Biały sen alt-right

 

Żaba Pepe fot.Matt Furie/Imgur.com

Podczas ostatniej kampanii prezydenckiej zajmowali się głównie tworzeniem internetowych memów i ściganiu się na prawicowych forach w byciu politycznie niepoprawnymi. Dziś, przy cichym wsparciu Donalda Trumpa, niepokojony przez nikogo ruch skrajnych nacjonalistów, antyfeministów i islamofobów rośnie w siłę. Przed państwem nowa odsłona białego suprematyzmu – alt-right.

Na początek krótki test. Nie ufasz mediom, a informacje czerpiesz głównie z „alternatywnych źródeł”? Uważasz, że homolobby i ruch feministyczny używają propagandy porównywalnej z nazistowską? Jesteś przeciwnikiem multikulturalizmu i ingerencji rządu w swobody obywatelskie? Uważasz, że biali mężczyźni są w Ameryce grupą najbardziej uciskaną? A może jesteś przekonany, że wojna ras i kultur jest w Ameryce tylko kwestią czasu? Jeśli na powyższe pytania odpowiedziałeś twierdząco, ruch alt-right jest dla ciebie stworzony.

Sam termin „alternative right” po raz pierwszy użyty został przez amerykańskiego ultrakonserwatywnego filozofa Paula Gottfrieda w roku 2008. Dwa lata później w skróconej formie „alt-right” zaadaptował go biały suprematysta Richard Spencer – prezydent National Policy Institute (NPI), nacjonalistycznego think tanku, służącego amerykańskiej skrajnej prawicy jako grupa lobbingowa. To ta organizacja, oskarżana przez przeciwników o rasizm, homofobię, antyfeminizm i neonazizm, stanowi ideologiczne centrum dla luźno powiązanych ze sobą grup nacjonalistów, monarchistów, islamofobów, antyfeministów, natywistów, aktywistów praw mężczyzn i innych, określających się jako alt-right – alternatywa wobec konserwatyzmu głównego nurtu, prezentowanego przez Partię Republikańską.

Ruch alt-right narodził się w internecie. Tysiące sympatyków skrajnej prawicy znalazło ujście dla swoich przekonań na internetowych forach 4chan i 8chan, na stronach Breitbart, InfoWars i Alternative Right oraz w mediach społecznościowych – na Facebooku, Twitterze i prawicowym odpowiedniku tego ostatniego – Gabie. Szczytowa aktywność ruchu zbiegła się z kampanią wyborczą Donalda Trumpa, którego kandydaturę alt-right ochoczo i gorąco poparł. Internetowi prawicowi trolle prześcigali się w absurdalnych memach, otwarcie kpiąc z reguł politycznej poprawności, w imię amerykańskich wartości i wolności słowa obrażając wszystko i wszystkich, ze szczególnym uwzględnieniem mniejszości etnicznych, muzułmanów, lewaków i feministek. Gwiazdą środowiska stał się wówczas publicysta portalu Breitbart i bloger Milo Yiannopoulos – internetowy czarny charakter prawicy, dzięki charyzmie którego alt-right zaistniał w medialnym mainstreamie. Milo zasłynął nazywając feministki „grubymi, brzydkimi dziewczynami, z którymi nikt nie chce uprawiać seksu”, atakami na ruch Black Lives Matter i wprowadzeniem do obiegu takich określeń jak „śnieżynka” (ang. snowflake) – pogardliwe slangowe określenie liberałów; oraz „wojownik o sprawiedliwość społeczną” (ang. social justice warrior), określający obrońców mniejszości etnicznych i seksualnych, feministki i całą gamę aktywistów bliższych lewej stronie politycznego spektrum. Portal Breitbart, którym kierował Stephen Bannon – do niedawna główny doradca strategiczny prezydenta, stał się platformą medialną ruchu.

Hail Trump!

Stephen Bannon do dziś pozostaje najwyraźniejszym ogniwem łączącym alt-right i prezydenta, choć niejedynym. Warto przypomnieć incydent, do którego doszło krótko przed Świętem Dziękczynienia w zeszłym roku na spotkaniu NPI, zorganizowanym zaledwie kilka przecznic od Białego Domu. Wspomniany już Richard Spencer w płomiennym przemówieniu skierowanym do ok. 200 sympatyków organizacji powiedział: „Nie będziemy żyć pogrążeni we wstydzie, słabości i poniżeniu, nie będziemy prosić o moralny mandat najbardziej odrażających kreatur zamieszkujących naszą planetę. Hail Trump! Hail, nasi ludzie! Hail, zwycięstwo!” Na to zawołanie siedzący w przednich rzędach mężczyźni podnieśli się z miejsc, prezentując faszystowskie pozdrowienie, a obrazek obiegł światowe stacje telewizyjne. Wcześniej, bo w sierpniu, Hillary Clinton nazwała alt-right „nowym wcieleniem białego rasizmu, używanego bezwstydnie przez Donalda Trumpa”. Lepszego publicity alt-right nie mógł sobie wymarzyć, a krytyka płynąca z ust znienawidzonej przez prawicę kandydatki demokratów spowodowała skokowy wzrost popularności ruchu wśród antysystemowych, politycznie niepoprawnych sympatyków Donalda Trumpa. Sam Spencer przyznaje, że okres bezpośrednio po krytyce Clinton był „prawdopodobnie najlepszym tygodniem” w historii alt-right.

