Droga do sławy usłana pierogami

Droga do sławy usłana pierogami

Pierwsze mistrzostwa świata w jedzeniu pierogów z okazji narodowego dnia pierogów, który w Stanach Zjednoczonych przypada 8 października, odbyły się w Indianie. Tytuł mistrza i cztery tysiące dolarów w gotówce przypadły 27-letniemu Joey Chestnutowi z San Jose, który w ciągu ośmiu minut zjadł 165 pierogów. Dodajmy, Joey nie ma polskiego pochodzenia.

Do kasyna Horshoe w Indianie zjechali zawodnicy ligi łasuchów Major League Eating (MLE) z całego kraju, a dla dwunastu śmiałków z czołówki rankingu ligi przygotowano dwa tysiące dwieście pierogów. MLE przygotowuje zawody w jedzeniu na czas niemal wszystkiego – od marchewek przez fast food po słodycze. W Las Vegas podobne zawody odbywają się co weekend.

Zawodnicy dali się porwać nastrojowi konkursu. – Będę jadła pierogi po raz pierwszy w życiu – mówiła 28-letnia Miki Sudo, która prowadziła w klasyfikacji kobiecej i przed zawodami musiała dokształcić się w zakresie nowego dla niej pożywienia. – Dziś droga do sławy usłana jest pierogami – rapował ważący 181 kilogramów Eric Booker z Nowego Jorku, który stawia na równi rap i jedzenie.

Same pierogi o smaku ziemniaka z serem cheddar (tłumaczenie gospodarzom nazwy pierogów jako ruskich mijało się z celem) przygotowane zostały przez restaurację Center Lounge w Whiting, a jej pracownicy dopingowali zawodników w rywalizacji.

Stająca do zawodów dwunastka zawodników miała już okazję razem rywalizować w ramach Major League Eating, jedząc na czas np. hot dogi czy ciasto dyniowe. Jednak mistrzostwo świata w jedzeniu pierogów z Whiting w Indianie – miejsca organizacji największego w Stanach festiwalu pierogów – było nie lada wyzwanie. Przy dźwiękach „Bani u Cygana” grupy Zero rozpoczęła się rywalizacja – każdy z zawodników miał inną taktykę w jedzeniu oraz popijaniu, co stanowi niezwykle ważny element tego „sportu”. Jedni popijali wodą, inni napojem izotonicznym z dodatkiem enzymów w proszku, które pomagają szybciej trawić pożywienie. Po zaledwie ośmiu minutach wszystko było jasne: mistrzostwo świata w jedzeniu pierogów zdobył 27-letni Joey Chestnut z San Jose, który zdołał zjeść 165 pierogów. – Pierogi były dobre, chodź spodziewałem się, że będą bardziej oleiste – musiałem znaleźć rytm, którego później się trzymałem. Poszło trochę zbyt wolno, ale w następnym roku będę wiedział już z czym mam do czynienia.

Największy rywal Chestnuta z tego samego miasta Matt Stonie, który zajął drugie miejsce, zjadł 162 pierogi w ciągu ośmiu minut. Strata trzech pierogów musi boleć, jednak, jak mówi Stonie, nie to jest najważniejsze: – Jeżdżę po całym świecie, zarabiając na życie jedzeniem w miłych miejscach. Co prawda nie delektuję się jedzeniem jak szefowie kuchni, ale mam świetną zabawę.

Na trzecim miejscu uplasowała się Miki Sudo z Las Vegas, której filigranowa figura nie uśpiła czujności rywali. Pomimo 57 kilogramów Sudo ma na koncie wiele tytułów mistrzowskich, w tym w jedzeniu koreańskiego kimchi, którego zdołała skonsumować ponad cztery i pół kilograma. – Pierogi były wyśmienite. Na początku nie mogłam znaleźć strategii, ale później łamałam je na pół i po prostu połykałam. Mogłam zjeść jeszcze wiele, ale i tak skończyłoby się to trzecim miejscem, więc jestem zadowolona.

Uczestnictwo w zawodach co weekend wymaga nie lada poświęcenia i dbania o kondycję. Jak mówi mistrz świata w jedzeniu pierogów, w tym sporcie zdrowie jest najważniejsze: – By spalić kalorie, biegam, a po zawodach poszczę. Bardzo dobrze działa na mnie dieta z samych płynów, na dłuższą metę spożywam podobną liczbę kalorii co przeciętna osoba w moim wieku – mówi Chestnut. Miki Sudo w rywalizacji udział brała wraz ze swoim chłopakiem, który na co dzień jest jej trenerem i dba, by młoda mistrzyni w jedzeniu na ćwiczeniach pojawiała się przynajmniej pięć razy w tygodniu.

Tymczasem pierogi, narodowa polska potrawa, na stałe zagościła w mistrzowskim menu MLE i już za rok ustanowiony w Indianie rekord 165 pierogów z pewnością zostanie pobity. Tym bardziej, że – jak zapewnia Andrew Kogutkiewicz, uczestnik zawodów polskiego pochodzenia – pierogi z Whiting są najlepsze w całej Ameryce.

Sergiusz Zgrzębski

Zdjęcia: E. Jarząbek

  • pierogi5
  • pierogi4
  • pierogi3
  • pierogi2
  • pierogi1

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*