Dzień Dziecka… Zaginionego. Jak zapobiec największemu koszmarowi rodziców

Dzień Dziecka… Zaginionego. Jak zapobiec największemu koszmarowi rodziców

Tydzień przed Międzynarodowym Dniem Dziecka obchodzone było mało znane święto. To Dzień Dziecka Zaginionego przypadający 25 maja. W USA co roku giną dziesiątki tysięcy nieletnich. Choć przeważająca większość zostaje odnaleziona, to nieliczne przypadki zginięcia dziecka bez śladu są największym koszmarem każdego rodzica. W Dzień Dziecka zamiast kolejnej zabawki lub gadżetu elektronicznego podaruj maluchom i sobie wiedzę, która może uratować życie.

Według FBI w 2018 r. przyjęto 424 066 zgłoszeń zaginionych dzieci. Spośród spraw, nad którymi pracowało w 2018 roku Krajowe Centrum Zaginionych i Wykorzystywanych Dzieci (National Center For Missing And Exploited Children, NCMEC) 92 proc. dotyczyło ucieczek młodocianych z domu, 4 proc. – porwań przez członka rodziny, 3 procent – zaginionej młodzieży w wieku 18-20 lat. Mniej niż jeden procent spraw dotyczył uprowadzenia przez obcą osobę. Jednak to właśnie te przypadki są największym koszmarem rodziców, spędzającym im sen z powiek.

Przykładów prób uprowadzenia dziecka w rejonie Chicago nie trzeba długo szukać. Policja z Schaumburga poszukuje mężczyzny, który w sobotę 25 maja po południu chciał podwieźć chłopca jeżdżącego na deskorolce. Dwa dni wcześniej rano prawdopodobnie ten sam mężczyzna oferował podwiezienie innemu chłopcu idącemu do szkoły. Parę dni wcześniej w chicagowskiej dzielnicy Lakeview nieznany mężczyzna wzywał do samochodu chłopca, który biegł ulicą. W Englewood w sobotę 18 maja dziewczynce zajechało drogę auto, którego kierowca zapraszał dziecko do środka. To tylko kilka incydentów, które zostały zgłoszone władzom w ciągu jednego tygodnia. Na szczęście w żadnym z nich nie ucierpiało dziecko.

Szanse maleją z czasem

Niedawno media znów obiegły zdjęcia Timmothy’ego Pitzena, chłopczyka z Aurory, który zaginął w 2011 roku w wieku sześciu lat. O sprawie zrobiło się głośno, gdy w kwietniu na horyzoncie pojawił się mężczyzna podający się za 14-letniego dziś Timmothy’ego. Testy DNA wykluczyły jednak, że jest on poszukiwanym nastolatkiem. Przypomnijmy, że matka chłopca popełniła samobójstwo zostawiając list zapewniający, że jej syn Timmothy jest w dobrych rękach, lecz nigdy nie zostanie odnaleziony.

Wielu pamięta też niedawną sprawę 13-letniej Jayme Closs, która została uprowadzona z domu rodzinnego w Wisconsin w październiku 2018 r. po tym, jak porywacz zamordował jej rodziców. Dziewczynka uciekła swojemu oprawcy, wykorzystując moment jego nieuwagi, pomogła jej napotkana kobieta. W piątek 24 maja porywacz i morderca rodziców Jayme, 21-letni Jake Thomas Patterson w sądzie w Wisconsin skazany został na dożywocie.

Jakie są szanse odnalezienia zaginionego dziecka? Maleją drastycznie wraz z upływem czasu – nie kryje NCMEC. Spośród dwóch tysięcy nazwisk dzieci zaginionych przez dekadę albo dłużej udało się rozwiązać tylko 151 spraw. W latach 2014-2017 odnalazło się natomiast cało i zdrowo 3150 dzieci zaginionych przez około 6 miesięcy. Odnalezienie dziecka uprowadzonego przez krewnego, według NCMEC, zajmowało średnio rok. Na liście NCMEC jest obecnie 126 nazwisk zaginionych dzieci z Illinois. Jest wśród nich wspomniany Timmothy Pitzen.

Cudownie odnalezieni

Co jakiś czas na pierwsze strony gazet trafiają przypadki zaginionych dzieci cudownie odnalezionych po latach. Oto najgłośniejsze z nich:

Jaycee Dugard. 11-latka została porwana w 1991 r. w Kalifornii w drodze na przystanek autobusowy. Przetrwała 18 lat w niewoli seksualnej, gdzie wydała na świat dwie córki. W 2009 roku podejrzana rodzina wzbudziła zainteresowanie władz, a 29-letnia matka została zidentyfikowana jako zaginiona przed laty Jaycee. Porywacze, Phillip Garrido z żoną Nancy zostali skazani.