Donald Trump w trakcie kampanii wyborczej uderzył w struny antysystemowej rewolucji, grzmiał o osuszeniu waszyngtońskiego bagna, rozprawieniu się ze skorumpowanym rządem, który wsadza swój wścibski nos w sprawy zwykłego obywatela. Trump, któremu doradcy od wizerunku doradzili, by „był sobą”, złamał chyba wszystkie reguły politycznej etykiety i wprowadził nowe standardy retoryczne, bezpardonowo poniżając oponentów, odwołując się do rasowych, klasowych i genderowych resentymentów. Jego flagowy slogan „Make America Great Again” z miejsca podbił serca i umysły prawicowych antysystemowców. Stephen Bannon zastąpił Coreya Lewandowskiego na stanowisku szefa kampanii wyborczej Trumpa, a Richard Spencer określił Trumpa jako „pierwszy w USA krok w kierunku tożsamościowej polityki Amerykanów europejskiego pochodzenia”. Donald Trump wśród większości zwolenników alt-right ma status postaci na poły mitologicznej, określany jest jako God-Emperor – Bóg Imperator. W internecie bez trudu znaleźć można memy z Donaldem Trumpem przedstawionym jako rycerz w złotej zbroi lub w kostiumie komiksowego superbohatera. W listopadzie 2016 r. prezydent elekt Trump odciął się od alt-right po incydencie z faszystowskim pozdrowieniem na spotkaniu NPI, ale mianowanie Bannona na głównego doradcę strategicznego utwierdziło zwolenników ruchu w przekonaniu, że żadnego odcięcia nie było.

Nadchodzi alt-right – nowa skrajna prawica, która mowę nienawiści uprawia w sposób sterylny i w białych rękawiczkach, rzadko odchodząc sprzed ekranu komputera

Pepe i pozostali

Alt-right to ruch ludzi młodych, dla których internet jest naturalnym środowiskiem czerpania wiedzy, wymiany poglądów i tworzenia opinii. Od samego początku swojego istnienia alt-right używał trollingu, cynizmu i absurdalnego poczucia humoru, a przekraczanie granic dobrego smaku i wszelkich tabu stało się jego znakiem rozpoznawczym. W czasie kampanii wyborczej Trumpa dziennikarze, którzy prezentowali krytyczne wobec niego materiały, znajdowali w swoich skrzynkach e-mailowych swoje (lub swoich dzieci) podobizny, wmontowane w zdjęcia z egzekucji lub w komorach gazowych. Politycy i dziennikarze pochodzenia żydowskiego byli wyróżniani poprzez branie ich nazwisk w potrójny nawias. Internetowe fora zapełniły się typowym dla alt-right slangiem. Maskotką ruchu stała się komiksowa zielona żaba o imieniu Pepe, obecna na tysiącach memów, a w czasie manifestacji zwolenników ruchu, na flagach i koszulkach. Użycie wizerunku komiksowej żaby nie było przypadkowe – zanim Pepe stał się symbolem białych nacjonalistów spod szyldu alt-right, był jednym z najpopularniejszych bohaterów memów i żartów rozpowszechnianych w internecie poprzez milenialsów. Zatrudnienie sympatycznego płaza jako symbolu nienawiści to efektywny sposób na dotarcie do młodych, którzy chętnie obejrzą i upublicznią internetowy mem, ale nie przeczytają politycznego artykułu lub ideologicznego manifestu.
Żaba Pepe jest przedstawiana jako prorok bóstwa czczonego (oczywiście w sposób cyniczno-ironiczny) przez sympatyków alt-right. To bóstwo to Kek – egipski władca chaosu i ciemności. Trzecim po Keku i Pepe jest… Bóg Imperator Donald J. Trump.

Rasiści czy cynicy?

Alt-right można, w zależności od wyznawanego światopoglądu, kochać lub nienawidzić, ale nie sposób nie zauważyć, że ruch staje się czymś więcej niż internetowym fenomenem. Alt-right rośnie w siłę, a jego ideologiczne podstawy stanowią atrakcyjną alternatywę dla przeżywającego kryzys światopoglądu liberalnego. Ruch odrzuca postęp, równość społeczną i demokrację w imię izolacjonizmu, powrotu do tradycyjnego podziału ról płciowych i modelu społecznego opartego na dominacji białego człowieka, a ściślej – białego mężczyzny. Fora internetowe alt-right pełne są rasistowskich, antysemickich i seksistowskich haseł, ale członkowie ruchu z automatu odrzucają oskarżenia o rasizm i ksenofobię, uznając te określenia za produkt liberalnej propagandy. Otwarty rasizm spod znaku białej supremacji jest umiejętnie rozmywany i zniekształcany przez dominującą formę przekazu, opartą na sarkazmie i ironii. Bo czyż można na poważnie brać żabę Pepe, nawet jeśli „hailuje” w otoczeniu nazistowskich symboli?

