Regaty żeglarzy samotnych Velux 5 Oceans the Ulimate Challenge

Start do drugiego etapu regat samotnych żeglarzy dookoła świata z Kapsztadu do Wellington w Nowej Zelandii został opóźniony o cztery dni z powodu sztormowej pogody u przylądka Dobrej Nadziei. Wiatr osiągający szybkość 72 węzłów w podmuchach (powyżej 65 węzłów uważany jest za huragan) i 10 metrowa fala skłoniły organizatorów do kilkakrotnego przekładania startu i w końcu 5 jachtów Eco 60 wystartowało w czwartek 16 grudnia. Żeglarze, oczekujący na start, nie tracili czasu. Wszyscy zgodnie pomagali belgijskiemu skiperowi (mającemu najmniej czasu z uwagi na późne ukończenie I etapu) przygotować FIVE OCEANS OF SMILES do trudnego II etapu. Polska społeczność zamieszkująca Kapsztad i okolice objęła opieką Gutka.

 

Jak doniósł portal www.Velux5Oceans.com: w niedzielę Polonia kapsztadzka zorganizowała „Polish Christmas”, na którą ekipa Operon Racing zaprosiła pozostałe zespoły oraz organizatorów regat. Uroczystość rozpoczęła się mszą świętą, w której uczestniczyła tylko załoga Operona, a następnie był wigilijny obiad, na którym stawili się wszyscy zaproszeni goście. Było przemówienie Adama Wierzyckiego, prezesa Polonii w Kapsztadzie, potem życzenia, opłatek, kolędy. Były również konkursy wokalne oraz loteria fantowa, co gościom bardzo się podobało. Żeglarzy wraz z rodzinami i organizatorami gościła wiceprezes miejscowej Polonii, pani Danuta Cieśla.

 

Punktualnie o 9.00 GMT (3.00 czasu chicagowskiego) w czwartek żeglarze wyruszyli na trasę prowadzącą z Kapsztadu do Wellington. Wiatr był o prędkości 15 węzłów, ale niestety przeciwny, toteż żeglarze rozpoczęli żmudne halsowanie się na południe w poszukiwaniu słynnych „ryczących czterdziestek”. Peleton 5 jachtów tym razem prowadził Kanadyjczyk Derek Hatfield na jachcie ACTIVE HOUSE, drugi był Amerykanin Brad van Liew na PINGOUIN, na trzecim miejscu Zbigniew Gutkowski „Gutek” na OPERON RACING. Miejsce czwarte zajmował Brytyjczyk Chris Stanmore-Major na SPARTAN-ie. Peleton zamykał Belg Christophe Bullens na wspomnianym wyżej jachcie FIVE OCEANS OF SMILES. Taka sytuacja trwała przez dwie pierwsze doby, kiedy żeglarze prowadzili własną taktykę zbliżającą ich do upragnionych pomyślnych wiatrów.

 

W międzyczasie belgijski skiper zgłosił awarię urządzenia sterowego nienaprawialną w czasie panujących warunków i zawrócił do Kapsztadu w celu naprawy. Widać, że pech Belga nie opuszcza, jednak była to decyzja ze wszech miar słuszna. Wszak każdy skiper w końcowych wywiadach przed startem podkreślał, że najważniejszą sprawą na tym najtrudniejszym etapie jest bezpieczeństwo. Bardzo mocno akcentował to polski skiper.

 

Po dwóch dobach żeglugi Gutek odezwał się do mnie e-mailem opisując dotychczasową żeglugę (pisownia oryginalna):

 

Cześć Andrzej.

NO I POJECHALIŚMY.

PO 12 GODZINACH SZTORMOWANIA DOJECHALIŚMY DO STREFY CISZY. WOLNO PORUSZAMY SIĘ DO PRZODU. DEREK I BRAD SĄ W ZASIĘGU WZROKU OD STARTU. NIE DAŁO SIĘ SPAĆ BO ODLEGŁOŚCI MIĘDZY NAMI BYŁY MINIMALNE I MOGŁO BY DOJŚĆ DO WYPADKU.

