Przejechałem na 1 cylindrze ponad 2000 mil po Route 66!

Kobiety kochają diamenty a mężczyźni samochody, a niektórzy… mikrosamochody. Jako pierwszy Polak przejechałem legendarną matkę dróg amerykańskich – Route 66 mikrosamochodem z 1958 roku BMW Isetta. Autko posiada jednocylindrowy silnik o pojemności 300 cm sześciennych generujący w porywach 15 koni mocy, łańcuchowy napęd na tylne zbliżone do siebie koła (bark defyrencjału), 4-biegową manualną skrzynie biegów, otwierany dach (wyjście awaryjne). Nie posiada schładzania ani radia. W grupie prawdziwych mikromaniaków mikrosamochodów znalazły się 3 autka produkcji francuskiej Vespa 400, 2 Fiaty 500 (jeden z silnikiem malucha 126p), sprowadzony statkiem z Berlina Goggomobil 250 Limusine (wcześniej przejechał dookoła całą Australię), sprowadzony statkiem ze Studgartu, niezwykle rzadki i bardzo drogi, 1 z 4 wyprodukowanych – Goggomobil Trabsporter Pick-up (podobny transporter, tyle że mniej unikalny – bo nie pick-up został sprzedany tydzień temu na aukcji na Florydzie za… 80.000 dolarów) oraz jedyny jednocylindrowy BMW Isetta 300 z 1958 roku.

 

Zwykle entuzjaści motoryzacji pokonują Route 66 z Chicago do Santa Monica w Kaliforni, ale tym razem i po raz pierwszy – mikrosamochody wystartowały z Kaliforni, by po 2 tygodniach dotrzeć do Chicago a potem do Crystal Lake na pierwszy Światowy Zlot Mikrosamochodów. Trasę liczącą ponad 2000 mil, biegnącą przez Kalifornię, Arizonę, Nowy Meksyk, Teksas, Oklahomę, Kansas, Missouri i Illinois pokonaliśmy ze średnią prędkością 40 mil na godzinę, zwykle 10 do 14 godzin dziennie. W mojej niechłodzonej Isettcie w Kaliforni, w Arizonie i Nowym Meksyku przez 8 godzin dziennie miałem 120oF, więc podróżowałem w kąpielówkach i sandałach.

Po przejechaniu Route 66 zrozumiałem miłość Amerykanów do motoryzacji. Po drodze spotykałem dosłownie tysiące starych samochodów, często przy domach, ale też w szczerym polu, nierzadko porzuconych jeszcze w latach 50. Niezwykłe dla mnie było to, że Amkerykanie, którzy jechali w naszej grupie, doskonale rozpoznawali wszystkie modele i roczniki, jakby ich edukacja obejmowała tylko historię motoryzacji. Wybudowanie nowoczesnych autostrad wykończyło wiele urokliwych małych miasteczek, przez które biegła oryginalna Route 66. Większość ich mieszkańców przeniosła się gdzie indziej. Ci najbardziej przywiązani do ziemi pozostali i dziś prowadzą z wielką pasj, małe przydrożne muzea i restauracje oferujące nidzie indziej nie serwowane i bardzo smaczne potrawy.

 

Staraliśmy się przejechać wszystkie dostępne odcinki Route 66, często strasznie podziurawione albo wysypane kamieniami. Tylko z konieczności jechaliśmy odcinkami autostrad wzbudzając trudną do opisania ciekawość – zwłaszcza kierowcy Tirów z radości trąbili niemiłosiernie. Jestem ciekaw, ile tysięcy zdjęć zrobiono nam podczas tej niesamowitej podróży. Strona internetowa Yahoo zamieściła film o naszej podróży, a dziennikarze z najbardziej prestiżowych magazynów motoryzacyjnych przeprowadzili z nami wywiady. Na szybie mojej Isetty miałem naklejkę „PL”, a z tyłu polską flagę, którą wyciągałem w czasie postojów. Pytany o Polskę czułem się jak ambasador.

 

Na zachodzie USA, zwłaszcza na prowincji, ludzie żyją innym tempem, jakby w innym świecie. Byli życzliwi i taktownie dociekliwi – zwłaszcza że często po raz pierwszy widzieli takie małe cuda motoryzacji i ludzi mówiących z dziwnym akcentem.

 

Miejscowość Winslow w Arizonie znana jest głównie z przeboju „Take it Easy” zespołu The Eagles, ludzie z całego świata przyjeżdżają tu, aby „standing on the corner in Winslow Arizona”.

 

To była na pewno podróż mojego życia i ukoronowanie mojej mikrosamochodowej wieloletniej pasji.

 

Z zarejestrowanych w USA 800 BMW Isetta, których posiadzącze są o wiele zamożniejsi ode mnie, tylko ja odważyłem się na taką pionierską podróż na jednym tłoku i cylindrze. W tych ciężkich ekonomicznie czasach mogłem tego dokonać tylko dzięki ludziom o wielkim sercu! Sercu, któremu doprawdy nie wiem jak podziękować. To wy też poprzez waszą sponsorską pomoc dokonaliście tej pionierskiej podróży!

 

Korzystajcie państwo z usług tych dobrych ludzi. Dziękuje raz jeszcze:

 

1. Wojtek Wielich,

 

2. Bogdan Tretko,

 

3. Anna Chraca,

 

4. Konrad Lowell,

 

5. Adwokat Martin Michalski,

 

6. Prywatna osoba, pasjonat motoryzacji, pan Przemysław Pancewicz!,

 

7. Koncert Krzysztofa Krawczyka,

 

8. David Luberda,

 

9. Montrose Deli,

 

10. Wódka Sobieski,

 

11. Krystyna Bioro,

 

12. Grzegorz Handzel,

 

13. Doktor Janusz Golec,

 

14. Granit POL,

 

15. Piwo Żywiec,

 

16. WDT,

 

17. Martini Club,

 

Opieka medialna:

 

  • Zofia Boris – „Słowo i pieśń” Radio WPNA 1490 AM,
  • Tygodnik „EXPRESS”,
  • Dziennik Związkowy.

 

 

Lista uczestników pionierskiej mikrosamochodowej podróży:

 

1. 1958 BMW Isetta 300 Grzegorz Grdeń – Illinois,

 

2. Vespa 400 Larry Newberry – organizator eskapady – Tennessee,

 

3. Gogomobile 250 Limusine Sabine i Bernhrad Bergmann – Berlin (Niemcy),

 

4. Goggomobil Trabsporter Pick-up 250 UWE Stauffenberg i Ralf Konen – Stuttgart/Frankfurt (Niemcy),

 

5. Vespa 400 Jay i George Newman – Indiana,

 

6. Vespa 400 Jeff Holthaus – Wisconsin,

 

7. Fiat 500 John Cox – Floryda,

 

8. Fiat 500 Jeff Lane – Lane Motor Museum – Tennessee.

 

Grzegorz Grdeń

Categories: Reportaże

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*