15 dolarów nie dla każdego

 fot.Justin Lane/EPA

fot.Justin Lane/EPA

Ruch “15 dolarów”, zmierzający do podniesienia płacy minimalnej do 15 dolarów na godzinę zaczął osiągać wymierne sukcesy. Już większość stanów (29 z 50) określiło wysokość płacy minimalnej powyżej federalnego. Jeszcze dalej poszły poszczególne miasta, gdzie rządzą demokraci. Ostatnio stawkę minimalną na poziomie 15 dolarów na godzinę przyjęło miasto San Francisco.

Według badań National Employment Law Project coraz więcej miast zaczęło przyjmować własne rozporządzenia o wyższej płacy. W miniony wtorek podobną decyzję podjęło drugie co do wielkości miasto w USA – Los Angeles. Do roku 2020 minimalne wynagrodzenie ma tam osiągnąć w większych firmach właśnie 15 dolarów na godzinę. Na podobny krok, choć niekoniecznie do poziomu 15 dol. na godzinę zdecydowały się także: Chicago, Seattle, Oakland i Richmond.

To odpowiedź na żądania ogólnokrajowego ruchu Fight for $15 domagającego się ustalenia płacy minimalnej na poziomie dwukrotnie wyższym niż obecny próg federalny. Miasta zareagowały w ten sposób na przechodzące ich ulicami demonstracje oraz pikiety pojawiające się regularnie pod restauracjami McDonald’sa czy przed sklepami Walmartu. Radni w takich miastach jak San Francisco, uzasadniając podwyżki argumentowali, iż poziom utrzymania jest tam tak wysoki, że nie można się będzie utrzymać za niższe pensje. Dla przykładu średnie czynsze w San Francisco wzrastały od 2005 roku w tempie dwukrotnie szybszym od poziomu płacy minimalnej. Radni przyjęli do wiadomości argumenty, że podwyżka płacy minimalnej będzie też wiązała się ze wzrostem bezrobocia.

Według prognoz skórka ma być warta wyprawki. Podniesienie stawki minimalnej do 15 dolarów za godzinę oznaczałoby wyższe zarobki dla 20 procent mieszkańców miasta, w tym około 15 tys. osób zatrudnionych w sektorze prywatnym. Według projekcji miasto straciłoby około 2 proc. dotychczasowych miejsc pracy.

O rozpiętości dochodów mówi się w USA nie od dziś. Aż 15 milionów Amerykanów wciąż pracuje za stawkę godzinową nieprzekraczającą 10 dolarów. Ekonomiści Economic Policy Institute, którzy opracowali te dane twierdzą, że wskaźniki wzrostu płac w tej grupie praktycznie nie rosną.

Federalna płaca minimalna wynosi obecnie 7,25 dolara na godzinę, ale poszczególne stany mogą wyznaczać ją na wyższym poziomie. Ale nie rosną od lat także płace lepiej zarabiających. Statystyczny pracownik otrzymuje podwyżki niewiele przekraczającą stopę inflacji, więc od lat mówi się o stagnacji płac.

Oprócz miast, w walkę o wyższe płace włączyły się wielkie korporacje. Facebook stał się ostatnio kolejną spółką technologiczną, która dołączyła do ogólnokrajowej kampanii w USA na rzecz podniesienia płacy minimalnej. Serwis społecznościowy podniósł wynagrodzenia swoich podwykonawców do 15 dolarów na godzinę. Podobne kroki podjął w ubiegłym roku Google. Trzeba jednak pamiętać, że są to technologiczne molochy dysponujące ogromnymi rezerwami gotówki. Większość biznesów – zwłaszcza tych mniejszych – ma kłopoty z utrzymaniem płynności finansowej.

Protest przed restauracją McDonald w Nowym Jorku fot.Justin Lane/EPA

Protest przed restauracją McDonald w Nowym Jorku fot.Justin Lane/EPA

Aż 15 milionów Amerykanów wciąż pracuje za stawkę godzinową nieprzekraczającą 10 dolarów

W przypadku Facebooka podwyżki obejmą wszystkich pracowników pracujących dla firm wykonujących prace zlecone  np. w bufetach i stołówkach lub sprzątaczy. Podwykonawcom ma także przysługiwać co najmniej 15 dni płatnych wakacji oraz 4 tys. dolarów świadczenia na nowo narodzone dziecko, jeśli pracownik nie korzysta z urlopu rodzinnego.

Obrońcy praw pracowniczych przypominają głośno, że dochody na poziomie federalnej płacy minimalnej nie wystarczają na utrzymanie się rodziny. Za podniesieniem stawki do 10 dol. opowiada się Biały Dom. Także demokraci, stanowiący obecnie mniejszość w obu izbach Kongresu, od kilku lat walczą o podwyższenie stawki minimalnej do poziomu 10,10 dolara na godzinę. Argumentują, że nawet płaca na tym poziomie nie wystarczyłaby na utrzymanie czteroosobowej rodziny powyżej federalnego progu ubóstwa.

David Cooper, ekonomista Economic Policy Institute, szacuje, że taka podwyżka oznaczałaby wyższe wynagrodzenia dla około 27 milionów osób, gdyż podniesieniu stawki minimalnej towarzyszyłoby podniesienie drabinki płac w przypadku osób pracujących za większe pieniądze. To jednak mało realny scenariusz. Republikanie w Kongresie zdecydowanie sprzeciwiają się głosowaniu nad płacą minimalną. Twierdzą, że takie sprawy powinien regulować sam rynek. Poza tym podwyższanie płacy minimalnej prowadzi w efekcie do wyższego bezrobocia, bo pracodawców nie stać na opłacanie wyższych kosztów zatrudnienia.

A wolny rynek wydaje się wyciągać wnioski z sukcesów “Ruchu 15 dolarów” choć w dużo skromniejszym zakresie niż chcieliby tego inicjatorzy akcji. W ostatnich tygodniach podwyżki płac dla swoich pracowników zapowiedziały takie spółki jak Walmart, Costco, Starbucks, czy McDonald’s, choć do poziomu 15 dolarów na godzinę jeszcze bardzo daleko. Na decyzje te trzeba patrzeć także z pewnej perspektywy. Na przykład McDonald’s zaoferował podwyżki oraz świadczenia jedynie osobom pracującym w restauracjach należącym bezpośrednio do spółki. Trzeba jednak pamiętać, że około 90 proc. spośród 14,3 tys. lokali tej sieci funkcjonuje w USA na zasadzie franczyzy i nie są one zobowiązane do zmiany siatki płac. Na pewno więc pracownicy fast foodów prędko nie osiągną poziomu 15 dolarów za godzinę.

Jolanta Telega

j.telega@zwiazkowy.com

 fot.John Taggart/EPA

fot.John Taggart/EPA

 

 

Categories: Społeczeństwo

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*