Elizabeth Smart. W 2002 r. 14-letnia dziewczynka została porwana z własnej sypialni w domu w Salt Lake City. Przez 9 miesięcy była zmuszana do seksu. Została uratowana, gdy ktoś zobaczył ją z porywaczem na ulicy. Wyznała później, że oprawca Brian David Mitchell wraz z żoną Wandą Barzee codziennie dopuszczali się gwałtu.

Steven Stayner. 7-latek został porwany w 1972 roku w Kalifornii, gdy wracał ze szkoły. Porywacz, Kenneth Parnell, zmienił imię dziecka i więził je przez siedem lat. Stayner uciekł z niewoli wraz z innym porwanym dzieckiem, 5-letnim Timothy’m White’em.

Amanda Berry, Gina DeJesus i Michelle Knight. Sprawa trzech kobiet z Cleveland, zaginionych w latach 2002-2005 r. wzbudziła ogólnokrajową uwagę. W 2013 r., po dziesięciu latach w niewoli, kobiety zostały uwolnione z domu swojego oprawcy, Ariela Castro, w dramatycznej akcji służb ratunkowych.

Shawn Hornbeck. 11-latek został porwany w 2002 r., gdy jechał na rowerze do domu kolegi na przedmieściach St. Louis. Po czterech latach został odnaleziony w mieszkaniu wraz z innym porwanym dzieckiem, 13-letnim Benem Ownby’em. Porywacz chłopców, Michael Devlin, został skazany na dożywocie.

Najgorszy koszmar rodzica

Zaginięcie dziecka bez śladu – to najgorszy koszmar każdego rodzica. Już sama myśl, że mogłoby dojść do czegoś takiego, wywołuje u niejednego rodzica gęsią skórkę. Eksperci z Krajowego Centrum Zaginionych i Wykorzystywanych Dzieci podpowiadają jednak, aby nie dać się sparaliżować lękowi i rozmawiać z dziećmi o bezpieczeństwie, oferując im przejrzyste instrukcje, które zrozumie dziecko w każdym wieku.

Dzieci w swoim życiu napotykają różne niebezpieczeństwa, jednak należy pamiętać, że przypadki porwań są niezwykle rzadkie. Eksperci uczulają, że jest dużo większa szansa, że dziecko może zostać zaatakowane lub wykorzystane seksualnie niż uprowadzone. Spośród 27 tys. przypadków zaginionych dzieci zgłoszonych do NCMEC w 2017 r. tylko 1 proc. dotyczył porwania przez osobę nie będącą członkiem rodziny, zaś 5 proc. dotyczyło uprowadzenia przez osobę spokrewnioną z dzieckiem.

W związku z tym, zdaniem rzeczników ds. zaginionych dzieci z NCMEC, stara reguła nierozmawiania z obcymi, którą wielu rodziców wbija dzieciom do głowy, w obecnych czasach może już nie być wystarczająca. Statystycznie dziecko ma większą szansę zostać uprowadzone lub skrzywdzone z rąk osoby, którą zna. Koncentrowanie się w rozmowach z dzieckiem tylko na obcych może dać mu fałszywe poczucie bezpieczeństwa w odniesieniu do osób, które znają.

„Najpierw zapytaj” zamiast „nie rozmawiaj z obcym”

Według ekspertów z NCMEC jedną z najprostszych metod zapewnienia bezpieczeństwa swojemu dziecku jest nauczenie go reguły „najpierw zapytaj” („check-first”). Zgodnie z tą regułą, za każdym razem gdy dziecko jest gdzieś zapraszane, proszone o pomoc, lub ktoś oferuje mu prezent – najpierw musi zapytać o pozwolenie rodzica lub opiekuna. Jeżeli ktoś sprzeciwia się pomysłowi zapytania rodzica o pozwolenie – wówczas dziecko powinno się oddalić. Ważne, by reguła przestrzegana była konsekwentnie, nawet w sytuacjach, gdy do dziecka podjeżdża koleżanka mamy i oferuje, że zabierze je na lody.

Badania dotyczące przypadków porwań dzieci wykazały, że w dalszym ciągu maluchy zwabiane są na te same sposoby – prośby o wskazanie drogi, o pomoc w poszukiwaniu zaginionego zwierzaka, oferty słodyczy, pieniędzy lub innych rzeczy kuszących dla dziecka. Rodzice powinni poświęcić czas na ćwiczenia z dzieckiem z podziałem na role z użyciem wspomnianych metod zwabiania dzieci.

