Regaty samotnych żeglarzy Velux 5 Oceans

Etap Punta del Este (Urugwaj) – Charleston (USA)

Polski żeglarz Zbigniew Gutkowski ‘Gutek’ uczestniczy w regatach samotnych dookoła świata. W poprzednim odcinku opisywałem niesamowity finisz polskiego skipera na mecie w Punta del Este. Polak wyprzedził walczącego o drugie miejsce Brytyjczyka na jachcie SPARTAN o 40 sekund. Czterdziesci sekund na trasie 6800 mil morskich i po 25 dniach żeglugi na oceanie. Był to wielki wyczyn odnotowany na światowych żeglarskich forach internetowych.

Dwudziestego siódmego marca o godzinie 11.00 czasu chicagowskiego uczestnicy regat wystartowali do czwartego etapu najstarszych regat dookołaziemskich na trasie Punta del Este (Urugwaj) – Charleston (USA). Etap liczy 5,700 mil morskich. Pierwszy linię startu przekroczył OPERON RACING prowadzony przez gdańszczanina Zbyszka Gutkowskiego. Żeglarze spodziewani są w amerykańskim porcie pod koniec kwietnia.

 

Przez pierwsze dwa dni żeglarze płynęli szybko mając pomyślny wiatr z rufy. jednak później na drodze samotnych żeglarzy stanął wyż Świętej Heleny (od nazwy słynnej wyspy – więzienia Napoleona). On był pierwszym sprawdzianem taktycznych zdolności skiperów z USA, Wielkiej Brytanii, Kanady i Polski. Polski żeglarz ma zdecydowanie najgorszą opcję, bowiem nie tylko ma najcięższy jacht i co za tym idzie najwolniejszy, ale również nierozwiązany problem z luzem na płetwie balastowej. Nie usunięto tej awarii w Punta del Este z powodu braku odpowiednich narzędzi, jak też możliwości dłuższego przebywania na travelift (urządzenie do wyciągania jachtów z wody).

 

Problem z płetwą balastową również spowalnia jacht na niektórych kursach względem wiatru (a tych kursów na trasie do Charleston będzie znacznie więcej). Nowością jest wprowadzenie do tego etapu tzw. stealth (hidden position). Autorem tegoż był właśnie Gutek. Innowacja polega na tym, że każdy ze skiperów ma prawo dwukrotnie ,zniknąć’ na 24 godziny z tablicy rejestrującej pozycję jachtów. Celem poprawki jest, jak tłumaczył Gutek, uniknięcie ciągłego śledzenia i podążania tropem konkurenta.

 

Podawana do komisji regatowej (i wyświetlana na stronie internetowej regat) pozycja może służyć do ciągłego monitorowania konkurencji przez np. zespół brzegowy i przekazywania porad zawodnikom, jak żeglować, aby ciągle „przykrywać” wręcz przykleić się do konkurenta. Innowacja pt. hidden position ma pozwolić na bardziej autorską taktykę i zwiększyć autonomię decyzyjną poszczególnych konkurentów.

 

Po szczęśliwym pokonaniu obrzeża wyżu Św. Heleny żeglarze weszli w obszar małych niżów tworzących się wzdłuż wybrzeża Brazylii. I tutaj zaczęły się schody. Ten niże to obszar krótkotrwałych cisz i gwałtownych burz. Wiatr może nagle od zupełnego go braku skoczyć do siły regularnego sztormu, zmieniając kompletnie kierunek. Do tego dochodzi skotłowana i nieregularna fala uderzająca z różnych kierunków.

 

Dla żeglarzy i jachtów to niezwykle ciężkie warunki. Konieczność ciągłego zmieniania żagli, kursu powoduje, że wypoczynek jest rzeczą niezwykle iluzoryczną. To również bardzo ciężkie doświadczenie dla jachtów i sprzętu. Nic też dziwnego, że jak z rękawa posypały się awarie. Wszystkie jachty raportowały problemy. Na OPERONIE złamał się bukszpryt (wytyk na dziobie pozwalający nieść lekkie przednie żagle) i uszkodzony został główny alternator ładujący akumulatory, a sam skiper rzucony falą do kokpitu doznał urazu (stłuczenia lub pęknięcia) żeber. Z podobnymi kłopotami zmagają się też pozostali żeglarze. Jak pisał prowadzący Amerykanin Brad van Liew droga przez ten obszar to prawdziwa żeglarska Golgota.

 

Jak donosił Gutek, marzeniem wszystkich jest dotrzeć do pasatów (stałe wiatry wiejące z kierunków wschodnich – istnieją po obu stronach równika). Polski żeglarz już naprawił bukszpryt używając awaryjnych rumpli do sterów. Na dzień dzisiejszy (piszę we wtorek 5 kwietnia) sytuacja jest następująca: prowadzi Amerykanin Brad van Liew (PINGOUIN) 79 mil morskich przed Kanadyjczykiem Derekiem Hatfieldem (ACTIVE HOUSE), za Kanadyjczykiem jest Gutek (OPERON RACING) ze stratą 200 mil do Brada i regaty zamyka Brytyjczyk Chris Stanmore-Major (SPARTAN) mający 15 mil do Polaka. No, ale walka dopiero się zaczęła. Przed żeglarzami bardzo ciężki akwen cisz podzwrotnikowych, gdzie taktyka wszystkich konkurentów musi wspiąć się na wyżyny.

 

Bardzo przydatna będzie innowacja stealth wprowadzona przez komisję regatową na wniosek Gutka. Amerykanin i Brytyjczyk już wykorzystali 50% przydziału, Gutek i Derek jeszcze nie. To bardzo pomoże Derekowi i Gutkowi w dalszych regatowych „podchodach”. Stawiam na Gutka, że trzyma swój regatowy „nos” w zanadrzu i czeka na okazję. Okazji jeszcze będzie dużo. Czekam też na telefon od Gutka i w najbliższym artykule podzielę się z czytelnikami moimi przemyśleniami po kolejnych tysiącach mil i rozmowach z polskim skiperem. Tradycyjnie trzymam kciuki za skipera OPERONA. Zapraszam na stronę www.velux5oceans.com

 

Kpt. Andrzej W. Piotrowski

Chicago

Categories: Reportaże

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*