Z Krasnego do „Wietrznego Miasta”

Chicago (Inf. wł.) — W piątek trzynastego lipca na lotnisku O’Hare wylądowało siedmioro wychowanków Domu Dziecka im. Janusza Korczaka z Krasnego koło Białegostoku. Dzieci w wieku od dziesięciu do piętnastu lat przyleciały na kilkutygodniowe wakacje w polonijnych rodzinach. Są uczestnikami programu „Wakacyjna adopcja” organizowanego od sześciu lat przez: Wandę Morgan – Wąsikowską, Halinę Kozikowską i Krzysztofa Arsenowicza.

Początkiem naszej akcji była pomoc wychowankom w Domu Dziecka w Krasnem, którą staraliśmy sie zorganizować sześć lat temu wysyłając paczki z artykułami higienicznymi, ubraniami, obuwiem, słodyczami i innymi najbardziej potrzebnymi rzeczami – wyjaśnia jeden z inicjatorów akcji, Krzysztof Arsenowicz. Wtedy narodził się pomysł, żeby na następny rok zaprosić grupę tych dzieciaków do Chicago. Na radiowej antenie ogłosiliśmy apel o przyjęcie dzieci przez polskie rodziny. Zgłosiło się ponad dwadzieścia chętnych rodzin i mieliśmy nawet problem komu dzieci przydzielić. Pierwszy pobyt okazał się bardzo udany. Postanowiliśmy kontynuować tę formę pomocy dla dzieci, które przyjeżdżają tutaj w nagrodę za bardzo dobre sprawowanie i wyniki w nauce. Piękne w tym wszystkim jest to, że dzieci, które są tutaj goszczone, podtrzymują kontakty z chicagowskimi opiekunami na niwie prywatnej. Kilkoro z nich znalazło tutaj swoje zastępcze rodziny. Zostały adoptowane, uczą się, a jedna z uczestniczek akcji założyła w Stanach własną rodzinę i oczekuje dziecka. Nie spodziewaliśmy się, że ta zbiórka pomocy materialnej dla placówki w Krasnem, prowadzonej z wielkim oddaniem przez dyrektor Annę Zieniewicz, przerodzi się w tak piękną akcję – podkreślił Krzysztof Arsenowicz.

Na pytanie o początki tej akcji jedna z jej inicjatorek — Wanda Morgan-Wąsikowska podkreśla, że dzisiaj nie ma większego znaczenia, kto zaproponował Domowi Dziecka w Krasnem Program Wakacyjnej Adopcji. Obecnie najważniejsze jest to, że dzieci przyjeżdżają, że się znakomicie czują w polonijnych rodzinach, że otrzymują namiastkę ciepła i rodzinnego szczęścia.
Dzięki tym działaniom, mamy szansę choć na kilka tygodni stworzyć tym dzieciom namiastkę życia rodzinnego. Opiekunowie poświęcają im swoje wakacje, tutaj poznają rówieśników. Wraz z nimi wyjeżdżają w różne zakątki Stanów Zjednoczonych. Mając świadomość, że w domu dziecka również mają dobrze, nie dzieje im się krzywda, to jednak zawsze jest to tylko placówka wychowawcza, którą będą musieli opuścić po uzyskaniu pełnoletności. Staramy się w ten sposób otworzyć im inne okno na świat, może bardziej ciekawe i interesujące, aby w ten sposób inspirować i ułatwiać podejmowanie ambitniejszych wyzwań – wyznała pani Wanda, która kilka lat temu wraz z mężem adoptowała jedną z wychowanek.

Przygotowania do programu trwają od wczesnej wiosny. Z listy chętnych rodzin pragnących przyjąć dzieci pod swój dach wybieranych jest zwykle siedem, osiem rodzin, które po sprawdzeniu warunków kwalifikowane są do roli opiekunów. Sprawdzane są nie tylko warunki materialne, w jakich dzieci spędzą kilka tygodni wakacji, ale także sprawy moralno-prawne. Chodzi o to, żeby nie było cienia żadnych zagrożeń, żeby pojawienie się w rodzinie dziecka z Polski nie powodowało stresu u samego dziecka, jak i gospodarzy jego pobytu. Listę uczestników ustala szefowa placówki Anna Zieniewicz. Wyjazd jest swoistego rodzaju nagrodą i formą motywacji do jeszcze lepszej nauki podopiecznych domu dziecka.

W tym roku jedenastoletni Jarosław Kulesza spędzi wakacje w rodzinie Hanny Walas. Trzynastoletnia Paulina Kuklińska i piętnastoletnia Magda Ostasiewicz będzie gościem rodziny Teresy Neska, dziesięcioletni Piotr Krukowski jest w rodzinie Małgorzaty i Mariusza Hydyków, dziesięcioletnia Agnieszka Ostasiewicz jest podejmowana przez Aleksandrę i Stanisława Majcher, dwunastoletnia Natalia Banasiuk jest gościem Bogumiły i Piotra Walkoszów, a Mariusz Rozmysłowicz, lat 12, spędzi wakacje w rodzinie Haliny i Kazimierza Giezadłów.
Na organizatorach pobytu obok obowiązku znalezienia rodzin chętnych do przyjęcia dzieci ciąży sprawa zapewnienia finansowania przelotu. W tym roku był on możliwy między innymi dzięki hojności: Anny i Waltera Muliców, Tomasza Ziobrowskiego, Janusza Partyki i Joanny Winiarskiej.
Tekst i zdjęcia:
Andrzej Baraniak/NEWSRP

Categories: Reportaże

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*