Polska wizyta prezesa KPA Franka Spuli – (Korespondencja specjalna z Warszawy)

Wszyscy byli zgodni. Nie mogło być lepszej okazji na wizytę władz Kongresu Polonii Amerykańskiej u premiera RP niż „okrągła” 90. rocznica Święta Niepodległości. 11 listopada premier Donald Tusk gościł prezesa KPA Franka Spulę i wiceprezes do spraw polskich Bożenę Kamińską. W spotkaniu brał udział Krzysztof Lisek, przewodniczący Komisji Spraw Zagranicznych Sejmu RP.

– „Cieszę się, że teraz ja mogę was przyjmować! Czujcie się, jak u siebie w domu…” – tak Donald Tusk powitał przedstawicieli KPA nawiązując do faktu, że podczas jego pierwszej wizyty w USA, pierwszym spotkaniem było to z Polonią zorganizowane na nowojorskim Greenpoincie, gdzie szefa polskiego gabinetu podobnymi słowami traktował Frank Spula.

Należy w tym miejscu zauważyć, że decyzja przylotu prezesa KPA do Nowego Jorku była kontestowana przez niektóre frakcje kongresowe. Te same, które z początkiem tego roku usiłowały wygenerować konflikt Franka Spuli z nowo wybranymi władzami RP, produkując rzekomo jego list, atakujący rząd Donalda Tuska za… zamordyzm, brak demokracji, dławienie mediów itd. Intryga się nie powiodła, bowiem prezes KPA w specjalnym oświadczeniu zdystansował się od tych, którzy próbowali coś mu wkładać w usta i od razu zantagonizować do Kongresu nową ekipę rządową i parlamentarną.

Po prostu Frank Spula zachował się jak rasowy polityk i nie dał wmanewrować w pozycję „przyjaciela PiS” i „wroga PO”. Dla KPA, podobnie jak każdej innej organizacji polonijnej, upolitycznianie jej i angażowanie po którejś stronie krajowych wojen politycznych jest zabójcze. Powinna mieć równie dobre i zbalansowane relacje ze wszystkimi ośrodkami władzy nad Wisłą.

Nowojorskie polonijne powitanie Donalda Tuska stawiającego swe pierwsze kroki na ziemi amerykańskiej, w historycznej, znanej każedemu Polonusowi, sali bankietowej „Polonaise Terrace” na Greenpoincie miało swoje ogromne znaczenie. Otóż po raz pierwszy, to nie Polonia miała się zgłosić do powitania w polskim konsulacie, a to ona sama mogła powitać szefa polskiego rządu, tak jak uważa za stosowne, a nie jak to konsul urządzi po swojemu. W takiej właśnie roli Frank Spula występował na Greenpoincie.

Dodajmy, że do samego końca było to komuś nie w smak, bowiem na godzinę przed lądowaniem samolotu na lotnisku Johna F. Kennedy’ego do biura „Lot” zadzwonił jakiś rodak z wiadomością, że na pokładzie jest… bomba. Miał zapewne nadzieję, że to, co się będzie działo po tym sygnale, zatrzyma Tuska na lotnisku i nie zdąży on na spotkanie z Polonią i jej prezesem, i żeby zdążyć na następny lot do Waszyngtonu po prostu do niej na Greenpoint nie przyjedzie. Nie udało się.

W „Polonaise Terrace” spotkanie było bardzo udane, a Tusk i Spula szybko skonstaktowali, że mogą coś wspólnie dla Polonii zrobić. Specjalnej rangi nabrał fakt obdarowania premiera, wykoananą z jednego bloku kryształu rzeźbą symbolu nowojorskiej potęgi, wieżowca Empire State Building. Z kolei Donald Tusk także zadbał o symboliczny akcent polonijny, kiedy na narodowej nekropolii Arlington, udał się na grób najbardziej udekorowanego orderami i medalami bojowymi na świecie wojownika, pułkownika Matta Urbana, czyli Mateusza Urbanowicza, syna polskich imigrantów z Buffalo. W historii polskich wizyt w USA, nikt o tym bohaterze nie raczył pamiętać.

Warszawskie spotkanie u premiera w dniu 11 listopada, w Święto Niepodległości, też zaczęło się od symbolu. Donald Tusk zauważył, że tym dniu trzeba pamiętać, że to „Polonus” Ignacy Paderewski miał ogromny wpływ na prezydenta USA Woodrowa Wilsona, który podczas konferencji w Wersalu był największym orędownikiem odzyskania niepodległości przez Polskę i zapewnienia jej jak najbezpieczniejszych granic. Jak z emfazą pisała wtedy prasa amerykańska, Paderewski… wygrał Polskę na fortepianie. Był to prawdopodobnie koncert jego życia.

