sprawie nieodpowiedniego reagowania na doniesienia o przestępstwach na tle seksualnym.

Rosnącej liczby spraw nie przypisuje się jednak zwiększonej aktywności przestępczej wśród studentów, którzy nagle zaczęli gwałcić studentki. Wynika ona przede wszystkim ze wzrostu świadomości na kampusach i działalności aktywistów walczących o prawa ofiar przemocy. Nie bez znaczenia są tu także media, które zaczęły poświęcać temu problemowi dużo więcej miejsca niż kilka lat temu. To z kolei wymusiło większą aktywność władz federalnych.

Ale mężczyźni także potrafią skutecznie się bronić przed oskarżeniami. Na University of Texas w Austin studenci wytoczyli proces o wysunięcie przeciwko nim fałszywych oskarżeń, który ciągle jest w toku. Kilka miesięcy temu w Nashville sąd uznał, że relegacja ze studiów na University of Tennessee w Chattanooga zapaśnika Coreya Mocka była bezprawna, bo oskarżono go pomyłkowo o gwałt. Sportowiec od początku kategorycznie utrzymywał, że jest niewinny.

Załatwić po cichu

Większość spraw zamykanych jest dziś jeszcze przed formalnym początkiem kontradyktoryjnej fazy procesu. „Nawet w sprawach, w których uniwersytety miałyby szanse na zwycięstwo, decydują się na polubowne załatwienie sprawy, ponieważ generalnie szkoły wyższe mają dość mizerne rezultaty w reagowaniu na przestępstwa na tle seksualnym” – uważa adwokat John Clune, który reprezentował poszkodowane studentki w sprawie przeciwko Florida State University. „Nawet gdyby wygrały i tak ucierpiałby ich wizerunek w mediach” – dodaje.

Dlaczego szkoły wyższe boją się oskarżeń? Standard prawny wyznacza tu orzeczenie Sądu Najwyższego w dwóch sprawach rozpatrzonych w 1990 roku. Najwyższe gremium sądownicze orzekło wówczas, że szkoły korzystające z federalnych dotacji muszą zapłacić odszkodowanie ofiarom molestowania seksualnego, jeśli działały one z „celową obojętnością” (ang. deliberate indifference) w przypadkach zgłoszonych przestępstw.

Adwokat Andrew Miltenberg z Nowego Jorku, który z kolei zajmuje się obroną oskarżonych mężczyzn, uważa, że za większością spraw dotyczących podejrzeń o przestępstwa na tle seksualnym stoi brak konsekwencji władz uczelni. Często przepisy różnią się między sobą w zależności od tego, w którym miasteczku akademickim mieszka oskarżany student.

Ważne jednak, że o problemie zaczęto głośno mówić. Dzięki temu z cienia może wyjść jeszcze więcej skrzywdzonych młodych kobiet. Gwałt jest traumatycznym doświadczeniem, które pozostaje na całe życie. Jednak trzeba mieć nadzieję, że apele podczas oscarowej ceremonii przyspieszą zakończenie praktyk powszechnego przyzwolenia dla przemocy seksualnej na uniwersytetach. Wobec tego rodzaju praktyk należy stosować konsekwentnie politykę zerowej tolerancji.

Jolanta Telega

j.telega@zwiazkowy.com

 

Categories: Społeczeństwo

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*