Efekty liczenia bezdomnych w Polsce: mapa bezdomności i plany pomocy

Efekty liczenia bezdomnych w Polsce: mapa bezdomności i plany pomocy

Ogólnopolskie liczenie osób bezdomnych nie służy jedynie statystyce i weryfikacji skali zjawiska; efektem powinny być lokalne mapy bezdomności, z których wynikają konkretne działania służb socjalnych – wskazują streetworkerzy, którzy w nocy ze środy na czwartek docierali do miejsc, gdzie przebywają bezdomni.

Przed dwoma laty zainspirowana przez Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej akcja liczenia osób bezdomnych wykazała, że jest ich w Polsce 30,7 tys. Podsumowanie danych z tegorocznej akcji zajmie kilka tygodni – poznamy je do wiosny. Przedstawiciele ośrodków pomocy społecznej zapewniają jednak, że w tej akcji chodzi nie tyle o liczby, co o praktyczną wiedzę i wykorzystanie jej do działania – zarówno długofalowego, jak i doraźnego, jak miało to miejsce np. w Łodzi.

„Będziemy mogli zweryfikować naszą mapę bezdomności. Na przykład w dzielnicy Bałuty wolontariusze odkryli nowy pustostan, w którym przebywało trzech mężczyzn, a dzięki pomocy dróżniczki ze stacji Chojny dotarliśmy do bezdomnego, mieszkającego w szałasie niedaleko nasypu kolejowego. Mężczyzna nie chciał naszej pomocy, ale postaramy się zaoferować mu mieszkanie” – powiedziała PAP rzeczniczka łódzkiego MOPS Monika Pawlak.

W Gdańsku bezdomny 25-latek, przebywający w altanie śmietnikowej, potrzebował pomocy medycznej; wezwano pogotowie. „Byliśmy zaniepokojeni wychłodzeniem jego organizmu. Mężczyzna odmawiał przyjęcia pomocy, ale ostatecznie został przewieziony do szpitala” – powiedziała rzeczniczka gdańskiego MOPR Monika Ostrowska.

Akcja liczenia bezdomnych, w której w całej Polsce uczestniczyły setki streetworkerów, pracowników socjalnych, strażników miejskich, policjantów i wolontariuszy z organizacji pozarządowych, objęła zarówno noclegownie, schroniska i placówki opiekuńcze, jak i pustostany, tereny ogródków działkowych i nieużytków, klatki schodowe niektórych domów – szczególnie piwnice czy np. przejścia pomiędzy schodami na ostatnich piętrach wieżowców.

Z punktu widzenia pracowników socjalnych najistotniejsze jest właśnie to, by dotrzeć do osób żyjących w najtrudniejszych warunkach i podjąć próbę skłonienia ich do skorzystania z pomocy. Zastępca dyrektora Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Bydgoszczy Ewa Taper podkreśla jednak, że próba przekonania bezdomnych do zmiany dotychczasowego sposobu życia to bardzo trudne zadanie.

„Gdy ktoś przez 15-20 lat przebywa poza systemem pomocy społecznej, poza rodziną, i prowadzi, można powiedzieć, koczowniczy tryb życia – przyjmuje to już jako normę. To tak, jakby nam, osobom posiadającym dach nad głową, kazano nagle zamieszkać na ulicy” – wskazała dyr. Taper. M.in. dlatego, jej zdaniem, osoby bezdomne jedynie sporadycznie korzystają z pomocy MOPS-u.

Na podsumowanie akcji na szczeblu poszczególnych regionów i w skali całej Polski jest jeszcze za wcześnie, jednak w wielu miejscowościach osoby zaangażowane w liczenie zaobserwowały, że w odniesieniu do sytuacji sprzed dwóch lat zmieniła się zarówno liczba osób bezdomnych (np. w Łodzi może ich być mniej nawet o ok. 20 proc.), jak i niektóre miejsca ich przebywania (MOPS w Łodzi ma rejestr ok. 350 takich miejsc, ale i to się zmienia). Wskazują też na sporą rotację wśród bezdomnych.

„Zaobserwowaliśmy dużą rotację wśród bezdomnych – jest sporo osób, które pojawiły się w ostatnim czasie, tak naprawdę nie wiadomo skąd” – powiedział PAP streetworker z kieleckiego MOPR Rafał Stadnicki. Potwierdził zaobserwowaną także podczas poprzedniej akcji prawidłowość, że zdecydowaną większość w grupie osób bytujących w tzw. miejscach niemieszkalnych stanowią mężczyźni.

Badanie sprzed dwóch lat wykazało, że ok. 80 proc. bezdomnych to mężczyźni – najczęściej w wieku 40-60 lat. Teraz – według wstępnych obserwacji – jest podobnie. „Badanie wstępnie potwierdziło, że na terenie Gdańska osobą bezdomną jest zwykle mężczyzna, w wieku, który można określić jako starzejąca się populacja” – powiedziała Monika Ostrowska z gdańskiego MOPR.

W Katowicach pracownicy socjalni zwrócili uwagę na inne zjawisko, dotyczące nie bezdomnych koczujących w pustostanach czy na klatkach schodowych bloków, ale osób bez dachu nad głową, zmuszonych do szukania pomocy w schroniskach – uwagę zwraca tu rosnąca liczba kobiet. „Na podstawie cząstkowych danych oraz naszych obserwacji wydaje się, że nieco wzrosła liczba bezdomnych kobiet z dziećmi. Są to kobiety w wieku od 19 lat w górę” – powiedział PAP kierownik sekcji ds. osób bezdomnych MOPS w Katowicach Jacek Marciniak.

