Portugalia i Hiszpania

Tam, gdzie szumią gaje oliwne


Półwysep Iberyjski to mekka turystyczna Europy. Dziś coraz częściej pomijamy Grecję, Włochy czy Francję, a wędrujemy do Portugalii i Hiszpanii. Powodów jest wiele. Przede wszystkim zniewala wszystkich pejzaż, zabytki historii i niezwykła gościnność. Byłem w tych krajach dwukrotnie, podziwiając niezwykłe piękno. Z uwagą patrzyłem na zamyślone twarze Portugalczyków i Hiszpanów. Zdają się być podobni, choć Portugalczycy mają coś odmiennego w spojrzeniu, w rysach twarzy. Mówią podobnymi językami. Oba kraje należą do Unii Europejskiej, która podobno pozwoliła im nadrobić wielowiekowe zaniedbania. Ale gdy pytałem Portugalczyków o ich stosunek do Hiszpanów, zawsze słyszałem pewien sarkazm, niedowierzanie. Jakby mała Portugalia bała się Hiszpanii. Może to zaszłości historyczne, aneksje, może jeszcze coś więcej? Mniejsze kraje zawsze pozostają w cieniu. Mówiono mi wszędzie…lubimy Hiszpanów, ale im nie ufamy. To taka „love and hate relationship”.

Portugalia bardzo skorzystała z pomocy Unii, stając się w ostatnich latach stabilnym gospodarczo krajem. Hiszpania też dogania coraz bardziej silnie gospodarczo rozwinięte kraje Europy.

 

Taką maleńką Portugalię (wielkość stanu Indiana), mającą zaledwie 10 milionów ludności odwiedza każdego roku 28 mln turystów, do USA przyjeżdża 27 mln. Niezwykła atrakcyjność przyciąga rzesze turystów także do Hiszpanii. W krajach tych rosną gaje oliwne, dojrzewają pomarańcze, szumią lasy dębowe (korkowe). Specjalny gatunek dębu dostarcza korek mający wielorakie zastosowanie. Portugalia dostarcza połowę światowej produkcji korka. W marcu – w kraju tym – kwitną drzewa migdałowe w biało-różowym kolorycie. Przywieźli je do Portugalii Maurowie z Afryki. Pewien książę chciał bowiem osłodzić życie swej żonie, by te drzewa przypominały jej ojczyznę, gdyż kwitnąc przypominają biały śnieg gór Atlasu.

 

Półwysep Iberyjski na początku pierwszego tysiąclecia okupowany był przez 400 lat przez plemiona arabskie. Arabowie byli znacznie bardziej wykształceni od lokalnej ludności. Budowali szkoły i biblioteki. Pozostawili trwały ślad w architekturze, a nawet mentalności mieszkańców.

 

Podobno małe narody też mogą wpływać na losy świata. Żeglarze portugalscy dotarli na wszystkie kontynenty. Obecnie 200 mln ludzi na świecie mówi po portugalsku. W XV i XVI wieku Portugalczycy zdobywają kolonie, docierają do Afryki i Ameryki Południowej, także Azji. Podobno szukano przypraw i wieziono przesłanie wiary. W rozmowach z nimi wyczuwa się dumę. Wciąż powtarzają… nasz Vasco da Gama, myśmy odkryli to, myśmy odkryli tamto.

 

Lizbona była stolicą rzymskiej Luzytanii o nazwie Felicitas Julia, imię nadano jej na cześć Juliusza Cezara. Wtedy to Madryt był niewielką wioską liczącą stu mieszkańców. Ma zatem Portugalia powód do dumy. Lizbona położona na siedmiu wzgórzach tętni życiem. Południowcy potrafią dostrzec uroki życia. Podobno im bardziej na południe, tym ludzie radośniejsi.

 

W Hiszpanii – kraju krwawej corridy – gdy byłem po raz pierwszy kilka lat temu, mówiono wyłącznie o ślubie księcia Filipa z bardzo piękną spikerką telewizyjną. Następca tronu miał już 36 lat, jego wybranką była 32-letnia (rozwiedziona) prezenterka telewizyjna. Byliśmy przed pałacem królewskim, ale król Hiszpanii Juan Carlos nie mieszka w nim. Podobno nie lubi tego miejsca. Mieszka poza miastem, a w pałacu przyjmuje tylko oficjanych gości. Obecnie Hiszpania jest monarchią konstytucyjną, a król zasiada na tronie od 1975 roku. Przedtem rodzina królewska mieszkała na wygnaniu w Portugalii.