Żelazne zasady

Edukatorzy z National Child Protection Training Center (NCPTC) zalecają, aby nauczyć dzieci, że nie ma powodu utrzymywania tajemnic przed rodzicem lub opiekunem. Utrzymywanie z dzieckiem otwartej komunikacji nie tylko chroni je przed potencjalnymi przestępstwami seksualnymi, lecz również utrwala zdrowy nawyk, który będzie bardzo cenny, gdy dziecko osiągnie wiek nastoletni. Dziecko powinno wiedzieć, że jeśli ktoś z dorosłych prosi je o dochowanie tajemnicy, powinny oddalić się i opowiedzieć o tym rodzicowi. Z drugiej strony, dziecko zawsze powinno mieć pewność, że ze strony rodzica nie grożą mu konsekwencje, jeśli powie prawdę.

Według NCMEC do większości porwań dochodzi między 2 a 7 pm, kiedy dziecko jest samo, np. wraca ze szkoły. Dlatego zaleca się, aby rodzice zachęcali i nauczyli dzieci, aby będąc poza domem, zawsze były z kimś w parze. System dwójkowy, które dzieci wychowywane w Ameryce znają jako „buddy system”, znacznie redukuje szanse bycia porwanym.

Nie bójmy się nauczyć dziecko, jak reagować na próby fizycznego porwania – przede wszystkim muszą wypuścić wszystko z rąk, robić dużo hałasu, krzyczeć używając alarmujących haseł, takich jak „911” lub „help”.

Znajomi obcy

Callahan Walsh, brat uprowadzonego ze sklepu Sears na Florydzie w 1991 r. Adama Walsha, a dziś obrońca na rzecz zaginionych dzieci z NCMEC, podpowiada również, aby nauczyć dzieci identyfikować obcych, którym można zaufać. W przypadku zaginięcia lub porwania, to przecież najprawdopodobniej ktoś obcy pierwszy przyjdzie im z pomocą. Naucz dziecko wskazać obcych, którzy mogą być pomocni: policjant, ochroniarz, matka z dziećmi, pracownik sklepu z identyfikatorem imiennym. Maluchy powinny wiedzieć, że gdy zgubią się w sklepie, nigdy nie powinny wychodzić na parking. Od najmłodszych lat dzieci powinny też znać swoje imię i nazwisko, dane rodzica i numer telefonu.

Według Gunderson National Child Protection Training Center w przypadku uprowadzeń dokonywanych przez kogoś, kto zna dziecko, porywacz często próbuje najpierw odizolować dziecko od najbliższych. Obrońcy dzieci ostrzegają rodziców przed osobami, które poświęcają ich dzieciom podejrzanie dużo uwagi. Do wielu porwań dochodzi nie dlatego, że dzieci zostały zwabione słodyczami, lecz uwagą, zainteresowaniem i bliskością. Należy pomóc dziecku w stworzeniu siatki zaufania – pięciu bliskich dorosłych, innych niż rodzice, z którymi dziecko może porozmawiać, np. w trudnym wieku dorastania. Dziecko powinno być również uczulone na wszelkie próby oderwania go od tej siatki zaufanych osób.

Kontakt przede wszystkim

Obrońcy na rzecz dzieci zgodni są co do jednego. W miarę jak nasze pociechy rosną i rozwijają się, największe niebezpieczeństwo czaić się może bliżej, niż wielu rodzicom się wydaje – w urządzeniach elektronicznych oraz w internecie. Walsh wyjaśnia, że podczas gdy maleje liczba porwań dokonanych przez obcych, liczba przypadków wykorzystywania dzieci w internecie – na coraz to nowe sposoby – stale rośnie. NCMEC oferuje rodzicom i ich dzieciom w różnym wieku specjalny program edukacyjny, dostępny na stronie NetSmartz.org, zaprojektowany z myślą o niebezpieczeństwach, jakie niesie ze sobą technologia. Jednocześnie rzecznicy ds. dzieci podkreślają, że żadne narzędzia edukacyjne nie zastąpią dziecku tego, co stanowi podstawę bezpieczeństwa – stałego i bliskiego kontaktu z rodzicem.

Joanna Marszałek
j.marszalek@zwiazkowy.com

fot.Pexels.com

 

Categories: Społeczeństwo

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*