Premier poinformował, że w MSZ zostaje utworzone z jego inicjatywy specjalne stanowisko wiceministra d/s polskiej społeczności za granicą. Jest to fakt bez precedensu w historii relacji Polska – Polonia. Nie może być inaczej, jeżeli 25-30 procent jakiegoś narodu żyje w diasporze. Jest to w pewnym sensie odpowiedź na inicjatywę Bożeny Kamińskiej, która w 2005 roku zaproponowała ubiegającemu się o prezydenturę Donaldowi Tuskowi promowanie idei powołania Rzecznika Interesu Imigracyjnego RP, specjalnego urzędu, który miałby się zajmować reprezentacją i zabezpieczaniem interesu Polaków żyjących za granicą.

Jak się dowiadujemy, szef dyplomacji Radosław Sikorski już poszukuje odpowiedniego kandydata na stanowisko polonijnego wiceministra, którego ma przedstawić premierowi.

W Państwowej Agencji Inwestycji Zagranicznych zostanie natomiast utworzone specjalne stanowisko do spraw kontaktów z Polonią. Chodzi o stworzenie jak najlepszych możliwości inwestowania rodaków z zagranicy w Polsce. W ramach ogólnych i takich samych zasad, jak dla wszystkich innych inwestorów, ale z wyraźnym sygnałem, że Polsce zależy, aby powroty Polonii do kraju miały nie tylko wymiar sentymentalny, ale i materialny.

Donald Tusk zaprosił KPA do uczestniczenia w dwóch ważnych rocznicach przypadających w 2009 roku: 20-lecia wyborów parlamentarnych 4 czerwca 1989 r., które dały Polsce wolność, oraz 70-lecia wybuchu II wojny światowej. Frank Spula zrewanżował się zaproszeniem premiera do Chicago, stolicy amerykańskiej Polonii. Donald Tusk zaaprobował to od razu i z wyraźnym zadowoleniem. Dodał, że już w styczniu Chicago i Polonię odwiedzi marszałek Sejmu Bronisław Komorowski.

Bożena Kamińska mówiła o generacyjnej zmianie warty dokonującej się w amerykańskiej Polonii oraz tym, że pokolenie polskich 20-30-latków zainteresowane jest przede wszystkim Polską nowoczesną, silnie osadzoną w strukturach Zachodu, nie zaś tracącą czas we wzajemnych kłótniach, rozrachunkach i porachunkach, które często czynią ją „egzotyczną” i niezrozumiałą dla świata. Jednym z oczekiwań młodej Polonii jest m.in. stworzenie możliwości elektronicznego głosowania w wyborach krajowych, tak aby miała rzeczywisty wpływ na to, co się dzieje nad Wisłą. Jeżeli głosy Polonii mają ważyć na wynikach polskich wyborów, a nie być tylko ich ozdobnikiem, potrzebna jest reforma odpowiadająca wyzwaniom XXI wieku.

Dyskutowano oczywiście o wynikach wyborów prezydenckich w USA i o tym, jak głosowała Polonia, oraz o tym, jak mogą się układać jej relacje z 44. prezydentem Barackiem Obamą. Można mieć nadzieję, że dobrze, bowiem w jego ekipie nie brakuje przyjaciół Polski. Wiceprezydent Joe Biden był jednym z motorów przyjęcia nas do NATO, szef personelu Białego Domu Rahm Emanuel został wybrany do Kongresu głosami polskiego Chicago i od lat domaga się zniesienia amerykańskich wiz Polakom. Są w ekipie Zbigniew i Mark Brzezińscy.

Spotkanie u premiera, które trwało o połowę dłużej niż planowano, pokazało, że obecne kierownictwo KPA i ekipę Donalda Tuska łączy wyraźna chemia relacji osobistych, oparta m.in. na więzi generacyjnej i podobnym oglądzie świata. Tego samego dnia Frank Spula wziął udział w gali z okazji 90. rocznicy odzyskania niepodległości wydanej w Teatrze Narodowym przez Lecha Kaczyńskiego, gdzie był powitany serdecznie przez prezydenta RP, Lecha Kaczyńskiego „Był to dla mnie zaszczyt i mój patriotyczny obowiązek” – skomentował ów fakt prezes KPA.
Waldemar Piasecki
Zdjęcia: Grzegorz Rogiński

Categories: Reportaże

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*