Dodał, że najczęstszą przyczyną bezdomności wśród kobiet z dziećmi są: rozpad rodziny, eksmisje, zadłużenia, niezaradność, rzadziej alkohol. Wiele z tych kobiet trafia później np. do mieszkań readaptacyjnych na czasowy pobyt. Zostają objęte m.in. wsparciem psychologa, prawnika, indywidualnym programem wychodzenia bezdomności zakładającym różnorodną pomoc, w tym wsparcie przy szukaniu pracy.

Przed dwoma laty – co wykazało ówczesne badanie – w woj. śląskim bezdomnych było najwięcej w Polsce, ok. 3,8 tys.; w samych Katowicach było wówczas 530 takich osób, rok później już 614. Tegoroczne dane będą znane za kilka dni.

W Rzeszowie, gdzie w tym roku naliczono niespełna 200 osób bezdomnych, jest to liczba zbliżona do ubiegłorocznej. W Bydgoszczy – jak poinformował rzecznik bydgoskiej straży miejskiej Arkadiusz Bereszyński – tylko w miejscach niemieszkalnych funkcjonariusze naliczyli 110 takich osób. W Tarnobrzegu bezdomnych było ok. 80. W Gorzowie Wlkp. udało się dotrzeć do ponad 200 bezdomnych, głównie mężczyzn. Większość przebywała w placówkach pomocowych; jedynie ok. 30 osób policzono w różnych punktach miasta.

Pracownicy socjalni mają świadomość, że wyniki akcji liczenia bezdomnych prawdopodobnie nigdy nie będą kompletne – część osób świadomie unika kontaktu ze streetworkerami czy strażą miejską, inni w chłodne dni przenoszą się np. do klatek schodowych bloków, gdzie wolontariusze nie dotarli.

„Przy takim sposobie liczenia te osoby mogą nam umknąć w statystyce” – ocenił Rafał Stadnicki z kieleckiego MOPR. Choć np. w Łodzi, gdy w jakimś miejscu wolontariusze zaobserwowali tylko ślady pobytu osób bezdomnych, wracali tam kilkakrotnie, by zastać samych „mieszkańcow”.

Rzeczniczka płockiej straży miejskiej Jolanta Głowacka podkreśliła, że dokładne policzenie osób bezdomnych jest trudne, ponieważ często zmieniają miejsce pobytu. W rejestrach płockiej straży miejskiej są dane ok. 100 bezdomnych, ale podczas nocnej akcji ustalono tylko trzy takie osoby.

Z reguły podczas akcji w każdym z miast, po przeprowadzeniu krótkiego wywiadu, każdemu z bezdomnych przebywających na ulicach, w altanach czy pustostanach oferowano przewiezienie do noclegowni lub schroniska. „Część z nich skorzystała z tej możliwości. Byli jednak ludzie, którzy nie chcieli takiej pomocy” – powiedział PAP Leszek Bończuk z wydziału polityki społecznej Lubuskiego Urzędu Wojewódzkiego.

Przed dwoma laty Lubuskie było województwem, gdzie bezdomnych było najmniej w Polsce – ok. 800 osób. Także teraz w tym regionie było wiele gmin, gdzie bezdomnych nie ma. „Można przypuszczać, że szczególnie na noc osoby bezdomne udają się do większych miejscowości, w których w razie mrozów mogą w każdej chwili szukać pomocy w noclegowni czy schronisku, gdzie nie tylko przenocują, ale otrzymają ciepły posiłek, a także odzież i pomoc specjalistyczną. Stąd w miejscach, gdzie takich placówek nie ma, osoby bezdomne raczej nie przebywają” – uważa Bończuk.

Akcja liczenia bezdomnych ma – w zamyśle pomysłodawców – przekładać się konkretne działania. Zdaniem gminnego koordynatora akcji w Radomiu Elżbiety Kocon, jej wynik w tym mieście (wstępnie naliczono 184 bezdomnych, w sumie pewnie będzie ich ok. 200) świadczy o tym, że istniejące placówki dla bezdomnych nie zabezpieczają w pełni ich potrzeb.

„Jeśli zwiększylibyśmy zasoby i pomoc na rzecz osób bezdomnych to na pewno znaleźliby się odbiorcy” – powiedziała Kocon; w Radomiu przydałaby się np. ogrzewalnia, w której mogłyby spędzać noce te osoby, które z różnych przyczyn, głównie z powodu spożywania alkoholu, nie mogą korzystać z noclegowni i domów dla bezdomnych. Według radomskiej koordynatorki wynik akcji powinien być także wskazówką dla resortu pracy i polityki społecznej dotyczącą kierunków pomocy osobom bezdomnym.(PAP)

fot.Angelika Warmuth/EPA

Zamieszczone na stronach internetowych portalu www.DziennikZwiazkowy.com materiały sygnowane skrótem „PAP” stanowią element Codziennego Serwisu Informacyjnego PAP, będącego bazą danych, którego producentem i wydawcą jest Polska Agencja Prasowa S.A. z siedzibą w Warszawie. Chronione są one przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Powyższe materiały wykorzystywane są przez Alliance Printers and Publishers na podstawie stosownej umowy licencyjnej. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie przez użytkowników portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione.

Categories: Społeczeństwo

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*