"Uniwersytecie! Służ Prawdzie!"

– prof. Agnieszka Lekka-Kowalik


Już po raz drugi uczestniczyłam w Polskich Targach Uniwersyteckich. W tym roku były one organizowane przez Fahrenheit Center. W dniach 29 lutego–1 marca odbyły się w Chicago na University of Illinois, a 2–3 marca – po raz pierwszy – również w Toronto na University of Toronto. 16 znakomitych polskich uczelni (pełna lista na: www.fahrenheitcenter.org/ii-polish-universities-fair-2012.html) zaprezentowało swą ofertę studiów w języku polskim i angielskim. Uczestniczyłam w Targach jako przedstawiciel Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II. Szczegóły obu tegorocznych odsłon Targów można znaleźć na wielu stronach internetowych i w publikacjach prasowych, co świadczy o wadze tego wydarzenia. Trzy cechy warte są natomiast podkreślenia.

 

Po pierwsze – atrakcyjność polskiej oferty edukacyjnej. O tym, że studia w Polsce są o wiele tańsze niż w USA czy Kanadzie, nie trzeba nikogo przekonywać – tańsze jest nie tylko czesne, ale i koszty utrzymania oraz ubezpieczenia zdrowotnego. Jednakże aspekt ekonomiczny nie jest, jak sądzę, najważniejszym atutem studiowania w Polsce. Martha Nussbaum, profesor Uniwersytetu Chicagowskiego, w książce Not for profit. Why Democracy Needs the Humanities (2010) broni tezy, że edukacja na poziomie wyższym nie idzie w dobrym kierunku. Absolwent – twierdzi – widziany jest przede wszystkim jako ktoś, kto pomnaża produkt krajowy brutto, natomiast zaniedbywane jest kształcenie cech, które są niezbędne dla prawidłowego funkcjonowania demokracji, czy szerzej – społeczeństwa obywatelskiego. Sądzę, że w Polsce ów aspekt wychowania do bycia odpowiedzialnym obywatelem i uczestnikiem życia społecznego, a nie jedynie wysokiej klasy specjalistą w wąskiej dziedzinie, nie został zarzucony, mimo nieustannego podkreślania, że szkoła wyższa powinna przygotowywać do zawodu i poruszania się na rynku pracy. Ciągle respektowany jest klasyczny ideał uniwersytecki: kształcenie twórczych indywidualności. Jak to wyraził wybitny polski filozofi Tadeusz Czeżowski w pracy O ideale uniwersytetu: „[k]ształcenie indywidualności jest wszechstronnym rozwijaniem jej możliwości, twórczość osiąga się kształcąc samodzielność myślenia”.

 

Taki ideał nie jest konkurencyjny wobec ideału nauczania dla rynku pracy. Wręcz przeciwnie, twórcza indywidualność nie tyle znajduje swoje miejsce na rynku pracy, co kształtuje ów rynek, dostrzegając nowe możliwości i kreując miejsce pracy dla siebie, a wielokroć także dla innych. Tylko twórcza indywidualność może adekwatnie odpowiadać na zmieniające się tak szybko realia. Bycie specjalistą „od lewej tylnej nogi żabki” już nie wystarcza, ponieważ w ciągu niewielu lat może się okazać, że nowe żabki nie mają nóg i nawet najznakomitszy specjalista nie jest do niczego potrzebny. Zakorzenienie w tradycji klasycznej koncepcji uczelni okazuje się najlepszą odpowiedzią na wyzwania współczesności; a pomnażanie produktu krajowego brutto jest konsekwencją realizowania twórczego i odpowiedzialnego „projektu na życie”, a nie zasadniczym celem studiowania.

 

Oczywiście, pisząc te słowa patrzę na polską edukacją wyższą przez pryzmat własnej uczelni – Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II, ale nie sądzę, bym się zasadniczo myliła przynajmniej co do uczelni obecnych na Targach. Ujawniło się to bowiem wyraźnie w czasie Targów, gdy przedstawiciele znakomitych wyższych uczelni prezentowali swoją ofertę potencjalnym kandydatom, podkreślając elastyczność studiowania i wymóg indywidualnej kreatywności. Proponowany typ kształcenia integralnego ujmuje specjalistyczną wiedzę w szerokiej perspektywie, a dzięki temu: po pierwsze, pozwala sprostać aktualnym oczekiwaniom społeczeństwa wobec absolwentów szkół wyższych, a z drugiej strony – samym absolwentom przystosować się do szybko zmieniającego się rynku pracy.

 

Ujawniło się to także – i to druga z cech wartych podkreślenia w polskiej ofercie edukacyjnej – w zróżnicowaniu propozycji. Bez zbytniej przesady w czasie Targów można było głosić: powiedz, czym się interesujesz, a znajdę ci kierunek – jeśli nie na mojej uczelni, to na pewno na sąsiedniej. Rzeczywiście, wiele polskich uczelni rokrocznie oferuje nowe kierunki studiów, z jednej strony odpowiadając na zapotrzebowanie rynku, a z drugiej – twórczo wykorzystując wypracowaną akademicką tradycję

.

 

Sięgnę do przykładu własnego Wydziału Filozofii KUL. W przeciągu ostatnich kilku lat otworzyliśmy nowe kierunki: kulturoznawstwo, retorykę stosowaną, naukoznawstwo i etykę. Wszystkie one czerpią z filozoficznej tradycji wydziału, a jednocześnie dają wiedzę i umiejętności poszukiwane na rynku pracy. Trzecia warta podkreślenia cecha polskiej oferty to otwieranie możliwości – większość uczelni ma podpisane międzynarodowe i krajowe umowy z innymi uczelniami o wymianie studentów i kadry nauczającej, większość uczestniczy też w europejskim programie Erasmus, w ramach którego studenci wyjeżdżają na semestr na uczelnię partnerską, otrzymując na ten cel specjalne stypendium (na uczelni partnerskiej zaliczają uzgodnione zajęcia, a przez to semestr, tak że wyjazd nie przedłuża czasu studiów).