 

Hiszpania to przedziwny kraj, mówiący czterema językami: baskijskim, galicyjskim, katalońskim i kastylijskim – hiszpańskim. Generał Franco nie uznawał odrębności językowych, co powodowało ogromne pretensje i walki o tożsamość narodową. Obecnie każdy język jest równorzędny. Wszystkie dokumenty urzędowe drukowane są w dwóch językach. Mass media też są wielojęzyczne. Hiszpania ma kłopoty z Baskami. To bardzo dumna nacja, mówiąca niezrozumiałym dla nikogo językiem. Nie wiadomo też, skąd przybyli. Ostatnie badania DNA pozwalają przypuszczać, że mogą pochodzić z Północnej Afryki, z terenów obecnej Mauretanii i Maroka. Od lat terrorystyczna organizacja baskijska ETA walczy o wolność tego autonomicznego regionu. Czy Baskonia wybije się na niepodległość? Trudno doprawdy przewidzieć.

 

Oba kraje rządzone były przez dyktatury. Portugalią rządził przez 48 lat Salazar, generalissimus Franco też nie przyniósł sławy Hiszpanii. Oba kraje przestały być mocarstwami kolonialnymi. Straciliśmy wszystko, usłyszałem w Portugalii. W latach 1961 – 71 mieliśmy swój własny Wietnam. Walki w Angoli, Mozambiku, Gwinei-Bisau. Lizbona ujrzała wtedy tysiące ludzi wracających z dawnych kolonii. Tylko pomniki przypominają dziś dawną chwałę.

 

Jak żyją dziś mieszkańcy tych krajów? Oczywiście wszyscy są na luzie. Prace rozpoczyna się później, pora południowa to obowiązkowa sjesta. Wszystko zamknięte od 1 – 3. A wieczorem, gdy księżyc wyziera i oświetla miasta, zapełniają się ulice i parki. Wszyscy spacerują, idą na obiad do restauracji. Pełne są kina i kluby nocne.

 

Mężczyzna południa to honorowy dżentelmen zabiegający z atencją o damę. Ludzie urodziwi i dumni. Mimo że potrafią cieszyć się życiem, czasem są smutni i sentymentalni. Portugalczycy śpiewają „fado”, fado – znaczy smutek. Te pieśni powstały w XVIII wieku, mówią o miłości i rozłące, ludzkim losie, życiu i śmierci. Byliśmy w nocnym klubie na koncercie fado, ale muzyka brzmiała przedziwnie, z nieco arabską melodyką.

 

Spacer po Lizbonie to rozkosz. To jedno z najstarszych miast Europy. Po ulicach suną tramwaje. Tu wszędzie historia kłania się teraźniejszości. Brukowane i wąskie uliczki, kolorowe domy. W zasadzie wszędzie widziałem bloki, blokowiska kunsztowne i masywne. Niektóre domy w kolorach niebieskich i żółtych. Te kolory – według islamu – odstraszają diabła, notabene w Lizbonie mieszka 50 tys. muzułmanów. Miasto posiada trzy meczety. Niezwykłą osobliwością Portugalii jest dekorowanie domów i świątyń kolorowymi płytkami ceramicznymi, zwanymi tu azulejos. Są one zazwyczaj z ornamentem geometrycznym.

 

Ta technika dekoracji ma muzułmański rodowód. Zwiedzaliśmy zamek „Castelo de S. Jorge”. Ten zbudowany w XI wieku zamek, odbity Maurom przez pierwszego króla Portugalii, był siedzibą królów w XIV i XV wieku. Stąd roztacza się wspaniała panorama miasta. Pomnik „Padrao dos Descobrimentos” imponuje architekturą, upamiętnia 500. rocznicę śmierci Henrique el Navegante. Stoi on, trzymając karawelę, a po obu stronach pomnika dumni bohaterzy Portugalii. Monument honoruje odkrycia morskie tego kraju, a z górnego tarasu pomnika roztacza się doskonały widok.

