Czas świętości i magii

Czas świętości i magii

O Bożym Narodzeniu mówimy często „magiczne”, jak się okazuje, nie bez powodu. Wiele dzisiejszych, chrześcijańskich zwyczajów wzięło swój początek z pogańskich tradycji, gdzie magia nikogo nie dziwiła.

Przez pierwsze 300 lat swojego istnienia, chrześcijaństwo nie obchodziło Bożego Narodzenia, można śmiało zaryzykować twierdzenie, że wczesnych chrześcijan narodziny Jezusa średnio interesowały. Echa tego faktu można zauważyć w czasach współczesnych – liturgicznie i teologicznie Wielkanoc jest świętem o wiele ważniejszym niż Boże Narodzenie. Natomiast w sensie rytualnym Boże Narodzenie nie ma sobie równych. W roku 350 papież Juliusz I ogłosił 25 grudnia dniem narodzin Jezusa. Była to reakcja Kościoła na hucznie obchodzone w Cesarstwie Rzymskim Saturnalia – święta ku czci boga rolnictwa Saturna. Odbywające się między 17 a 24 grudnia obchody były okazją do zabawy i obdarowywania się podarunkami. A więc to Rzymianom zawdzięczamy dzisiejsze prezenty znajdowane pod choinką. Uważa się, że głównym powodem, dla którego 25 grudnia został wybrany na dzień Bożego Narodzenia była chrystianizacja rzymskiego święta Sol Invictus – Słońca Niezwyciężonego. W IV w. chrześcijaństwo zyskało w Rzymie status religii państwowej, a istniejące święta trzeba było jakoś zagospodarować.

 

Tradycje i rytuały, które przetrwały z przedchrześcijańskich czasów, zakorzeniły się w naszej kulturze, ale ich znaczenie jest silnie osadzone w pogańskiej obrzędowości, stąd zresztą wyjątkowy, magiczny właśnie charakter tych świąt.

Warto pamiętać, że ludzie obchodzili Boże Narodzenie na długo… przed narodzinami Jezusa. Świętowanie 25 grudnia od niepamiętnych czasów łączyło się z przesileniem zimowym, kiedy dni stają się dłuższe, a światło zwycięża nad ciemnością. 25 grudnia to także obchodzona przez pogan data narodzin bogów słońca – perskiego Mitry i rzymskiego Sola. Dla wyznawców kultu solarnego (czcicieli słońca) było to najważniejsze święto w roku, niosące nadzieję na pomyślność, zdrowie i urodzaj. Znamienne, że i dziś tego właśnie życzymy sobie łamiąc się opłatkiem.

Czas świąt to także czas wspólnoty. Dziś rozumianej przede wszystkim jako wspólnota rodzina, którą symbolizuje wspólna kolacja i kolędowanie. Warto pamiętać, że niegdyś ludzie żyli znacznie bliżej natury, a święto solarnego przesilenia było czasem wspólnoty człowieka z naturą. Współczesne tego odbicie można znaleźć w tradycyjnych potrawach wigilijnych, przyrządzanych z naturalnych produktów i bezmięsnych – dla oddania szacunku zwierzętom. Także wiara w to, że o północy w Wigilię zwierzęta przemówią ludzkim głosem ma swoje korzenie w rytualnym poczuciu zespolenia z przyrodą.

fot.Wikipedia

fot.Wikipedia

Magia świąt najsilniej jest związana z ich zadusznym charakterem. We wczesnych wierzeniach 25 grudnia to dzień, kiedy duchy zmarłych wracają na ziemię niosąc pomyślność i urodzaj. Z tych rytuałów do dziś przetrwał zwyczaj zostawiania przy stole jednego wolnego miejsca. Utarło się, że jest to miejsce dla strudzonego wędrowca; ku ścisłości należałoby dodać, że owszem, ale przybywającego z zaświatów. Produkty, których używamy przy wigilijnej wieczerzy są – tradycyjnie – ulubionymi potrawami zmarłych. Mak, fasola, groch, miód i pszenica – to główne składniki tzw.ofiary strawnej, zanoszonej przez naszych przodków na groby bliskich. Również choinka ma spełniać niezwykłe zadanie. Jako axis mundi – środek świata, służy duszom do podróży z ich do naszego wymiaru. Sama choinka jest zwyczajem dosyć nowym, do Polski przywędrowała z Niemiec na przełomie XVIII i XIX w. Wcześniej jej zadanie spełniał zbożowy snop stawiany w kącie pokoju. Podłogi i stół dekorowano sianem i posypywano ziarnem – stąd zwyczaj wigilijnego sianka wkładanego pod obrus.

Współczesne święta nie mogą obejść się bez Świętego Mikołaja. Postać starca z długą brodą, rozdającego podarki – według tradycji chrześcijańskiej jest wzorowana na biskupie Miry, który cały majątek rozdał biednym. Etnolodzy i religioznawcy twierdzą, że pierwowzorem tej sympatycznej postaci był germański bóg Thor, który mieszkał za kręgiem polarnym, poruszał się w zaprzęgu i … przynosił prezenty. I nie miejmy złudzeń: współczesny wizerunek św. Mikołaja, jako jowialnego grubasa w czerwonym kubraku, z białą brodą, wykreował w latach 30 XX w. koncern Coca-Cola.

fot.Wikipedia

fot.Wikipedia

Boże Narodzenie to święto radosne. Urodził się Mesjasz – Zbawiciel, pogromca grzechu, a z nim era światłości i dobra. To czas nadziei, wspólnoty i urodzaju. W święta wręcz należy przesadzić z jedzeniem, to gwarancja pomyślności. Nadchodzi czas wyjątkowy, podczas którego zaciera się granica między światem żywych i zmarłych, ludzi i zwierząt, biednych i bogatych. Na ten krótki czas wpuszczamy do naszego zmechanizowanego życia trochę niezwykłości i magii. Żeby ją poczuć, nie trzeba wiele. Wystarczy wyłączyć telewizor i nie skupiać się wyłącznie na prezentach.

Tymczasem coraz częściej święta – czas święty, obchodzimy jako czas zwykły. Skupiając się na materialnym aspekcie celebrowania, zapominamy o podstawowym zadaniu świąt, mających odzielać, choć na chwilę sferę sacrum od sfery profanum. Dlatego, zasiadając do wigilii zdajmy sobie sprawę z ogromu tradycji, jaką dziedziczymy. Opowiedzmy dzieciom historię z Betlejem, pamiętając, że to tylko wierzchołek, choć dla nas najważniejszy, naszego dziedzictwa. Bądźmy razem w te dni, jedzmy, kolędujmy, rozmawiajmy. Wybaczmy sobie wszystkie krzywdy. Witając nowonarodzonego Jezusa, pamiętajmy o biednych, potrzebujących i tych, którzy odeszli. Tylko od nas zależy, czy święta będą magiczne i święte, czy trywialno – plastikowe.

Grzegorz Dziedzic

gdziedzic@zwiazkowy.com

Categories: Społeczeństwo

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*