 

Do konkursu o stypendium Erasmus uprawnieni są wszyscy studenci osiągający odpowiednią średnią ocen, niezależnie od tego, jakiego kraju są obywatelami i w jakim języku studiują. I znów przykład z mojej macierzystej uczelni: w I semestrze roku akademickiego 2012/13 w ramach programu Erasmus na University of Helsinki wyjeżdża studentka III roku filozofii w języku angielskim pochodząca z Nigerii.

 

Wymienione cechy stanowią wystarczające racje, by na serio pomyśleć o studiowaniu w Polsce, choć niewątpliwie udanie się do innego kraju – mało: na inny kontynent – wymaga odwagi, determinacji i swoistego „pionierskiego ducha”. Takich cech z pewnością nie brakuje także potomkom Polaków, którzy w trudnych czasach wybrali Amerykę czy Kanadę jako swą drugą ojczyznę.

 

Sądzę, że organizując Targi Fahrenheit Center doceniło zarówno zalety polskiej oferty edukacyjnej, jak i dostrzegło potrzebę Polonii. A setki odwiedzających każdego dnia świadczą, że się nie pomyliło.

 

Można oczywiście patrzeć na Targi jako na poszukiwanie studentów poza granicami Polski w dobie kryzysu demograficznego. I oczywiście jest to prawda – ale jedynie częściowa. Obecność studentów z różnych krajów i kontynentów ubogaca uczelnię i jej studentów. Studenci międzynarodowi wnoszą przecież w życie akademickie własną kulturę, obyczaje, pomysły, a przez to uczą otwierania się na inność, twórczego i przyjaznego – a nie konfrontacyjnego – wykorzystywania owej inności dla własnego rozwoju. Wymuszają też na kadrze nauczającej swoistą „burzę mózgów”, jak zmieniać i ofertę, i styl nauczania, by sprostać oczekiwaniom nowych studentów. Myślę, że i bez kryzysu demograficznego polskie uczelnie poszukiwałby – jak to się określa w dzisiejszym żargonie – „umiędzynarodowienia”. Umiędzynarodowienie sprzyja rozwojowi dialogu międzykulturowego, a poprzez to budowania bezpieczeństwa, współpracy, lepszego świata.

 

Fakt, że Targi kierowane są przede wszystkim do Polonii i odbywały się w miastach o znaczącej polskiej tradycji, ma jeszcze jeden wymiar. Przez lata Polonia wspierała Polskę, także polskie uczelnie. Zaciągnęliśmy wobec Polonii dług wdzięczności. Dziś polskie uczelnie mają coś ważnego i cennego do zaoferowania: młodzież polskiego pochodzenia może bezpiecznie i owocnie studiować w Polsce, zakorzeniając się w tradycji własnej rodziny, odkrywając możliwości, które oferuje Polska i Europa, zdobywając wiedzę i międzynarodowe doświadczenie. Nawet jeśli jest konieczny aspekt finansowy – czesne, opłaty za specjalizacje itd. – to ciągle jeszcze polskie uczelnie to nie firmy, gdzie świadczy się klientom usługi edukacyjne, ale wspólnoty nauczanych i nauczających, służące prawdzie.

 

9 czerwca 1987 r. Jan Paweł II odwiedził Katolicki Uniwersytet Lubelski, którego był przez wiele lat profesorem. Wypowiedział wtedy znamienne słowa: „Uniwersytecie! Służ Prawdzie! Jeżeli służysz Prawdzie – służysz Wolności. Wyzwalaniu Człowieka i Narodu. Służysz Życiu!” Ideę służenia prawdzie potwierdza przyjęty przez polskie uczelnie zbiór wytycznych opracowanych przez Komitet Etyki w Nauce Polskiej Akademii Nauk, pt. „Dobre obyczaje w nauce”; w punkcie 2.3 czytamy: „Główną motywacją pracownika nauki powinna być pasja poznawcza i chęć wzbogacenia dorobku nauki. Celem zaś powinno być poznanie prawdy”.

 

Poszukiwanie prawdy jest też uważane za najważniejszy element misji uczelni, co można znaleźć w odnośnych dokumentach. Zaciągnęliśmy dług wdzięczności wobec Polonii. Możemy teraz zaofiarować coś Polonii: zakorzenioną w polskiej i europejskiej tradycji nowoczesną edukację. Tym cenniejszy jest pomysł Polskich Targów Uniwersyteckich – prezesowi Zbigniewowi Piwoni jako pomysłodawcy i Fahrenheit Center jako organizatorowi należą się słowa uznania za wcielenie w życie tej wielowymiarowej idei. Targi to wspaniała okazja nie tylko do zaprezentowania oferty edukacyjnej, ale i do zobaczenia naszych uczelni „międzynarodowymi oczami”, co może przynieść nowe twórcze pomysły na ich rozwój.

 

Liczę, że tegoroczne Targi okazały się owocne i do biur rekrutacyjnych napływają dokumenty kandydatów z USA i Kanady. Mam także nadzieję, że tegoroczny sukces zachęci Fahrenheit Center nie tylko do zorganiz

owania Polskich Targów Uniwersyteckich w przyszłym roku, ale do poszerzenia ich o kolejne polonijne miasta. Dobra edukacja to klucz, który otwiera lepszą przyszłość. Dla nas wszystkich.

 

Agnieszka Lekka-Kowalik,

Prodziekan Wydziału Filozofii Katolicki Uniwersytet Lubelski Jana Pawła II

Categories: Reportaże

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*