Somalia. Wojna, pokój, wybory i zagraniczni goście w Mogadiszu

Po eksplozji bomby w Mogadiszu fot.Said Yusuf Warsame/EPA

Po eksplozji bomby w Mogadiszu fot.Said Yusuf Warsame/EPA

Stolica Somalii Mogadiszu, do niedawna najbardziej niebezpieczne miasto świata, gości w weekend pierwszą od lat międzynarodową konferencję. Wraz z zaplanowanymi na wrzesień wyborami parlamentarnymi dowodzi to, że po latach upadku kraj ten powoli staje na nogi.

Na weekend zjeżdżają do Mogadiszu prezydenci Dżibuti, Etiopii, Kenii, Sudanu Południowego, Sudanu i Ugandy, by wraz z prezydentem Somalii wziąć udział w 53. naradzie szefów państw należących do Międzyrządowej Organizacji ds. Rozwoju (IGAD), powołanego w 1996 r. regionalnego ugrupowania krajów Rogu Afryki i doliny Nilu.

„To dla nas wielki dzień. Po raz pierwszy od ponad trzydziestu lat Mogadiszu gości tak ważną imprezę. To dowód, że po epoce chaosu i upadku wracamy do gry” – zapewnia somalijski minister dyplomacji.

Wojna w Somalii trwa od lat 80. ubiegłego wieku. Wybuchła, gdy w kraju doszło do buntu przeciwko trwającym od 1969 r. dyktatorskim rządom wojskowego prezydenta gen. Mohammeda Siada Barrego. W 1991 r. rebelianci obalili w końcu dyktatora, ale natychmiast wszczęli między sobą wojnę o władzę i podział łupów.

Wojna i klęska głodu skłoniły do interwencji wojskowej ONZ i USA, które wysłały do Somalii kilkadziesiąt tysięcy żołnierzy. Interwencja zakończyła się katastrofą jesienią 1993 r,. po owianej złą sławą „bitwie w Mogadiszu” (zginęło ok. 20 Amerykanów i prawie 2 tys. Somalijczyków), a dwa lata później Amerykanie i ONZ wycofali się z Somalii, pozostawiając ją samą z lokalnymi watażkami i przywódcami klanowymi.

Somalia stała się państwem upadłym, pozbawionym rządu, administracji, policji, wojska i sądów. Secesję ogłosiły prowincje Somaliland i Puntland, a kontrolę nad wybrzeżami Morza Czerwonego przejęli piraci. Kres chaosowi położyli dopiero somalijscy talibowie, fanatycy muzułmańscy, którzy na wzór radykałów z Afganistanu skrzyknęli się w partyzanckie wojsko i wiosną 2006 r. pokonali klanowych watażków, zajęli Mogadiszu i po raz pierwszy od 1991 r. narzucili rządy całemu krajowi.

Po władzę sięgnęli jednak w czasie, gdy Amerykanie już piąty rok toczyli światową wojnę z dżihadystami. Po pół roku rządów w Mogadiszu talibów obaliła sprzymierzona z USA etiopska armia, która na prośbę Waszyngtonu najechała Somalię. Przez następnych pięć lat w kraju trwała wojna między talibami, którzy odrodzili się w partyzantce Al-Szabab, oraz okupującymi Somalię Etiopczykami, Kenijczykami (wkroczyli do Somalii w 2011 r.), a także przysłanymi im na pomoc wojskami pokojowymi Unii Afrykańskiej. W wojnie z somalijskimi dżihadystami uczestniczą też Amerykanie. Amerykańscy komandosi dokonują zbrojnych rajdów w Somalii, a amerykańskie samoloty bezzałogowe bombardują bazy partyzantów.

W rezultacie w 2011 r. talibowie zostali wyparci z Mogadiszu, a w następnych latach sojusznicze wojska odebrały im niemal wszystkie porty, dzięki którym partyzanci zaopatrywali się w broń i zarabiali pieniądze na wojnę. Somalijscy dżihadyści stracili też swojego przywódcę Ahmeda Abdiego Godane – został zabity w 2014 r. przez USA (zastąpił go szejk Ahmad Umar Abu Ubajdah). Osłabieni i rozbici talibowie nie podejmują już otwartej wojny, ale wciąż sięgają po terror i co kilka tygodni dokonują zamachów bombowych w Mogadiszu. Celami zamachowców są zwykle pałac prezydencki, lotnisko przerobione na główną bazę wojsk Unii Afrykańskiej, a także stołeczne hotele i restauracje, które zaczęli otwierać wracający z emigracji Somalijczycy, korzystając ze względnego spokoju w stolicy. Wiosną w Mogadiszu odbyły się już drugie targi książki, jeszcze w tym roku powstanie pierwsze nowoczesne centrum handlowe.

Normalizacja sytuacji sprawiła, że Somalię zaczęli coraz częściej odwiedzać zagraniczni goście. Najczęstszym gościem wśród cudzoziemskich przywódców jest prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan, który jako pierwszy już w 2011 r. złożył wizytę w Somalii (w czerwcu był tam znowu, by otworzyć turecką ambasadę).

Poza coraz liczniejszymi wizytami zagranicznych dostojników, m.in. szefów dyplomacji USA i Wielkiej Brytanii, dowodem postępującej stabilizacji w Somalii miały być planowane na ten rok pierwsze powszechne wybory do parlamentu.

Przed czterema laty obecnych 275 posłów wybrało 135-osobowe kolegium elektorskie, składające się z przedstawicieli starszyzny klanowej. Posłowie wybrali na prezydenta nauczyciela Hassana Szejka Mohamuda. W lipcu somalijscy przywódcy zdecydowali jednak, że sytuacja w kraju wciąż nie pozwala na przeprowadzenie powszechnych wyborów, i ustalili, że we wrześniu nowych posłów znów wybierze kolegium elektorskie, ale tym razem składać się będzie aż z blisko 14 tys. osób. W październiku posłowie wybiorą nowego prezydenta. 60-letni Mohamud zamierza ubiegać się o reelekcję. Następne wybory, w 2020 r., mają już być powszechne, a do jesieni 2018 r. mają zostać zarejestrowane partie polityczne, do których posłowie, pod groźbą utraty mandatu, muszą się obowiązkowo zapisać.

Sen z powiek spędza somalijskim przywódcom, a także ich rodakom niepewna przyszłość liczącego 22 tys. żołnierzy kontyngentu wojsk Unii Afrykańskiej, któremu Mogadiszu i Somalia zawdzięczają obecny względny spokój. W skład wojsk pokojowych wchodzą żołnierze z Etiopii, Kenii, Ugandy, Burundi i Dżibuti. Etiopia, uważana w Somalii za wroga, chciałaby jak najszybciej wycofać swoje wojska. Marzy o tym także Kenia, która z powodu inwazji na Somalię naraziła się na odwetowe ataki terrorystyczne Al-Szabab. Kryzys polityczny w Burundi sprawia, że i tamtejsze władze myślą o ściągnięciu wojsk, by zapewnić sobie spokój w Bużumburze. Co gorsza, zajęta własnymi problemami Unia Europejska obcięła w tym roku o jedną piątą nakłady na budżet wojsk pokojowych Unii Afrykańskiej w Somalii. Zirytowana Uganda zagroziła, że w takim razie już w przyszłym roku wycofa z Somalii 6 tys. swoich żołnierzy. Mandat wojsk Unii Afrykańskiej w Somalii upływa w 2020 r.

Wojciech Jagielski (PAP)

Categories: Reportaże

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*