W afrykańskim stylu

Chicago (Inf. wł.) – Dwudziestego pierwszego lipca w parku przy zbiegu ulic Montrose i Lake Shore Drive nad jeziorem Michigan odbył się piłkarski piknik zorganizowany przez grupę Afroamerykanów skupionych wokół byłego zawodnika piłkarskiej reprezentacji Nigerii – Olawale Gafara Liamceda. Przebywa on w Stanach Zjednoczonych od 1991 roku i od kilku lat zajmuje się propagowaniem futbolu w chicagowskim środowisku. Obecnie jest trenerem drużyny szkolnej Kennedy King College.

Liamceda od siedmiu lat organizuje piłkarski festyn „Chicago African Futbol Tournament”, którego tegoroczna edycja z udziałem dwunastu drużyn odbyła się w minioną sobotę. Do tej pory w imprezie uczestniczyły jedynie drużyny reprezentujące różne państwa z Czarnego Lądu. W tym roku do udziału w imprezie zaproszony został polonijny klub piłkarski „Wisła”.

Organizatorzy chyba obawiali się biało-czerwonych, bo wykorzystali fortel Władysława Jagiełły spod Grunwaldu i wzięli wiślaków na przeczekanie. Mecze eliminacyjne miały rozpocząć się o godzinie 9 rano. Kadra „Wisły” z prezesem Józefem Karkutem pojawiła się na rozgrzewce kilkanaście minut po ósmej i po jej zakończeniu, zamiast wybiec na murawę, musiała skorzystać z cienia okolicznych drzew, oczekując na rywali, którzy w tym czasie chyba jeszcze spali.

Pierwszy pojedynek z chicagowską reprezentacją Etiopii, występującą pod szyldem „Blue Nice” rozpoczął się dopiero po godzinie jedenastej. „Wisełka” wyładowała zdenerwowanie związane z oczekiwaniem na przeciwników aplikując rywalom w ciągu czterdziestu minut spotkania (mecze rozgrywano systemem dwa razy po dwadzieścia minut) trzy bramki, nie tracąc żadnej. Ich autorem był Łukasz Kędzior. Po spotkaniu prezes Karkut przyznał, że opóźnienie rozpoczęcia turnieju zadecyduje chyba o wycofaniu się z imprezy, gdyż drużyna jest w okresie tak zwanego roztrenowania i zawodnicy mają inne plany na sobotnie popołudnie. Plany te chyba rzeczywiście wpłynęły na „formę” wiślaków, bo dwa kolejne spotkania eliminacyjne przegrali i zgodnie z planem pojechali do domu. Główna nagroda piknikowego turnieju w kwocie tysiąca dolarów trafiła do drużyny Hyde Park Rangers z Ghany, z którymi wiślacy w drugiej rundzie eliminacji po przypadkowej bramce przegrali 1:0.

W godzinach popołudniowych festyn sponsorowany przez kompanię wysyłającą pieniądze do najodleglejszych zakątków świata – Western Union i sieć sklepów Dominick’s – zgromadził liczną rzeszę afroamerykańskiej widowni. Dla publiczności przygotowano liczne niespodzianki w postaci loterii, gier i zabaw. Sponsorzy rozdawali firmowe prezenty oraz kupony na zakupy.
Tekst i zdjęcia:
Andrzej Baraniak/NEWSRP

Categories: Reportaże

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*