 

Swoistym „landmarkiem” miasta jest „Torre de Belem”, ta wieża wzniesiona na rzece Tag ongiś strzegła wejścia do miasta, też symbolizuje odkrycia Portugalii. Struktura budynku romańsko-gotycka, ale arabska ornamentyka nadaje mu orientalny wygląd. Warto spojrzeć na 12-kilometrowy most Vasco da Gama. Nad brzegiem rzeki monument Cristo Rei, jest to replika Chrystusa Odkupiciela z Rio de Janeiro. Ten 28 metrowy posąg to prezent dyktatora Franco dla Salazara.

 

Okolice Lizbony nader interesujące. Pędziliśmy autobusem do Estoril. Mijaliśmy małe domki o czerwonych dachach, otulone bambusowymi płotami, przy drogach pyszniły się agawy, szumiały palmy i drzewa eukaliptusowe sprowadzone tu z Australii. Dawniej była to wioska rybacka, dziś stoją tu wille bogaczy. Wspaniałe plaże i błękitne niebo. Niedaleko stąd Cascais, ongiś z tegoż portu wyruszano na podboje świata. Dziś to centrum turystyczne z wąskimi uliczkami i sklepami pełnymi pamiątek. Nie wspomnę już o kolorycie nieba, kamienistym brzegu morza i XVI-wiecznej fortecy.

 

Zauroczyła mnie Sintra. Miasteczko położone wśród lasów, nad przepaściami. Bywali tu monarchowie, podobno by nacieszyć się niezwykła ciszą. Tu znajduje się pałac królewski, na wzgórzu zaś Pałac Narodowy da Pena w przedziwnym stylu. Za szczytami chowa się Castelo dos Mauros (VIII wiek). Ten arabski zamek zdobył w 1147 roku Alfonso Heriques. Stąd rozciąga się panoramiczny widok. Miasteczko pełne uroku, mozaiki ceramiczne na domach, wąskie brukowane uliczki, w ogrodach pomarańcze.

 

Ale oto pędzimy autobusem z Portugalii do Hiszpanii. Taki przejazd z Fatimy do Salamanki to ponad 300 km. Wyobraźcie sobie tę podróż. Patrzyłem na każdy szczegół pejzażu, na architekturę i przyrodę. Kraina to arcyciekawa, pełna zabytków historii i urzekającego piękna. Autobus wlókł się przez górzyste, pofałdowane tereny. Mijaliśmy wioski i miasta, rolniczych terenów widziało się niewiele. Zauroczyły mnie wzgórza porośnięte drzewami oliwnymi i dębem korkowym. Hacjendy ukryte w cieniu starych drzew, tu i ówdzie niewielkie stada bydła i owiec. Ogromne zróżnicowanie topograficzne, a ja wciąż pamiętam te kamienne domy z czerwonymi dachami. Wszędzie widzieliśmy chmary bocianów, też tutaj chronionych. Hiszpanie mówią, że bociany przynoszą dzieci z Francji, ale nikt nie wie, dlaczego z Francji.

 

Podobno gdy Bóg tworzył Hiszpanię, obiecał temu krajowi trzy rzeczy: najbardziej zróżnicowany klimat, najpiękniejsze kobiety, najlepsze jedzenie i wina. Istotnie kraj ten słynie tymi dobrodziejstwami, może tylko z kuchnią bym polemizował.

 

Hiszpania to corrida, flamenco, Picasso, Dali, Miro, El Greco, Goya, Velasquez, Julio Iglesias. Hiszpanie to dumna nacja. Kraj ten zapisał się chwalebnie w historii świata. Język hiszpański, po angielskim, drugi najczęściej używany jezyk w krajach hemisfery zachodniej. Kolumb żeglował do Ameryki pod flagą Hiszpanii. Południe kraju to Costa del Sol. Ten andaluzyjski odcinek wybrzeża ciągnie się 380 km przez prowincje: Malaga, Granada i Almeria. Tu najcieplej w całym kraju. Malaga to stolica regionu Costa del Sol. Z tutejszych portów statki wywożą oliwki, czerwone wino Malaga, migdały, suszone owoce. Tutaj urodził się Pablo Picasso. Plaże Costa del Sol to niebywałe atrakcje Hiszpanii.