PROGNOZA NA NASTĘPNE DNI NIE JEST DOBRA. PRZECIWNE WIATRY BĘDĄ NAS ZMUSZAĆ DO ŻEGLOWANIA NA GŁĘBOKIE POŁUDNIE. W TEJ CHWILI WODA MA TAM 0 STOPNI, A OD 5 STOPNI SĄ GÓRY LODOWE. OSTATNIO STATEK BADAWCZY WIDZIAŁ JEDNĄ NA 47 STOPNIU, ZARAZ PRZY KERGULENACH!

ZNASZ JAKIŚ PORTAL O GÓRACH LODOWYCH I ZAGROŻENIACH NA OCEANIE?

JAK BĘDZIESZ MIAŁ TAKIE INFO DAJ ZNAĆ SZYBKO!

pozdrawiam Gutek

 

Szybka akcja, którą zainicjowałem wśród znajomych żeglarzy przyniosła wynik w postaci kilkunastu stron internetowych traktujących o górach lodowych na trasie. Gutek ma już je na pokładzie i analizuje. Jest to oczywiście dopuszczalne przez regulamin regat. Na pokładzie OPERONA Gutek ma dostęp do

internetu i może w chwilach „wolnych” pokusić się o ich analizę. Oczywiście powyższe slowa i e-mail Gutka dowodzą trudności żeglugi na Oceanie Południowym.

 

 

Samotny żeglarz nie tylko musi uważać, aby nie przesadzić z ilością żagli, wsłuchiwać się w odgłosy oceanu, aby wyłapać nadchodzący szkwał, odgłosy żeglującej łódki, aby rozpoznać dźwięki normalne dla żeglugi od tych zwiastujących awarię. Musi podejmować na bieżąco właściwe decyzje nawigacyjne związane z przyjętą taktyką. Taktykę opracowuje na podstawie otrzymywanych komunikatów meteorologicznych (z rozmów z Gutkiem wiem, że używa prognoz z portalu Ugrib – mapy pogody z internetu, wskazujące kierunek i prędkość wiatrów, izobary, opady itp.). Do tego dochodzi konieczność uważania na góry lodowe, które lada moment pojawią się na trasie regatowej flotylli.

 

Oprócz wspomnianych icebergs bardzo groźne, a nawet groźniejsze, są tzw. growlery, czyli zanurzone w oceanie kawałki góry lodowej lub wręcz kry lodowej praktycznie nie do wykrycia, szczególnie podczas nocnej szybkiej żeglugi. Toteż każdemu z żeglarzy oprócz wiedzy i praktyki potrzebny jest łut przysłowiowego szczęścia.

 

Gutkowi życzę, aby go nie opuścił. Na portalu www.Velux5Oceans.com organizatorzy udziału polskiego jachtu rozpoczęli sympatyczną akcję przesyłania Świątecznych Życzeń polskiemu skiperowi. Zachęcam polonijnych czytelników do zapoznania się z powyższym portalem (jest również po polsku) i poparcia tej akcji. Przy okazji można też życzyć Gutkowi tego przysłowiowego łutu szczęścia. Na pewno będzie mu raźniej podczas żeglugi zimnym, niegościnnym, sztormowym Oceanem Południowym. Niech w bożonarodzeniowy czas nasze życzenia i sympatia będą z nim.

 

Kpt. Andrzej W. Piotrowski

Chicago

 

Z ostatniej chwili: biuro organizacyjne regat Velux 5 Oceans zmieniło port etapowy Salvador w Brazylii na Punta del Este w Urugwaju. Więcej szczegółów w następnym artykule. Po 4 dniach prowadzi Amerykanin, Gutek na drugim miejscu.

Categories: Reportaże

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*