Thanksgiving Day

Dzień Dziękczynienia to najstarsze i najbardziej amerykańskie święto. Obchodzone jest od zarania dziejów Ameryki. Każdego roku wdzięczni imigranci dziękowali Bogu za przetrwanie i dobra doczesne. Thanksgiving to okres radości i nadziei, spotkań rodzinnych i pojednania wszystkich ludzi. W dniu tym przy suto zastawionym stole panuje szczególna, rodzinna atmosfera.

 

Przed laty święto miało inny charakter. W stanach Nowej Anglii (XIX wiek) polowano w tym dniu na dzikie ptactwo. Zwyczaj ten częściowo jeszcze istnieje. W początkach XX wieku tradycją było, by dzieci w przebraniu odwiedzały sąsiadów. Chmary Mali wędrowcy maszerowali całymi chmarami od domu do domu, dostawali cukierki, owoce i pieniądze.

 

Obecnie każdego roku w Plymouth tysiące przebierańców wędruje na Burial Hill, miejsce spoczynku ofiar tragicznej zimy 1622 r. Celebrowana jest msza żałobna, by uczcić tych, którzy pierwsi kolonizowali Nowy Świat.

 

Wydaje się jednak, że teraz święto traci religijny charakter. Staje się natomiast radosną fiestą. Organizowane są parady i mityngi sportowe. W Nowym Jorku już od 1924 roku odbywa się największa impreza – Macy’s Thanksgiving Day Parade. Uroczysty przemarsz przypomina wszystkim o tym radosnym dniu, a także o zbliżającym się Mikołaju i Bożym Narodzeniu.

 

Wszystko zaczęło się w Plymouth. Był rok 1621. Pier-wsi imigranci, którzy wylądowali u wybrzeży Nowej Anglii, napotkali trudne warunki. Zima było długa i mroźna. Brakowało żywności. Śmierć zebrała obfite żniwo, zmarło 47 osób, które pochowano w nieoznakowanych grobach.

 

Życie było ciągłą walką o przetrwanie, nie zrażano się jednak przeciwnościami losu. Indianie pomogli zbudować pierwsze domy, nauczyli też białych uprawiać kukurydzę. Nadeszła wiosna. Na 20 akrach posadzono kukurydzę – świętą roślinę Indian. Wkrótce zazieleniły się łany tej boskiej rośliny. Tylko poletka pszenicy, jęczmienia i grochu marniały z dnia na dzień. Z nadzieją patrzono jednak w przyszłość. Jesienią żółtozielone pola kukurydziane wydały obfity plon. Radość była ogromna. Gubernator Bradford zarządził zorganizowanie święta, by podziękować Bogu za przetrwanie i szczęśliwe zbiory.

 

Na ucztę zaproszono zaprzyjaźnionych Indian. Wódz czerwonoskórych przyjął zaproszenie i w wyznaczonym dniu przybył na uroczystość z 90 wojownikami. Jako prezent przyniesiono upolowane jelenie i indyki. Ucztowano pod gołym niebem. Pachniało dziczyzną i suszonymi owocami. Podano także wino sporządzone z dzikich winogron. Rozpalono ogniska. Uczta trwała trzy dni. Zjadano wszystko z ogromnym apetytem. Znikały ze stołów pieczone indyki i ryby, nie gardzono też fasolą. Smakowały suszone śliwki i jagody, a nawet rukiew wodna. Chleb kukurydziany pasował do wszystkiego. Wspólnej zabawie nie było końca. Indianie demonstrowali białym łuki, osadnicy szczycili się bronią palną. Ćwiczono zapasy i wyścigi biegaczy. Tak wyglądał pierwszy w historii Ameryki Thanksgiving.

 

Osadnikom groziło jednak ciągłe niebezpieczeństwo. W 1623 roku panowała wielka susza. Żółkły plantacje kukurydzy. Przybyszom zagrażał głód. Zarządzono modły, prosząc Boga o deszcz. W skupieniu proszono Opatrzność o pomoc. I stało się. Następnego dnia obfity deszcz zrosił plantacje. Plony ocalały. Gubernator proklamował Dzień Dziękczynienia.

 

Po 1623 roku Thanksgiving obchodzono nieregularnie. Generalny Sąd w Massachusetts w 1623 roku upoważnił gubernatora i Radę do ogłaszania Dnia Dziękczynienia, ilekroć będzie ku temu okazja. Pierwszy narodowy Thanksgiving proklamował prezydent George Washington w 1789 roku. Stany Zjednoczone przeżywały wtedy trudne czasy. Toczono wojnę z Anglią o niepodległość, walczono o jedność trzynastu skłóconych kolonii. Rząd był bezsilny, a jednak ogłosił narodowe święto. Prezydent powiedział: „Niniejszym zalecam, by dzień 26 listopada był poświęcony przez ludzi wszystkich stanów dla dobra i chwały nas wszystkich. Abyśmy nadal mogli być zjednoczeni w przekazaniu Mu naszych szczególnych i uniżonych podziękowań za opiekę nad ludem tego kraju, zanim stał się narodem”.

 

W 1846 r. Sarah Josepha Hale, wydawca popularnej gazety dla kobiet „Godey’s Lady’s Book” wszczęła kampanię o regularne obchodzenie święta. Pisała wówczas: „…to święto musi stać się narodowym w całych Stanach. W ostatnich dwudziestu latach Ameryka zrobiła tak wiele, by się zjednoczyć… Z powagą i namaszczeniem musimy myśleć, że jednocząc się wspólnie w domu czy kościele czynimy to dla dobra nas wszystkich”.

 

Po tej akcji większość stanów oficjalnie zaakceptowała ostatni czwartek listopada jako Dzień Dziękczynienia. Następne lata to wojna domowa. W 1862 roku prezydent Lincoln wezwał naród, by obchodzono święto w kościołach modląc się o zwycięstwo Północy oraz uniknięcie obcej interwencji.

 

Dopiero w 1941 r. Kongres USA ostatecznie wydał rezolucję ustanawiającą Dzień Dziękczynienia świętem narodowym. Tradycja kultywowana jest w całym kraju, a święto obchodzone nader uroczyście. Thanksgiving to nie tylko konsumpcja indyka z sosem żurawinowym i placka z dyni, spotkania w rodzinnym gronie, także przeróżne aktywności sportowe i towarzyskie.

 

Happy Thanksgiving wszystkim!


Janusz Kopeć

Categories: Reportaże

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*