 

Andaluzja – to Kordoba, Malaga, Grenada i Kadyks. W tym podzwrotnikowym klimacie falują palmy, stoją arabskie meczety. Jak już wspominałem Arabowie opanowali południe Hiszpanii i Portugalii, w ciągu 10 lat podbili prawie cały Półwysep Iberyjski. W 711 r. założono emirat ze stolicą w Kordobie. Muzułmanie panoszyli się tutaj cztery wieki. Przywieźli islam, nową kulturę, odmienny styl życia i bycia. Przede wszystkim została po nich wspaniała architektura, sławne łuki w formie podkowy, naturalne oświetlenie świątyń, powtarzanie form tworzących harmonijną całość. Alhambra (czerwony zamek) to warowna rezydencja władców arabskich w Grenadzie. To arcydzieło muzułmańskiej architektury w Hiszpanii. Zbudowana na wzgórzu, nad miastem, w XIII i XIV wieku, o typowo wschodnim układzie przestrzennym, ze wspaniałymi dziedzińcami jako dominantami kompozycyjnymi. Pałac otoczony murem i czerwonymi basztami. Były tu apartamenty królewskie, pokoje dla dworzan, łaźnie, meczety, dziedzińce, ogrody, szkoły, cmentarze. Uderza lekkość, fantazja, niezwykłe bogactwo dekoracji, a stiuki i malowidła stwarzają wręcz wrażenie nierealności. W XIII wieku Andaluzja objęta została rekonkwistą, w czasie której król Ferdynand II Święty pdebrał Arabom Kordobę i Sewillę, potem zdobyto Grenadę wypierając ostatecznie najeźdźców.

 

Zajrzyjmy do Madrytu, 4-milionowej metropolii. Miasto bardzo nowoczesne, położone na wzniesieniu. Dopiero w XVI wieku przeniesiono tu stolicę z Toledo. Usiłowałem dostrzec kameralność miasta, jakże typową dla Paryża, ale nie udało mi się. Może tylko wieczorem, gdy księżyc przyświeca, gdy rozbrzmiewa muzyka, a Hiszpanie się bawią, wtedy panuje urok i nastrój. Wszystko tu ogromne, jakieś upodobania do monumentalizmu.

 

Gmaszyska ogromne, w przeróżnych stylach, z eklektyzmem na czele. Przejazd samochodem czy też spacer po stolicy dostarczy każdemu niesamow tych wrażeń. Zawsze gwarno i tłoczno w Puerta del Sol. Stoi tu pomnik Karola III, tryskają fontanny. Mieszkańcy Madrytu spotykają się często przy Plaza de Cibeles. Jest tu fontanna, a monumentalny pomnik na szczycie przedstawia boginię pogańską Cybele, symbol płodności. Zasiada ona na powozie ciągnionym przez herbowe kastylijskie lwy. Pomnik bardzo popularny. Hiszpanie nawet rozmawiając o kimś mówią… lepiej znana niż Cybele. Na Plaza de Colon krzyżują się cztery arterie, tu stoi pomnik Kolumba. Mnie zauroczył pomnik Cervantesa na Plaza de Espana. Dwie figury jeźdźców z brązu, znane literackie postacie Cervantesa: Don Kichot i Sancho Pansa.

 

Muzeum Prado – to duma kraju. Należy do największych galerii świata z kolekcją 5000 płócien i rzeźb. Tu zgromadzono największą kolekcję malarstwa świata. Tylko tu można zobaczyć najwspanialsze dzieła Goi, Velasqueza, El Greco. Nie wspomnę już o rzeźbie antycznej czy malarstwie włoskim i flamandzkim.

 

Hiszpania to bez wątpienia kolorowy motyl mieniący się wszystkimi barwami. Warto ponieść trudy podróży, by zobaczyć ten fascynujący kraj.

 

Janusz Kopeć

Categories: Reportaże

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*