W alt-right trudno odróżnić, kto jest nastoletnim internetowym trollem, a kto ideologicznym drapieżnikiem mającym na celu zbicie politycznego kapitału. Czasy skrajnej prawicy uosabianej przez łysych osiłków w ciężkich butach to przeszłość. Nadchodzi alt-right – nowa skrajna prawica, która mowę nienawiści uprawia w sposób sterylny i w białych rękawiczkach, rzadko odchodząc sprzed ekranu komputera. Dzisiejsi radykałowie spod znaku „White Power” noszą hipsterskie fryzury i modne okulary i w niczym, oprócz poglądów, nie przypominają budzących grozę skinheadów z lat 80. i 90. ubiegłego wieku.

Alt-right to biały nacjonalizm skrojony na potrzeby naszych czasów, w których powracają pytania o kulturową i rasową tożsamość Amerykanów. Dla tysięcy młodych ludzi w USA – sympatyków skrajnej prawicy – ta tożsamość ma kolor biały. Alt-right póki co – pozostaje na marginesie polityki. Ale zwycięstwo Donalda Trumpa w wyborach prezydenckich jest symptomem szerszego zjawiska – rozczarowania dotychczasowym kształtem republikańskiego konserwatyzmu, jakie czują miliony białych Amerykanów. Dla nich radykałowie spod znaku alt-right mają gotowe rozwiązania. Wśród nich jest rasowy podział Ameryki i stworzenie odrębnego białego państwa, które istnieć ma nie tylko w wirtualnej rzeczywistości. Zielona żaba Pepe dumnie podnosi głowę.

Grzegorz Dziedzic

gdziedzic@zwiazkowy.com

Categories: Społeczeństwo

Comments

  1. diwron
    diwron 30 lipca, 2017, 16:19

    Dawno nie czytałem tak stronniczej i prymitywnej antyamerykańskiej agitki propagandowej. Autor pod pięknym hasłem walki z -ismami sam zajmuje sie propagandą komuno-faszyzmu w Ameryce (podobnie jak zdecydowana większość news TV i prasy). Głupi i ciemni Amerykanie pozwolili się omamić garstce ekstremistów i zagłosowali na faszystę Trumpa zamiast na kryształowo czystą H. Clinton. To są efekty oglądania CNN, MSNBC, ABC, NBC i czytania antyamerykańskiej prasy (NYT, WP i inne). Nawet jak DZ będzie za darmo nie wezmę go do ręki.

    Reply this comment
  2. WARMIAK.
    WARMIAK. 31 lipca, 2017, 14:13

    krysztalowa Clinton ???? co akceptuje aborcje nawet pod koniec ciazy ,co przyczynila sie bezposrednio do smierci amerykanskich ludzi w ambasadzie w Libii.co uwielbia lapowki od azjatow i arabow, jej fundacja to tylko przykrywka do manipulacji tymi ciemnymi Amerykanami i imigrantami
    jak widac to Diwron ,jest ciemna masa ,co nie widzi obludy i falszu .korupcyjnej H.Clinton ,bazujacej na na plecach meza.lodziarza.

    Reply this comment
  3. Ezy
    Ezy 31 lipca, 2017, 20:10

    Ależ pan panie Diwron teraz przesadził. Autor informuje czytelników o zaistniałym zjawisku. Pan jako pilny obserwator sceny politycznej z pewnością o Spencerze wie i słyszał jego niepokojące wypowiedzi. Trump nigdy go nie potępił. Sądzę, że cynicznie cieszył się każdym poparciem. Wiadomo, że Spencer nie odegrał większej roli w zwycięstwie Trumpa , więc po co się wygłupiać z komuno-faszyzmem? Artykuł dobrze napisany. Dla pana informacji alt-right rozwija się i będzie się rozwijał, gdyż wielu ludzi zwłaszcza ze starszego pokolenia marzy o białej Ameryce. A panu panie Diwron życzę trochę więcej tolerancji i łas-kawszego spojrzenia na międzynarodowe i wieloetniczne społeczeństwo. Od nas zależy czy będziemy się żreć, czy zaczniemy się wzajemnie szanować.
    P.S. Może pan nie będzie brać DZ do ręki, lecz zakładam się, że nie przestanie pan straszyć czytelników tego forum.

    Reply this comment
  4. Ezy
    Ezy 31 lipca, 2017, 20:17

    Ludkowie kochani, pragnę wam zwrócić uwagę, że artykuł pana Dziedzica nie ma nic wspólnego z Hillary Clinton. Przegrała i powinniście być zadowoleni, a tu dalej kłótnie jak w czasie wyborów. Czyżbyście stracili pewność co do swego wybrańca?

    Reply this comment
  5. sailor
    sailor 1 sierpnia, 2017, 03:30

    Brawo panie Dziedzic -tak trzymać!

    Reply this comment
  6. samogon
    samogon 1 sierpnia, 2017, 03:31

    Coś nie tak?

    Reply this comment

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*